Logo Przewdonik Katolicki

Nauczyliśmy się mówić kliszami, ale to za mało

Monika Białkowska
fot. Graczyński PAP

Gdzie jest prawda, kogo słuchać, jak rozpoznać rację w aktualnej sytuacji Kościoła w Polsce, z abp. Wojciechem Polakiem, prymasem Polski, rozmawia Monika Białkowska

Nie chcę Księdza Prymasa przepytywać. Chciałabym porozmawiać o Kościele, trochę w imieniu tych, którzy sami tutaj nie przyjdą, a stawiają pytania i wiele spraw ich boli. Dla przynajmniej części z nich brak odpowiedzi jest przyczyną kryzysu zaufania.
– A ja mam pytanie najpierw o prawdę tego doświadczenia. Jakie są jego realne podstawy? Myślę o tym, że ważne jest, gdzie my tego Kościoła doświadczamy. Jestem po długim ciągu wizytacji, rozmów z ludźmi, spotkań w bardzo konkretnych miejscach. Niewiele z tych rozmów dotyczy ogólnej sytuacji Kościoła czy wielkich skandali. Doświadczenie Kościoła ma charakter bardzo konkretny, przeżywane jest w konkretnym miejscu, w konkretnej wspólnocie i konkretnych wydarzeniach. To jest ten element najbardziej żywotny. Moja parafia, moja wspólnota, moja rodzina – to są relacje, z którymi muszę sobie radzić. I albo w tej konkretnej wspólnocie dostaję pomoc i wsparcie, albo ich nie dostaję i wtedy rzeczywiście doświadczam kryzysu.
 
Staram się to rozumieć. Z jednej strony widzieliśmy tłumy modlące się z o. Szustakiem na placu Zbawiciela czy w Tauron Arenie. To była ta żywa wspólnota wiary. Ale są też inni, którzy twierdzą, że trudno ewangelizować, jeśli instytucja Kościoła ma tyle problemów.
– To znów pytam: czy temu, który idzie do ludzi mówić im o Kościele, zależy na tych konkretnych ludziach, czy zależy mu na jakiejś wizji organizacji pokazywanej w mediach? Jeśli zależy mu na ewangelizacji, nie będzie prowadził drugiego do organizacji, ale do żywej wspólnoty. Oczywiście otwartą pozostaje kwestia, czy te wspólnoty są żywe i na ile są żywe. Jestem ostrożny wobec kategorycznych ocen, bo kiedy zaczynam pytać ludzi o jedno czy drugie zdarzenie, o postawę Kościoła, o skandale, o wiarygodność proboszcza, to wprawdzie na poziomie ogólnym widzą zło, ale zaraz dodają: „Ale u nas to się nie zdarza! My tu mamy inne relacje, nasz proboszcz jest OK”. Które zatem doświadczenie jest prawdziwe? Doświadczenie Kościoła przesiąkniętego problemami, w którym nie da się żyć, czy doświadczenie rzeczywistości, z którą się bezpośrednio spotykam, nieidealnej wprawdzie, ale jednak od tej katastroficznej wizji dość odległej? Dlaczego tylu ludzi powtarza: „Nie, u nas to jest w porządku!”?

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 45/2019, na stronie dostępna od 26.11.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki