Logo Przewdonik Katolicki

Godzina próby. Epidemia i wiara

ks. Andrzej Draguła
fot. Evannovostro AdobeStock WikiCommons

Szafowanie kategorią kary za grzechy w kontekście epidemii jest nie tylko teologicznie niepoprawne, ale i społecznie niebezpieczne.

Poszukiwanie winnych kar zsyłanych przez Boga było powodem niejednego pogromu, polowania na czarownice, heretyków i bluźnierców. Dzisiaj – miejmy nadzieję – nikt do tego nie dopuści, ale nie da się wykluczyć społecznego stygmatyzowania winnych. Przekonanie, że cierpienie jest bezpośrednią karą za grzechy, wynika z naturalnej religijności człowieka i wyrasta z niewiedzy co do fizykalnych powodów cierpienia. Słowo Boże rozrywa ten przyczynowo-skutkowy związek. Czyni to już w opowiadaniu o Hiobie, a Jezus potwierdza tę perspektywę. Kompendium teologicznej koncepcji cierpienia zawiera list papieża Jana Pawła II Salvifici doloris o zbawczym sensie cierpienia.
 
Hiob i jego przyjaciele
Jan Paweł II przypomina historię Hioba, „tego sprawiedliwego człowieka, który bez żadnej ze swojej strony winy zostaje doświadczony wielorakim cierpieniem”. Trzej starzy przyjaciele przychodzą go „pocieszyć”. Usiłują go przekonać, że „skoro dotyka go tak wielorakie i tak straszliwe cierpienie, zatem musiał dopuścić się wielkiej winy. Cierpienie bowiem – mówią – przychodzi na człowieka zawsze jako kara za przestępstwo; zostaje ono zesłane przez bezwzględnie sprawiedliwego Boga i znajduje swoje uzasadnienie w porządku sprawiedliwości. […] Cierpienie w ich oczach może mieć sens wyłącznie jako kara za grzech, wyłącznie więc na gruncie sprawiedliwości Boga, który odpłaca dobrem za dobro, a złem za zło”.
Nie trzeba nawet dodawać, że biblijni przyjaciele Hioba – Bildad, Sofar i Elifaz – mają i dzisiaj godnych siebie następców. Wystarczy posłuchać nagrania, w którym mówi się o zamkniętej bramie miłosierdzia i otwartej właśnie bramie sprawiedliwości. Są też i tacy, którzy potrafią wyliczyć całą listę przestępstw, za które Bóg zsyła dzisiaj tę właśnie karę: już to LGBT, już to gender, już to homoseksualiści czy kobiety dokonujące aborcji. Autorzy tych „ostatecznych wyjaśnień” nie rozwiązują jednak tego problemu, przed którym stanęli Hiobowi doradcy: dlaczego złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom? Hiob – jak wiadomo – był człowiekiem sprawiedliwym, a więc niczym nie zasłużył na karę. Wiemy dobrze, że żadna epidemia nie działa wybiórczo, atakując jedynie tych, którym – w rozumieniu przyjaciół Hioba i ich potomków – słusznie się należy.

PK12-tablet-smartfon.jpg


Cały artykuł dostępny tylko w wersji elektronicznej  

http://e.przewodnik-katolicki.pl/

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 12/2020, na stronie dostępna od 08.04.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki