Kochać bardziej

W laickiej Francji zrobiło się głośno, a tematem debat stał się film o Najświętszym Sercu Jezusa. Choć mowa w nim o objawieniach sprzed 350 lat, to pokazuje on wciąż aktualną siłę kultu Serca Jezusa.
Czyta się kilka minut
fot. materiały prasowe/Rafael Film
fot. materiały prasowe/Rafael Film

Kiedy oglądałem film Najświętsze Serce (Sacré Coeur. Son règne n’a pas de fin), powracało pytanie, czy ten film może osiągnąć w Polsce taką samą popularność jak we Francji, gdzie zanotowano oglądalność sięgającą pół miliona wejść. To w końcu bardzo francuska historia: z objawieniami, które miały miejsce we Francji, z odniesieniami do francuskiej historii i kultury. Ale przecież – mówiłem sobie – Ewangelia nie jest narodowa, a Serce Jezusa niesie przesłanie dla wszystkich. To prawda, ale czy w tej filmowej wersji prawda o Najświętszym Sercu trafi w Polsce na podatny grunt?

Nawrócony i mistyczka

Reżyser filmu Steven Gunnell w latach 1996–1999 był członkiem boys bandu Alliage, z którym osiągnął niemały sukces komercyjny. Po rozpadzie zespołu kontynuował karierę solową. Duchowe nawrócenie przeżył po kryzysie spowodowanym chorobą alkoholową. Jego drogę życiową najlepiej chyba charakteryzuje tytuł jednego z udzielonych przez niego wywiadów: Chwała, upadek, wiara. Wraz ze swoją żoną Sabriną, którą poznał już po duchowej konwersji, założył agencję telewizyjną produkującą filmy dokumentalne dla francuskiej telewizji katolickiej KTO. Film Najświętsze Serce. Jego panowaniu nie ma końca jest pierwszą tak wielką produkcją. I od razu sukcesem. Do kas kinowych ustawiały się kolejki, co było od dawna już niespotykanym fenomenem.

Pretekstem do nakręcenia filmu była 350. rocznica mistycznych objawień, które miała św. Małgorzata Maria Alacoque, francuska siostra z Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (wizytki). To jej ukazywał się Jezus, przekazując prawdę o swoim Najświętszym Sercu, które w niej samej pozostawiło bolesną ranę. Film należy do gatunku docu-fiction, w którym fabularyzowane retrospekcje z przeszłości przeplatają się z komentarzami teologów i historyków oraz ze świadectwami osób, które doświadczyły miłości Serca Jezusowego, zwłaszcza za pośrednictwem sanktuarium w Paray-le-Monial. Powracającym motywem jest kadr ukazujący św. Małgorzatę spoczywającą na piersi Pana.

Kontrowersje

Czy film o zakonnicy, której ukazywał się Pan Jezus, może być kontrowersyjny? Okazuje się, że tak. I to z wielu względów.  Powołując się na zasadę laickości państwa, w tym jego przestrzeni publicznej, agencja reklamowa Mediatransports odmówiła publikacji plakatu na dworcach kolejowych (SNCF) oraz stacjach RATP, czyli transportu publicznego w Paryżu i regionie paryskim. Decyzja ta wywołała skutek odwrotny od zamierzonego, generując tzw. efekt Streisand: to, co chce się ukryć, w konsekwencji przyciąga i koncentruje na sobie uwagę publiczności. Marketing szeptany sprawił, że do kin poszło o wiele więcej ludzi, niż pierwotnie zakładano. Dystrybutor liczył na maksimum 25 tys. widzów, a osiągnięto ponad 400 tys.

Film wywołuje także wewnętrzną polemikę w środowisku katolickim, a to z kilku powodów. Udział ks.  Matthieu Raffraya z Instytutu Dobrego Pasterza, katolickiej wspólnoty tradycjonalistycznej, oraz wsparcie finansowe mediów należących do koncernu Vincenta Bolloré, kojarzonego ze skrajną prawicą oraz ruchem tzw. identytaryzmu, czyli ruchu tożsamościowego francuskiego katolicyzmu narodowościowego, był postrzegany jak próba zawładnięcia religijnej idei Najświętszego Serca Jezusa do celów politycznych. Oczywiście, dla polskiego widza, skoncentrowanego na samej religijnej idei filmu, te okołofilmowe napięcia pozostają nieznane. Odpryskiem wewnątrzkatolickiego napięcia jest tylko pojawiająca się w filmie wypowiedź dotycząca konieczności przyjmowania Komunii Świętej do ust.

Przemytnik i feministka

Dla równowagi trzeba jednak podkreślić, że oficjalnym partnerem filmu jest Wspólnota Emmanuel, charyzmatyczny ruch posoborowy, którego trudno podejrzewać o narodowo-katolickie sympatie, a który ma swoją siedzibę właśnie w Paray-le-Monial, miejscu objawień. To miejsce duchowego nawrócenia i wzrostu pojawia się w filmie wielokrotnie, wypowiadają się też powiązani ze wspólnotą kapłani. To właśnie tam mają miejsca cuda nawrócenia, o których opowiadają piłkarka, przemytnik narkotyków, muzyk, świecka misjonarka czy obojętne religijnie małżeństwo. Szczególne mocne wrażenie robi świadectwo Louisa Bouffarda, 25-letniego mężczyzny cierpiącego na postępującą dystrofię mięśniową Duchenne’a, który jest rzecznikiem środowisk katolickich przeciwko dyskutowanemu aktualnie we Francji prawu do wspomaganego samobójstwa.

Osobiste historie, pokazujące, w jaki sposób Najświętsze Serce nadal przemienia życie ludzi, są według mnie najmocniejszą stroną filmu. Prócz nich możemy zobaczyć między innymi także fabularyzowane sceny z życia św. Małgorzaty, komentowane między innymi przez Clémentine Beauvais, francuską feministyczną pisarkę i tłumaczkę, która jest spokrewniona ze świętą wizjonerką. W jej wypowiedziach św. Małgorzata jawi się jako kobieta świadoma i pewna siebie.

Odpowiedź na samotność

Tym, co mnie najbardziej jednak poruszyło, była historia francuskiego malarza George’a Desvallièresa (zm. 1950 r.), który w roku 1905 doświadczył wizji Chrystusa opuszczającego budującą się na wzgórzu Montmartre Bazylikę Sacré Coeur i „wylewa się” na wiwatujący tłum z okazji święta 14 lipca. Artysta utrwalił potem swoją wizję na obrazie o szczególnej sile wyobrażenia: Chrystus rozchyla własnymi rękami ranę swojego boku, aby miłosierdzie płynące z Jego Serca mogło się wylać na ludzkość. Ten niezwykle sugestywny obraz daleki jest od wizerunków, do których się przyzwyczailiśmy: mdławych, słodkich, naiwnych. Pokazuje wnętrzności Bożego miłosierdzia.

Film Najświętsze Serce jest świetnym uzupełnieniem ostatniej encykliki papieża Franciszka Dilexit nos, która była poświęcona kultowi Najświętszego Serca Jezusa. Ten związek jest szczególnie widoczny w odniesieniu do wątku zadośćuczynienia. Papież Franciszek pisał: „Chodzi o zadośćuczynienie, jakiego oczekuje od nas Serce Chrystusa. Pośród zniszczenia pozostawionego przez zło, Serce Chrystusa zapragnęło potrzebować naszej współpracy, aby odbudować dobro i piękno”. Ta sama myśl pojawia się w wypowiedzi jednego z komentujących kapłanów, który mówi, że zadośćuczynienie polega na tym, aby „sur-aimer”, „kochać bardziej”.

I to jest najważniejsze przesłanie tego filmu i chyba najtrafniejsze wyjaśnienie tajemnicy jego popularności, zwłaszcza w laickiej państwowo i zlaicyzowanej kulturowo Francji: miłość jest odpowiedzią na postępującą samotność ludzi i wzrastający brak poczucia sensu życia. Pozostaje mieć nadzieję, że dystrybucja tego filmu w Polsce przyczyni się do odnowy tak niegdyś popularnego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. I do większej miłości.


Najświętsze Serce Jego panowaniu nie będzie końca (Tytuł oryginału: Sacré Cœur. Son règne n'a pas de fin)

reż. Sabrina Gunnell, Steven Gunnell

Premiera: 1 października 2025

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2026