Każdy świadomie czytający Stary Testament zapewne próbował sobie wyobrazić emocje, jakie towarzyszyły Abrahamowi, który miał złożyć na ofiarę swego syna Izaaka. Historia, jak wiadomo, kończy się dobrze, ale my czytamy ją z perspektywy znanego nam happy endu. Emocje, jakie przeżywał Abraham, który nie mógł być pewien szczęśliwego końca – choć zapewne miał nadzieję na jakiś inny scenariusz – są dla nas niewyobrażalne. Ale nie chodzi tylko o emocje. Równie ważne pozostaje pytanie o Boga, który do takich emocji doprowadza, a może nawet ich żąda, każe przez nie przejść.
Stary Testament zawiera wiele takich opowieści, które kryją w sobie pytania o Boga żądającego rzeczy po ludzku nieludzkich, niezrozumiałych, a nawet aberracyjnych. Ignorujemy te pytania, uznając je za zbyt bluźniercze. „Bóg ma w tym jakiś cel – mówimy sobie – nawet jeśli dla bohaterów Biblii wcale nie był taki oczywisty”. Biblia nie jest tylko historią Bożych cudów, ale także ludzkich lęków, niezrozumienia, buntu, a czasami wręcz rewolty przeciwko Bogu.
Bóg bez litości
Tom Bóg i proch, składający się z dwunastu dramatów, otwiera historia Adama i Ewy, Abla i Kaina. Bohaterami kolejnych epizodów są Abraham i Izaak, Lotto (Lot), Dina, Jefte, Batszeba i Natan, Judyta i Holofernes, Salomon, Matatiasz, Daniel, Mojżesz i Hiob. Co łączy te postaci? Wszyscy są elementami planu Boga. Ale to okrutny plan, przynajmniej w ludzkim odbiorze. Zacznijmy od Adama i Ewy, którym Bóg przecież nie przebacza: „dzieło swoich rąk/ wyrzucił na śmietnik/ nie dał im drugiej szansy/ bóg nie zna litości”. Kolejny bohater, Abraham, gotów do podniesienia noża na swego syna, stawia sobie pytanie: „czy zrobię to co bóg chce/ zabiję mojego syna/ żeby udowodnić mu/ że moja wiara jest silniejsza/ od miłości do dziecka/ to nie jest wiara/ to morderstwo”.
Lotto (Lot), który opuścił Sodomę, żali się na Boga, którego ma już dosyć: „bóg/ skryliśmy się przed nim/ chciałbym żeby do mnie nie mówił/ nie chcę go słyszeć/ posłuchałem go i co mam/ nic/ siedzę w pieczarze/ w górach/ żona zginęła/ dom spalony/ miasto zniszczone/ może tu mnie nie znajdzie bóg/ niech kogoś innego gnębi/ mnie niech zostawi w spokoju/ ja chciałem normalnie żyć”. Z kolei Lewi, ojciec niewinnej Diny, zgwałconej w Sychem, sam wyznaje wiarę w Boga, który chce, żeby zabijać w Jego imię: „bóg jest młody/ jest silny/ nie da sobie plunąć w twarz/ wiem co chce bóg/ chce zemsty/ za gwałt śmierć/ bóg tego chce”.
Gorzkie wybraństwo
Ojciec Jefte, córki, którą musi złożyć w ofierze Bogu zgodnie z pochopną obietnicą, że złoży w ofierze pierwszą osobę, która wyjdzie mu na spotkanie, gdy będzie wracał do domu jako zwycięzca, całą odpowiedzialność składa na Boga: „to nie ja córeczko/ to nie ja to zrobiłem/ to nie ja/ to bóg”. Batszeba z kolei skarży się Natanowi: „rozmawiasz może z bogiem/ ale nie rozmawiasz z moim sercem/ jakbyś wiedział co w nim się dzieje/ nie sądziłbyś mnie/ tak łatwo/ bóg mówi/ że za zdradę męża/ urodzę martwe dziecko/ żaden porządny bóg/ nie chciałby zabijać dzieci/ ale je chronić”. Judyta, zabijając Holofernesa, wyznaje: „przedziwny boże uderzyłeś podstępem warg moich/ w tę kupę mięsa asyryjskiego”.
Także król Salomon nie pozostaje dłużny Bogu: „ty mnie widzisz/ a ja ciebie nie widzę/ ty się ukrywasz/ odwróciłeś się ode mnie/ jak myślę o bogu/ to się boję/ […] niszczyć umiesz/ nie umiesz kochać”.
Matatiasz, bohater powstań Machabeuszy, dzieli się gorzką prawdą o wybraństwie: „bóg nas wychowuje przez prześladowania/ trzeba umieć się poświęcić/ dla narodu/ a nie żyć tylko dla siebie/ […] musicie żyć ze świadomością/ że nigdy nas świat nie zaakceptuje/ bo jesteśmy wybrani przez boga”.
No i Mojżesz, który tak oto rozumie swoją misję: „bo bóg mi kazał/ dlatego wygraliśmy/ bo go słucham/ wierzę w to co do mnie mówi/ nie podważam jego słów/ nie dyskutuję z nim/ […] nie wierzysz/ dlatego przegrywasz/ ulegasz ludziom/ ja z nimi walczę/ jestem pięścią boga”. Na koniec Hiob i jego gorzkie wyznanie: „dziękuję ci/ że mi zabiłeś dzieci/ tak/ zasłużyłem na śmierć moich dzieci/ zasłużyłem/ dziękuję/ nie przestanę w ciebie wierzyć/ żona płacze/ ja płaczę/ bóg płacze”.
Pionek Boga
Te gorzkie wypisy są ilustracją napięcia, jakie nieustannie powraca w tekstach Mana (w większości mających formę monologów). Wobec tajemniczych planów i zamiarów Boga człowiek w swej bezradności musi znaleźć jakieś wytłumaczenie tego, czego Bóg od niego zdaje się żądać: śmierci, zabijania, ponoszenia cierpienia, okrutnych konsekwencji podejmowanych wyborów. W kilku tekstach powraca postać Szatana, który obnaża inną twarz człowieka, nie tego pogodzonego, ale tego zbuntowanego, nierozumiejącego, mającego odwagę, by stawiać niewygodne pytania, zanurzonego w ziemskim doświadczeniu. Szatan kusi Salomona: „powiedz mu/ że wolisz tysiąc żon/ niż życie wieczne/ masaż olejkiem migdałowym kąpiel w wannie/ taniec brzucha”. Ten z kolei tłumaczy się przed Bogiem: „przebacz mi/ lubię to czego ty nie lubisz/ nie jestem taki jakim ty chciałbyś/ żebym był”.
Szczególnie gorzki jest monolog Szatana ze sceny z Hiobem. Lista oskarżeń wobec Boga, z którymi występuje Szatan, jest bardzo długa: od chorób popromiennych po handel żywymi organami. W wizji Szatana człowiek jest jedynie pionkiem w grze Pana Boga, nikim ważnym. Bóg nie liczy się z człowiekiem i jego potrzebami. Realizuje jakiś swój okrutny plan. Hiob ze swoją niezłomną postawą staje naprzeciw i Szatanowi, i naprzeciw Bogu. Być pionkiem Boga nie jest dla niego niczym złym. Przeciwnie, tylko ta świadomość ratuje go przed poczuciem absurdu: „ja nie walczę z bogiem/ ja się poddaję bogu”. Czy jednak nie jest to szaleństwo niegodne rozumnego człowieka? Jakie są granice uległości? Nie da się jednak zignorować, że Hiob istnieje i ma wielu naśladowców. Szatan przyznaje: „źle się stało, że to wszystko przeszedłeś/ bez słowa skargi na boga/ podwyższyłeś stawkę”. A skoro przetrzymał on, mogą też i inni.
Bolesna hipoteza
Teksty Mana w sposób radykalny stawiają pytania, które nieobce są każdemu człowiekowi, choć zapewne pojawiają się w życiu każdego z nas z różną intensywnością. Pytanie o zło, cierpienie i ból, o ich naturę, o odpowiedzialność za nie człowieka i Boga towarzyszą ludzkości od czasów najdawniejszych. Teologia chrześcijańska uczy, że ten najważniejszy dylemat został rozwiązany albo raczej unieważniony osobą Jezusa Chrystusa, Jego męką i zmartwychwstaniem. On nie zlikwidował zła i cierpienia. On je wziął na siebie. Wielu jednak uważa, że to bardziej ucieczka od problemu niż jego rozwiązanie.
„Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród” – tak mówi biblijny patriarcha Józef do swoich braci, pokazując tym samym, że sens rzeczy czasami ujawnia się dopiero z późniejszej perspektywy, a dawna wina może okazać się szczęśliwa. Czy jednak zawsze objawia się sens bólu, potencjał dobra ukryty w cierpieniu? Czy zawsze dostrzeżemy pozytywne skutki doświadczonego zła? Man krytycznie przyjmuje hipotezę Boga jako proste wyjaśnienie, receptę, która „jest jakąś piekielną pomyłką”. Ale kto, jeśli nie Bóg?
Jeszcze jedno. Bohaterowie dramatów Mana niejednokrotnie stają wobec nieusuwalnej tragiczności życia, podobnie jak to było w tragedii greckiej. Zostają postawieni w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Nie było to oczywiście ślepe fatum, ale jednym z elementów wizji religijnej ówczesnego judaizmu było przekonanie o nieuchronności Bożych wyroków. Podobnie jak wiele przypowieści Jezusowych, nie są to jednak „historie moralne” z pedagogicznym pouczeniem, ale „historie egzystencjalne”, objawiające uwikłanie człowieka we własne wybory w określonym kontekście religijnym, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie chodzi więc o to, by tych bohaterów oceniać z pozycji wygodnego fotela. I oskarżać ich o buntownicze bluźnierstwo. Raczej wczuć się w ich sytuację, sytuację prochu, który w dramatycznym położeniu ma odwagę, by rozmawiać z Bogiem.
---
Bóg i proch
Tomasz Man
Czuły Barbarzyńca Press 2023
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















