Logo Przewdonik Katolicki

Orkiestra jednak z dyrygentem

Piotr Jóźwik
FOT. JAKUB KAMIŃSKI/PAP

Spróbujmy spojrzeć na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy tak, by wydobyć to, co jest w niej najpiękniejsze. Jakie dobro wypływa z Orkiestry grającej pod batutą Jerzego Owsiaka?

Poniedziałek 14 stycznia, kilkadziesiąt minut po informacji o śmierci prezydenta Gdańska. Konferencja prasowa Jerzego Owsiaka. – Składam rezygnację z funkcji szefa fundacji, czyli prezesa zarządu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – mówi wyraźnie przejęty lider Orkiestry. I dodaje, że choć dalej będzie pracował dla fundacji, to nie będzie podejmował żadnych decyzji.
Deklaracja wywołuje lawinę komentarzy. Internauci ruszają z akcją „Murem za Owsiakiem”, osoby pomagające innym – m.in. siostra Małgorzata Chmielewska, Anna Dymna czy Janina Ochojska – zachęcają, by przemyślał swoją decyzję. W tym samym tonie wypowiada się przewodniczący Episkopatu. – Działalność Owsiaka koniec końców przyniosła jakieś dobro – mówi abp Stanisław Gądecki i dodaje, że rezygnowanie z czynienia dobra pod wpływem emocji jest nieroztropne.
Sobota 19 stycznia, kilka godzin po pogrzebie Pawła Adamowicza. W opublikowanym w internecie filmie Jerzy Owsiak mówi, że wraz ze śmiercią prezydenta Gdańska świat się skończył, ale Orkiestra miała przecież grać do końca świata i jeden dzień dłużej. – Przez te kilka dni wydarzyły się rzeczy niezwykłe. Jedno serce zgasło, ale miliony serc się otworzyły – mówi lider WOŚP. – Wracam do roboty – dodaje.
Jakie dobro wynika z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka?
 
Akcja, która łączy
WOŚP to marka, która od 1993 r. w każdą drugą niedzielę stycznia angażuje miliony Polaków. Co roku na ulice ruszają tysiące wolontariuszy (wśród nich młodzież i dzieci w towarzystwie opiekunów), którzy bez względu na warunki pogodowe zbierają pieniądze, w zamian ofiarując darczyńcom czerwone serduszka. To przygoda, ale i ważna lekcja. Tym potrzebniejsza, że jak wynika z opracowania Stowarzyszenia Klon/Jawor, w wolontariat zaangażowany jest tylko co piąty Polak (lepsi od nas pod tym względem są Czesi i Węgrzy, o społeczeństwach zachodnich nie wspominając). Dzięki temu kolejne pokolenia uczą się tego, że można bezinteresownie zrobić coś dla innych. I jest to coś fajnego.
Celem zbiórek przeprowadzanych przez Orkiestrę jest pomoc chorym – przede wszystkim dzieciom, ale nie tylko. W 2013 r. WOŚP po raz pierwszy „zagrała” dla seniorów, zwracając naszą uwagę na to, że starzejące się społeczeństwo to nie tylko problem demografów, ale również poważne wyzwanie dla służby zdrowia i nie tylko. W ciągu 27 lat Orkiestrze udało się zebrać w sumie 1 miliard zł.
Poza tym to akcja, która jednoczy Polaków. Wśród darczyńców Orkiestry znajdziemy ludzi w różnym wieku, o różnych sympatiach politycznych czy wreszcie chodzących i niechodzących do kościoła. W podzielonym w tak wielu kwestiach społeczeństwie taka akcja jest na wagę złota.
To niekwestionowane dobro, które wypływa z Orkiestry.
 
Akcja, która dzieli
Niestety WOŚP, podobnie jak wiele innych tematów dotyczących naszego życia społecznego, spolaryzowała opinie Polaków. Do tego stopnia, że angażująca miliony ludzi i przynosząca miliony złotych akcja w ostatnich latach w dniu wielkiego finału zasłużyła sobie tylko na kilkunastosekundowe wzmianki w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP. Dodajmy, że te wzmianki natychmiast konfrontowane były z informacjami o działalności innych organizacji charytatywnych, najczęściej Caritas Polska. To zestawienie królowało zresztą w minionych latach w internecie.
Znamienna była reakcja samej Caritas. „Każdy, kto działa na rzecz bliźniego, jest godny szacunku. Caritas Polska nie podejmuje żadnych działań przeciwko Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, nie konkuruje z nią ani nie szuka porównań” – oświadczył dwa lata temu ówczesny dyrektor Caritas Polska ks. Marian Subocz. „Ilość problemów społecznych i osób potrzebujących zainteresowania i wsparcia w Polsce jest ogromna. Jest tu miejsce dla każdego, kto angażuje się w pomoc dla bliźniego. Apelujemy o szacunek, wsparcie i przestrzeń do działania dla wszystkich ludzi i organizacji dobrej woli oraz o zaprzestanie podziałów i konfrontacji” – dodał były szef Caritas. Na potwierdzenie swoich słów przekazał na aukcję WOŚP lampę oliwną w kształcie gołębia pokoju.
Stosunek Kościoła do Orkiestry najlepiej oddaje chyba hasło „życzliwej neutralności”. Owszem, pojawiały się doniesienia o księżach, którzy przepędzali sprzed kościołów wolontariuszy, ale dla równowagi inni przekazywali całą składkę do puszek WOŚP. Zasadniczo jednak wolontariusze kwestują przed kościołami, a wierni – o czym świadczą czerwone serduszka na kurtkach i płaszczach – nie widzą nic sprzecznego w tym, by najpierw wrzucić pieniądze do puszki WOŚP, a potem wziąć udział w niedzielnej Mszy.
 
Pytania i wątpliwości
Co zatem sprawia, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wzbudza mieszane uczucia? Przyczyn jest kilka.
Po pierwsze sam Jerzy Owsiak. Znane są jego polityczne, sytuujące się po stronie lewicowo-liberalnej, sympatie oraz cięty język. Wątpliwości budziły m.in. jego niejasne wypowiedzi na temat eutanazji (przed finałem w 2013 r. powiedział, że eutanazja to „pomoc starszym w cierpieniach” – później wycofał się z tego) czy wsparcie dla tzw. czarnego protestu.
Po drugie przerost formy nad treścią. Pomoc innym niesie wiele różnych organizacji, ale tylko jedna może liczyć na tak olbrzymie wsparcie samorządów, telewizji, sponsorów itp. (Jerzy Owsiak często ma być względem nich bardzo roszczeniowy). W efekcie WOŚP przestała być oddolną akcją społeczną, a stała się maszynką do zarabiania pieniędzy i straciła ducha działalności charytatywnej.
Po trzecie wątpliwości dotyczące tego, czy wszystkie zebrane pieniądze są faktycznie przeznaczane na deklarowany cel, czy służą też finansowaniu działalności fundacji WOŚP.
Po czwarte WOŚP to nie tylko styczniowy wielki finał. To również organizowany latem, jako podziękowanie dla wolontariuszy, Pol’and’Rock Festival (do niedawna Przystanek Woodstock). Owsiakowi zarzuca się, że podczas tego wydarzenia promuje „rozprężenie moralne”, zachęcając młodych do życia w myśl zasady „Róbta, co chceta”.
Po piąte wpływ na służbę zdrowia. Tutaj zarzuty są różne: od tych, że Jerzy Owsiak wykazuje niewydolność szpitali i przychodni przez to, że kreuje się na ich zbawcę, choć zebrane pieniądze stanowią zaledwie ułamek kwoty niezbędnej do funkcjonowania służby zdrowia, po takie, że Orkiestra niejako „rozgrzesza” rządzących z konieczności naprawy systemu, bo rokrocznie zasila nowym sprzętem służbę zdrowia. Ponadto pomoc Orkiestry dla szpitali ma być nieefektywna, np. sprzęt nie trafia tam, gdzie jest naprawdę potrzebny
Te i inne wątpliwości wokół działania WOŚP są ważne. Ale nie da się o nich rozmawiać, jeśli wylejemy dziecko z kąpielą. A czymś takim jest dyskredytowanie dobra, które co roku dzieje się w styczniu.
 
Co nas łączy
W 2007 r. gościem Jerzego Owsiaka na Przystanku Woodstock był abp Józef Życiński. W liście po spotkaniu napisał do lidera Orkiestry: „Proszę nie zrażać się, jeśli nie zawsze Pańskie inicjatywy są rozumiane. Mechanizm zgorszeń jest taki, iż z reguły znacznie łatwiej jest krytykować i się gorszyć, niż wyjść naprzeciw, aby szukać wartości, które nas łączą”.
A jest tego trochę. Co roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pokazuje, że są wśród nas osoby, które potrzebują naszej pomocy, że warto dla innych poświęcić swój czas, że mimo dzielących nas różnic razem możemy zrobić coś dobrego. To jest coś, na czym nam, ludziom wierzącym, też przecież zależy.
Czy to znaczy, że w każdą drugą niedzielę stycznia pod przymusem musimy wrzucać pieniądze do puszek wolontariuszy? Oczywiście, że nie – jesteśmy ludźmi wolnymi; poza tym w Polsce i na świecie nie brakuje osób potrzebujących naszej pomocy, a w dobroczynności nie ma ani monopolu, ani konkurencji.
Czy musimy zrezygnować przy tym z zadawania kłopotliwych pytań? Oczywiście, że nie. Ale byłoby dobrze, gdybyśmy byli też gotowi wysłuchać odpowiedzi, a te – chociażby dotyczące poglądów Jerzego Owsiaka na eutanazję – mogą jego krytyków zaskoczyć.
„Ta akcja to rzeczywista wielka symfonia serc, które trzeba dostrzec. Najłatwiej jest narzekać, że ktoś fałszuje, a my lepiej wykonalibyśmy jego partię, znacznie trudniej zachwycić się symfonią i w nią włączyć” – mówił w 2004 r. przywołany wcześniej abp Życiński, ówczesny metropolita lubelski. I dodał: „Umiejmy tak działać, by z tradycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wydobyć to, co jest w niej najpiękniejsze”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki