Artyści zaproszeni do zmierzenia się z tą prawdą wiary zostali skonfrontowani z nie lada wyzwaniem. Musieli bowiem zdecydować, czy przedmiotem swoich obrazów uczynić samo wydarzenie, czy też próbować wyrazić, co się tak naprawdę stało w Betlejem, skupić się na fabule czy na sensie, na historii czy na teologii. Odpowiedzi są bardzo różne: od ukazania Bożego Narodzenia jako sceny rodzajowej po artystyczną wersję traktatu teologicznego.
Wół i osioł z telewizora
Jedną z konwencji zachodniego malarstwa religijnego jest przenoszenie przedstawianego wydarzenia w czasy i konteksty współczesne malarzowi. W okresie gotyku czy w renesansie postaci z Betlejem były ubierane zgodnie z duchem epoki. Tak właśnie się stało w przypadku obrazu Boże Narodzenie Grzegorza Wnęka. Tajemnica narodzin rozgrywa się tutaj pod choinką, Dzieciątko Jezus jest prezentem rozpakowanym z kartonu, Maryja wygląda, jakby właśnie wróciła od fryzjera, św. Józef przed chwilą wrócił z pracy w korporacji, wół i osioł spoglądają z ekranu telewizora, ktoś przyjechał na hulajnodze, a jeden z gości, czarnoskóry chłopak, robi zdjęcie komórką. Praca Wnęka ma duży potencjał dydaktyczny, a przesłanie mówiące, że Boże Narodzenie zawsze dzieje się tu i teraz, jest bardzo czytelne.
Aktualizację tajemnicy Bożego Narodzenia zaproponował także Jarosław Modzelewski w pracy Boże Narodzenie (SOR). Na jednym obrazie widzimy aż trzy odsłony narodzenia: Maryja i Józef przy Dzieciątku, ale także alter ego Józefa – mężczyznę karmiącego niemowlę butelką oraz alter ego Maryi – kobietę w szpitalnym fartuchu trzymającą na rękach śpiące dziecko. Zgodnie z tytułem, jesteśmy bowiem na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie narodzenie konfrontowane jest z zagrożeniem, chorobą, niebezpieczeństwem, a nawet śmiercią.
Grzechotka krzyżyk
Perspektywa pasyjna, która obecna jest już w Bożym Narodzeniu – tak bardzo mocno sygnalizowana we wschodnich ikonach – pojawia się także w prezentowanych obrazach. Wystarczy spojrzeć na Adorację Dzieciątka Jarosława Modzelewskiego, gdzie Maryja ma w sobie o wiele więcej z Matki Bolesnej niż z radującej się narodzinami dziecka Maryi Panny. Jej bez mała starcza twarz, poważne oblicze, sterane ręce złożone na podołku – nie ma tutaj nic z lukru szopki. To samotna konfrontacja Matki Boga z bolesną przyszłością.
Motyw pasyjny pojawia się także w dwóch pracach Beaty Stankiewicz Boże Narodzenie i Boże Narodzenie z barankiem. Na obu namalowany został właśnie baranek, który zbliża się do Jezusa, stając się tym samym zapowiedzią Jego męki. Z kolei w pracy Ignacego Czwartosa (Boże Narodzenie) nagie Dzieciątko o sinej cerze i zamkniętych oczach – takie pomiędzy życiem a śmiercią – wpisane zostało w prostokątny nimb z symbolicznymi ramionami krzyża. Na obrazie Adoracja Dzieciątka Grzegorza Wnęka Jezus owinięty jest w brązowe powijaki przypominające śmiertelny całun, a u Jacka Dłużewskiego (Adoracja Dzieciątka) leżący na pielusze Jezus bawi się grzechotką w kształcie krzyżyka.
Plecy Jezusa
Artyści stanęli przed decyzją wyboru sposobu namalowania Jezusa i Maryi. Na prezentowanych obrazach Dzieciątko bywa nagie, owinięte w pieluszki, w powijakach, czasami ma nawet całkiem współczesne nam pampersy czy śpioszki. Artyści w większości uciekali jednak od nagości Jezusa, co dominowało w dawnych ujęciach Bożego Narodzenia. W języku artystycznym nagość ukazująca pełną anatomię Jezusa jako chłopca była sposobem ukazania prawdy o prawdziwości człowieczeństwa Syna Bożego. Jezus nie jest bóstwem, które zjawia się w jakiejś nibyludzkiej postaci, ale jest Bogiem, który poprzez wcielenie dzieli z człowiekiem tę samą ziemską kondycję.
Trudniej jest ukazać bóstwo Jezusa niż Jego człowieczeństwo. Tradycyjnie symbolizowane jest ono na obrazach przez światło bijące od Dzieciątka, czy też świetlisty, okrągły nimb wokół głowy Jezusa. Na tle ujęć tradycyjnych wyróżnia się pomysł Jarosława Modzelewskiego (Adoracja Dzieciątka), który ukazuje nam plecy Dzieciątka leżącego na boku albo Jezusa skierowanego twarzą do wnętrza sceny. Ta dynamika odkrycia-zakrycia, ukazania-schowania według mnie bardzo ciekawie sygnalizuje podwójną naturę Jezusa jako Boga i Człowieka. Ciekawa jest także propozycja Karoliny Żądło. Na jej Bożym Narodzeniu Maryja i Józef trzymają przezroczystą zasłonę, podobną do welonu Maryi, którą oddzielają Dzieciątko od widza.
Kobieta, Madonna, Bogurodzica
Sposób namalowania postaci Maryi, a zwłaszcza jej twarzy, również niesie określone konsekwencje interpretacyjne. Czy ma być to bardziej ciesząca się z porodu młoda matka, dziewczyna jak inne, czy raczej Matka Boża, Bogurodzica? U Karoliny Żądło to Madonna stylizowana na renesansowe wizerunki.
W najbardziej teologicznym obrazie, jakim jest Boże Narodzenie Jacka Dłużewskiego, postać Maryi jest dosłownym cytatem z prawosławnych ikon. Leżąca Maryja ubrana jest w czerwoną suknię, ma złoty welon i takiż nimb wokół głowy. Dziewczyńskość jako tożsamość Maryi wybrali natomiast Bogna Podbielska, Beata Stankiewicz czy Wojciech Głogowski. Z kolei na obrazach Grzegorza Klimka i Grzegorza Wnęka Maryja to raczej dojrzała kobieta.
Oczywiście wszystkie te wybory łączą się określonymi konsekwencjami dla kostiumu, scenografii, otoczenia malowanych postaci. Czasami artysta stara się zachować prawdę czasu, czasami wydarzenie przenosi we współczesność, innym razem sytuuje je gdzieś poza geografią i historią, mieszając ze sobą znaki i symbole z różnych porządków. Jedne wyobrażenia wpisują się w istniejący kanon i podobne są do utrwalonych w naszej wyobraźni scen z szopką, inne z kolei łamią znane nam schematy kompozycyjne.
Adoracja Dzieciątka
Wszyscy artyści (z wyjątkiem Jacaka Hajnosa OP) malowali przynajmniej dwa, czasami trzy obrazy: jeden ukazujący samo wydarzenie, drugi – adorację Dzieciątka. Scena adoracji przedstawiona została przez artystów na dwa sposoby: albo jako ukazanie Jezusa do adoracji przez Maryję, albo jako kontemplacja Dzieciątka przez samą Maryję bądź wspólnie przez Maryję i Józefa. W pierwszym przypadku oczy postaci zwrócone są bezpośrednio do odbiorcy, który tym samym zostaje zaproszony do adoracji. W drugim przypadku wzrok Maryi czy Józefa zwrócony jest ku Dziecku. A wtedy kontemplujemy nie tyle samo Dziecię Jezus, ile relację Jego rodziców.
Te kontemplacyjne kompozycje zdradzają bardzo zróżnicowane stany emocjonalne bohaterów: dumę, zatroskanie, niepokój, czułość, miłość, a także różne stopnie radości: od spokojnej radości adoracyjnej – jak to jest u Karoliny Żądło i Wojciecha Głogowskiego – po radość wręcz ekstatyczną, którą widzimy na obrazie Jacka Hajnosa OP.
Zróżnicowanie języków
Najbardziej – jeśli można tak powiedzieć – soczystym teologicznie obrazem jest Boże Narodzenie Jacka Dłużewskiego. Artysta oparł kompozycję obrazu na dwóch rozwijających się spiralach ciągu Fibonacciego, które krzyżują się ze sobą. W ten sposób ukazał nachodzenie na siebie dwóch sfer: ziemskiej i niebieskiej. Jego narodzenie ma wymiar kosmiczny, w który wpisani są wszyscy świadkowie wydarzenia: zarówno pastuszkowie, jak i św. Józef rozpalający ognisko, zwierzęta w szopce, anioł ogłaszający Boże Narodzenie, Gwiazda Betlejemska.
Dłużewski rezygnuje z klasycznych rozwiązań perspektywicznych. Wszystkie epizody tego niezwykłego wydarzenia dzieją się symultanicznie w różnych miejscach. Na skrzyżowaniu sfer czterej aniołowie trzymają dwie szarfy. Na jednej znajdują się znane nam dobrze słowa wyśpiewane przez aniołów „Chwała Bogu na wysokościach”, na drugiej – cytat z Księgi Wyjścia: „Jestem posłał mnie do was” – słowa, z którymi Mojżesz wraca ze spotkania z Jahwe w krzewie gorejącym.
Ze wszystkich artystów to właśnie Dłużewski w sposób najbardziej bezpośredni, a zarazem czytelny, wyraża kerygmatyczny wymiar malowanego wydarzenia. Tu jest najwięcej nadprzyrodzonych sygnałów. To nie są bowiem zwykłe urodziny dziecka z matki, ale narodziny Syna Bożego z Dziewicy.
Malarstwo zachodnie nie posługuje się jednak sztywnym kanonem, dlatego każdy z artystów wybrał własny język, by opowiedzieć o tym, co się wydarzyło w Betlejem. Wydaje się też, że zaprezentowane na wystawie zróżnicowanie tych języków umożliwia wejście w opowiadaną historię szerokiemu gronu odbiorców. Namalowane „od nowa” Boże Narodzenie balansuje bowiem między tradycją a nowoczesnością, eksperymentem a ciągłością, realizmem a symbolizmem. Nie ma bowiem współcześnie jednego języka sztuki sakralnej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















