Logo Przewdonik Katolicki

Poprawmy sytuację opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Rafał Bakalarczyk
fot. WŁodzimierz Wasyluk/Gallo Images Poland

Opiekują się swoimi niepełnosprawnymi bliskimi i pobierają z tego tytułu świadczenia finansowe, ale nie mogą dorabiać. W ostatnich tygodniach znów zaczęto mówić o tym, co można zrobić, żeby poprawić ich sytuację.

Zacznijmy od tego, jak jest. Jeśli dziecko wymaga stałej opieki (w orzeczeniu o niepełnosprawności musi być odpowiednie wskazanie), rodzic może starać się o tzw. świadczenie pielęgnacyjne. Jest to wsparcie finansowe, wypłacane – w wyniku decyzji premiera Donalda Tuska w odpowiedzi na pierwszy sejmowy protest z 2014 r. – w wysokości płacy minimalnej. W kończącym się roku to 1831 zł netto; w przyszłym kwota ma wzrosnąć do 1971 zł, wraz ze wzrostem płacy minimalnej. Nie są to może kokosy, biorąc pod uwagę koszty życia rodziny z dzieckiem tak znacznie niepełnosprawnym, ale możemy mówić o elementarnym zabezpieczeniu.
Gorzej pod względem finansowym wygląda sytuacja, gdy osoba straci sprawność w dorosłym życiu i od tego czasu wymaga opieki. Wówczas opiekun (nierzadko bywa to matka) może liczyć jedynie na 620 zł specjalnego zasiłku opiekuńczego. W przyszłym roku podwyżka nie jest przewidziana, a ów zasiłek nie jest waloryzowany wraz ze wzrostem płacy minimalnej. Do tego ta skromna pomoc przysługuje tylko pod warunkiem, że w rodzinie nie przekracza się progu dochodowego w wysoki 764 zł netto na osobę. Jeśli się jednak nawet uda spełnić ów rygorystyczny wymóg, polskie prawo – podobnie jak to ma miejsce w przypadku wspomnianego wyżej świadczenia pielęgnacyjnego – nie pozwala na legalne zarobienie przez opiekuna nawet złotówki.
Zaznaczmy: ów prawny zakaz wyłącza nawet możliwość wykonywania np. bardzo dorywczych prac w formie okazyjnego zlecenia czy dzieła. Taki zakaz obowiązuje od początku funkcjonowania ustawy o świadczeniach rodzinnych z 2003 r., na mocy której wypłacane są zasiłki i świadczenia dla opiekunów. Choć przez ostatnich 15 lat wiele się w tej ustawie zmieniło, to niekorzystny zakaz pozostał.

Zmiany? Są pewne wątpliwości
Dotychczasowe próby zainicjowania zmian, podejmowane np. przez Instytut Spraw Obywatelskich (w ramach projektu „Dom to praca”) czy inicjatywę osób niepełnosprawnych i ich rodzin „Chcemy całego życia”, niestety kończyły się fiaskiem. Ich skutkiem było jednak przetarcie szlaków i nagłośnienie problemu. Dziś też krąży w internecie zyskująca znaczne poparcie petycja w tej sprawie.
Choć dotychczas kolejne rządy podchodziły z rezerwą do tego postulatu, gdzieś w przestrzeni medialnej pojawiały się przebłyski nadziei, że decydenci powoli dojrzewają do tego, by wyjść naprzeciw dążeniom w tym kierunku. W ostatnim czasie świadczą o tym wypowiedzi pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych Pawła Wdówika, aczkolwiek w chwili pisania niniejszego artykułu żadne konkretne propozycje jeszcze nie padły.
Dodajmy, że ten kierunek zmian nie budzi entuzjazmu pewnej części środowiska rodziców/opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Obawiają się oni, że umożliwienie godzenia pobierania świadczeń z pracą znacznie rozszerzy krąg potencjalnie uprawnionych do tego typu wsparcia i prędzej czy później wymusi wprowadzenie innych ograniczeń lub warunków do spełnienia dla ubiegających się o pomoc – w efekcie przynajmniej część z nich będzie stratna. Warto te obawy części strony społecznej uwzględniać zarówno w komunikowaniu potrzeby zmian, jak i w wykuwaniu konkretnych rozwiązań.

Dobry kierunek
Sam kierunek reform – by sprawowaniu opieki nie towarzyszył zakaz wszelkiej pracy zarobkowej – wydaje się jednak pod wieloma względami zasadny. Chodzi nie tylko o korzyści finansowe dla chcących i mogących pracować opiekunów, ale także walory psychospołeczne, związane z kontaktem z zewnętrznym światem, poczuciem sprawczości, odetchnięciem od roli opiekuńczej czy potencjalnym złagodzeniem niepewności o byt dzięki dodatkowym środkom. Podkreślmy, że nie chodzi tu o przymus pracy (ani podważenie wagi zaangażowania tych opiekunów, którzy zawodowo nie pracują), a jedynie prawo do niej. Rządzącym zaś warto przypomnieć, że koszty, jakie mogłyby takie zmiany przynieść za sprawą potencjalnego wzrostu liczby osób pobierających świadczenia, byłyby w jakimś stopniu zrekompensowane większymi wpływami do państwowej kasy z podatków i składek aktywnych zawodowo opiekunów.
Nadal jednak pozostajemy przed pytaniem: jak zmienić prawo? Proste zniesienie zakazu pracy może być trudne. Raz, że nie pozwala na to konstrukcja prawna tychże świadczeń. Dwa, że istnieje obawa przed niekontrolowanym wzrostem osób uprawnionych do korzystania z tych świadczeń, co może być trudne w niełatwej przecież sytuacji finansów publicznych doby pandemii.
Spróbujmy jednak zarysować kierunki myślenia o mierzeniu się z tym problemem. Może się to okazać pomocne w poszukiwaniu rozwiązań godzących różne racje, interesy i wartości.

1. Scenariusze uchylonej furtki
Pierwszy możliwy kierunek oznaczałby zostawienie podstawowych ram przyznawania świadczeń z tytułu sprawowanej opieki, ale przy umożliwieniu dorabiania w pewnym limitowanym zakresie. Istnieją różne możliwe warianty określenia tego limitu.
Po pierwsze, można pozwolić pobierającym świadczenia na pracę, ale nieetatową (np. możliwa byłaby praca w oparciu o umowę o dzieło i – ewentualnie – zlecenie, ale już nie w ramach etatu).
Po drugie, można próbować określić limit zarobków. Wówczas możliwe byłoby dorabianie, ale tylko do pewnego poziomu dochodów.
Po trzecie, możliwe jest zawężenie katalogu miejsc pracy do takich, w których jej wykonywanie jak najmniej kolidowałoby z rolą opiekuńczą (można by uznać, że dorobić do świadczenia można tylko w ramach pracy w trybie zdalnym).
Po czwarte, ograniczenie może dotyczyć wymiaru czasowego. Prawo mogłoby określać, że praca jest dozwolona, o ile zachowany jest minimalny czas potrzebny na pełnienie roli opiekuna (np. 40 godzin tygodniowo). Gdy ów warunek byłby spełniony, opiekun ewentualne rezerwy czasowe mógłby zagospodarować wedle uznania, łącznie z wykonywaniem w części tego okresu pracy zarobkowej. Praktycznym ograniczeniem tego scenariusza jest trudność przeliczenia roli opiekuńczej na godziny. Bycie opiekunem osoby znacznie zależnej nie sprowadza się tylko do określonych czynności, dających się czasowo odmierzyć. Poza tym w przypadku opieki rodzinnej nad bliskimi nie bardzo da się ten czas weryfikować bez niepożądanej ingerencji w życie rodzinne i kontroli.

2. Za opiekę, a nie za rezygnację z pracy
Drugi sposób myślenia oznaczałby przekierowanie funkcji, jaka została przypisana świadczeniom. W obecnym porządku prawnym wynagradzane jest de facto nie tyle samo zaangażowanie w opiekę, ile kompensowana jest ich rezygnacja z pracy. A może należałoby to zmienić i przyjąć takie założenia, że państwo po prostu wynagradza rolę opiekuńczą adekwatnie do poziomu zaangażowania w opiekę czy w stosunku do potrzeb, ale nie ma to bezpośredniego związku z tym, jaki jest status takiej osoby na rynku pracy. Przy takim podejściu świadczenia byłyby po prostu z tytułu sprawowania opieki, a prawo nie ingerowałoby w to, czy opiekun poza tą rolą pracuje, czy nie.

3. System dwutorowy – dla pracujących i niepracujących zawodowo
Innym rozwiązaniem jest stworzenie dwutorowego systemu świadczeń. Pierwszym torem nadal wspierano by tych opiekunów, którzy w okresie sprawowania opieki pozostają poza zatrudnieniem. Mogłoby się to opierać na obecnie działających zasadach wsparcia w ramach świadczeń rodzinnych, choć te wymagałyby pewnych korekt (zwłaszcza jeśli chodzi o świadczenia dla opiekunów niepełnosprawnych dorosłych, które są zdecydowanie zbyt niskie).
Drugim zaś torem wspierano by tych opiekunów, którzy opiekę chcą lub muszą godzić z rolą zawodową. Mogłoby im przysługiwać osobne świadczenie czy to w formie pieniężnej, czy w formie czeku (bonu) na wykupienie dodatkowych usług opiekuńczych, rehabilitacyjnych, terapeutycznych, które odciążyłyby ich i pozwoliłyby na pracę choćby w niewielkim wymiarze.

4. Od opiekuna do osoby wymagającej wsparcia
Jeszcze inne rozwiązanie to odejście od przypisywania świadczeń osobie opiekującej się i zastąpienie tego przypisaniem wysokich świadczeń osobie, która tego wsparcia w codziennym funkcjonowaniu wymaga. Wówczas to ona sama i/lub jej najbliżsi mogliby decydować, w jakim stopniu gospodarować tymi środkami – czy chcą w całości przeznaczyć pieniądze na wynagrodzenie opiekuna rodzinnego, który np. w związku z opieką zrezygnował z pracy, czy spożytkować to na wykupienie zewnętrznych usług, a może zastosować jakiś wariant mieszany? Niektóre kraje (np. Czechy) poszły tą drogą już ponad dekadę temu. Warto zerknąć na tamtejsze rozwiązania i ich rezultaty.
Przypomnijmy też, że osobom wymagającym opieki już przysługują pewne świadczenia powiązane z potrzebami opiekuńczymi – choćby zasiłek pielęgnacyjny, dodatek pielęgnacyjny czy pobierane przez niektórych tzw. świadczenie uzupełniające dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Są to jednak świadczenia niewielkie. Ewentualne przekierowanie środków od opiekuna do podopiecznego musi być jednak jakoś zharmonizowane ze wskazanymi wyżej formami pomocy pieniężnej.
Od razu warto jednak dodać, że przyjęciu takiego wariantu musi towarzyszyć uwzględnienie wszystkich skutków ubocznych, zwłaszcza tych niepożądanych dla opiekunów. Przykładem niech będzie dostęp do zabezpieczenia społecznego i zdrowotnego. Przy dotychczasowych zasadach za pobierającego świadczenie pielęgnacyjne lub specjalny zasiłek opiekuńczy opiekuna odprowadzane są składki emerytalno-rentowe (przynajmniej przez pewien okres czasu) i zdrowotne. Jeśli przeszlibyśmy do przypisania świadczeń dla osób wymagających opieki, trzeba zadbać w nowym porządku prawnym, aby opiekunowie nadal mogli korzystać z ubezpieczenia emerytalnego, rentowego i zdrowotnego.

Trudno powiedzieć, czy i kiedy projekty rządu wpiszą się w któryś z powyższych wariantów. Być może będzie to jakiś wariant mieszany lub coś jeszcze innego. Warto mieć świadomość wielu możliwych scenariuszy oraz wielu wymiarów korzyści, jakie niesie umożliwienie pracy dla opiekunów. Trzeba jednak rozmawiać także o  minusach każdego z wariantów oraz obawach zainteresowanych stron. Nie jest to łatwy problem do rozwiązania. Im szerzej jednak będziemy patrzyli na wachlarz możliwości, tym większa szansa na wypracowanie kompromisowego i korzystnego dla wszystkich rozwiązania.

Rafał Bakalarczyk
Doktor nauk społecznych w dziedzinie polityki publicznej (2017), koordynator badań społecznych Instytutu Polityki Senioralnej. W swojej działalności naukowej, eksperckiej i społecznej zajmuje się różnymi obszarami polityki społecznej, a w szczególności wsparciem osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin, opieką długoterminową, problemami osób starszych oraz ubóstwem i wykluczeniem społecznym. W listopadzie ukazał się raport jego autorstwa zatytułowany „Godzenie pracy zawodowej z opieką nad osobami zależnymi wyzwaniem dla dialogu społecznego i polityki publicznej różnych szczebli”. Raport jest dostępny na stronie Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej (dialogkig.pl)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki