Hiszpańska reżyserka Niedziel, Alauda Ruiz de Azúa, ma świadomość tego, co przyciąga do opowieści, dlatego historię rodzącego się powołania opowiada przez odbicia w lustrach, jakimi są splątane życiorysy innych osób.
Medalik od matki
Film jest tak skonstruowany, że właściwie od samego początku domyślamy się, jaki będzie jego finał. Ten obraz bowiem nie jest o dylematach 17-letniej dziewczyny, która walczy z rodzącym się w niej powołaniem zakonnym. Ainara – bo tak brzmi imię bohaterki filmu – jest coraz bardziej pewna swej decyzji. Powołanie spokojnie w niej dojrzewa. To nie ona ma problem z Bogiem, religią, powołaniem. To jej najbliżsi, rodzina. Decyzja Ainary spotyka się z różnymi reakcjami: akceptacją, obojętnością, odrzuceniem.
Bohaterkę (bardzo dobra, debiutująca Blanca Soroa) poznajemy na wyjazdowych rekolekcjach do klasztoru kontemplacyjnego. Ainara jest uczennicą katolickiego liceum, do którego – co ważne – niegdyś chodziła także jej ciotka Maite (Patricia López Arnaiz), która po śmierci siostry, a matki Ainary, sama jej teraz matkuje. Szkoła wyznaniowa to tradycja rodzinna. Jesteśmy wszak w katolickiej Hiszpanii.
Ainara chce wrócić do sióstr, żeby trochę poprzyglądać się ich życiu, a potem zostać z nimi na zawsze. Tylko tam czuje się szczęśliwa. Rozmowa z ojcem na ten temat rozgrywa się w kontekście uroczystości Pierwszej Komunii jej młodszej siostry. Nie ma w tej uroczystości więcej religii niż w innych społecznych rytuałach katolików kulturowych. To Hiszpania znana choćby ze Złego wychowania Pedro Almodóvara. Maite nie traci okazji, by swego synka przestrzec przed niedobrymi księżmi…
To także Kościół odradzający się po przemianach coraz bardziej już odległego roku 1968. Babcia przyznaje, że jej córka Maite nie dostała prezentu na Pierwszą Komunię, ponieważ mieli „lewicowego księdza”, który zarządził zbiórkę na biedne rodziny w parafii. Wujek Ainary, mąż Maite, wychodzi w połowie mszy zapalić papierosa, choć przyznaje, że to była „piękna ceremonia”. Bez większego ryzyka można powiedzieć, że to atmosfera spotykana na niejednym przyjęciu pierwszokomunijnym także w Polsce. W tym towarzystwie wyróżnia się Ainara, która wprawia wszystkich w zakłopotanie wyznaniem, że dla niej wspomnieniem Pierwszej Komunii jest medalik otrzymany od zmarłej matki.
Pragmatyzm i odrzucenie
Iñaki, ojciec Ainary (Miguel Garcés), godzi się z decyzją córki bardziej z koniunkturalizmu niż z przekonania. Trzy córki na wychowaniu to dużo. Zdaje sobie sprawę, że nie stać go na wykształcenie najstarszej córki. Niedawno wziął kredyt hipoteczny pod mieszkanie matki, aby wyremontować restaurację, której jest właścicielem. Podczas rozmowy z matką przeoryszą klasztoru nie waha się zapytać o ewentualne koszty pobytu Ainary. Poza tym ma nową partnerkę, której też trzeba poświęcić czas. Wstąpienie do klasztoru najstarszej córki w jakimś sensie rozwiązuje problem. Pragmatyzm połączony z realizmem.
Prawdziwą antytezą Ainary jest jej ciotka Maite, z zawodu menadżerka kultury. Pytanie starszej zakonnicy, na czym polega ten nieznany jej zawód, pokazuje, jak bardzo odległe są światy konwentu i świat Maite. Ciotka od samego początku demonstruje dystans wobec pomysłu swej bratanicy. Jak mantrę powtarza słowa o konieczności poznawania świata, ludzi, innych krajów, wychodzenia i zawierania znajomości. Wiadomość, że Ainara została złapana na całowaniu się z chłopakiem, jest dla niej kotwicą nadziei, że dziewczyna jednak zmądrzeje i odda się życiu, a nie klasztorowi.
Ta doskonale skonstruowana i zagrana rola jak w soczewce skupia w sobie wszystkie antyreligijne i antykościelne fobie. Boga nie ma – to dla Maite pewne. Ale równie pewne jest dla niej to, że siostry to tylko „banda stukniętych dziwek, pieprzonych oszustek. Przestraszone, schowane przed światem w gównianym klasztorze”. „Oszukują Cię – mówi Ainarze – bo całe życie je oszukiwano”. Sprzeciw wobec świata, który wybiera Ainara, jest tak daleki, że Maite decyduje się wydziedziczyć brata, ojca Ainary, pozbawić go praw spadkowych i wykluczyć z możliwości opiekowania się jej synem w przypadku wcześniejszego zgonu. Jej sprzeciw jest totalny, odrzucenie zupełne.
Pierwiastek ludzki
Reżyserce udaje się uniknąć naiwności w portretowaniu nieznanego jej przecież świata zakonnego. Przeorysza (Nagore Aranburu) jest kobietą silną i świadomą świata. To bardzo dobra kreacja aktorska. W rozmowie z ojcem i ciotką Ainary zakonnica doskonale wyważa słowa między namaszczoną nadprzyrodzonością a stanowczością osoby odpowiadającej za losy ludzi. Zna się na życiu. Wie, czym jest namiętność. Sama pozostawiła miłość za drzwiami klasztoru.
Osobiście nie zgadzam się z wygłoszoną przez nią tezą, że skoro wiara jest łaską, to jedni ją mają, inni – nie. To wytrych, który niestety jest zbyt często używany do zamknięcia drzwi dyskusji o motywach wiary czy powołania. To błąd scenariuszowy reżyserki, która – jak sama mówi – jest niewierząca. Niestety, w tym punkcie uległa stereotypowemu myśleniu o naturze wiary.
Kto szuka duchowej przemocy w postępowaniu zakonnic wobec Ainary, ten jej nie znajdzie. Przeciwnie, dużo tam jest szacunku dla ludzkiej wolności i człowieczeństwa. Ale także dużo miejsca dla Boga, co widać w monologu innej postulantki, niegdysiejszej studentki medycyny, która z papierosem w ręku (!) opowiada o swoim mistycznym doświadczeniu.
Reżyserka podchodzi do portretowanego świata z bardzo dużym szacunkiem. Podkreślając swoje laickie wychowanie. W jednym z wywiadów powiedziała, że inspiracją była historia dziewczyny z jej otoczenia, która taką decyzję podjęła. Chciała, jak mówi, sprawdzić, ile w decyzji powołania jest czynnika ludzkiego, który wpływa na świadomość osoby powołanej.
Pod prąd
Film Niedziele zbiera świetne recenzje i ma już na koncie Złotą Muszlę na festiwalu w San Sebastián za najlepszy film. I słusznie. Obraz ten jest bowiem wnikliwą analizą świata, który dziedziczymy po rozpadzie jego chrześcijańskiego fundamentu. Okazuje się, że niereligijny świat dorosłych nie jest wcale lepszy niż to odnajdywane na nowo i tak bardzo krytykowane chrześcijańskie uniwersum, do którego chce wkroczyć 17-latka. Wierność, z jaką Ainara zmierza ku Bogu, skonfrontowana jest z niewiernością Maite wobec swego męża. A milczenie religijne, które jest konieczne, by usłyszeć Boga, z przemilczaniem rodzinnych tajemnic, które traumatyzują relacje.
Jak ten film zostanie odebrany w Polsce? W kraju, w którym bardziej nas zajmuje, dlaczego „zakonnice odchodzą po cichu” i dlaczego „młodzi mężczyźni nie decydują się na kapłaństwo”, film o powołaniu zakonnym, które idzie „pod prąd” kulturowej konwencji rodzinnej i nowoczesnej krytyki, może mieć nawet wymiar motywacyjny dla tych, którzy się wahają. Nie ulega bowiem wątpliwości, że także we współczesnej Polsce powołanie jest raczej przedmiotem kpiny i odrzucenia, a nie zrozumienia, że o jakimś podziwie dla młodego, ryzykującego człowieka nie wspomnę.
Wszystkie niedziele
Podczas pierwszej poważnej rozmowy z Ainarą ciotka Maite namawia ją do eksplorowania życia, zanim podejmie jakiekolwiek wiążące decyzje. „A jeśli życie mnie nie wypełni?” – pyta dziewczyna. Ciotka próbuje ją przekonać, że nigdzie nie ma życia szczęśliwego, spełnionego, także w klasztorze. Otoczeniu dziewczyny trudno zrozumieć, że ta chce w klasztorze spędzić todos los domingos, „wszystkie niedziele”. Hiszpańskie słowo domingo pochodzi od łacińskiego domenica, czyli „dzień Pański”. Tak, Ainara chce spędzić w klasztorze „wszystkie dni Pańskie”, a właściwie wszystkie dni uczynić Pańskimi. Kto może pojąć, niech pojmuje. O tym też jest ten film. O niezrozumiałym dla świata pragnieniu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














