Letnisko

Rzeka płynie leniwie i za każdym razem zaskakuje mnie widok drugiego brzegu, bo jest tak, jakby czas się zatrzymał dawno temu i od tej pory nic się nie zmieniło. Jak na obrazach Gierymskiego. Kilka niskich domków, ogrody, nadbrzeżne krzaki, ktoś siedzi na piasku z wędką.
Czyta się kilka minut

Krajobraz zastygł w jakiejś katatonicznej pozie. Chwilę stoję w popołudniowym słońcu, mogę zdjąć sandały i zamoczyć nogi. Potem przejść po uliczkach wyludnionego miasteczka i znowu wsiąść do samochodu. Mam przed sobą jeszcze kilka godzin jazdy. Bywa, że jest zima i mój spacer trwa zaledwie kilka minut, ale nawet gdy jest bardzo zimno, muszę tu wysiąść. Kilka razy w roku tamtędy przejeżdżam, a ponieważ wypada to w połowie długiej podróży, więc jest obowiązkowym miejscem na chwilę przerwy, rozprostowanie kości. Zwykle robimy tam zakupy, jakiś napój, wafelek, coś do przegryzienia na resztę podróży, mimo że zakupom za każdym razem towarzyszy dysonans. Sprzedawczynie mówią, że się przyzwyczaiły.

Tamtejszy sklep spożywczo-chemiczny zajmuje bowiem dawną synagogę. To jeszcze nic dziwnego, kiedy dużo jeździ się po Polsce, to spotyka się wiele sklepów w byłych synagogach. Pochodzę z miasta, w którym przez dziesięciolecia w dawnej synagodze funkcjonowała pływalnia. Ta jest ładna, odnowiona z zewnątrz, a w środku na ścianach, ponad półkami z papierem toaletowym, z sokami i płynami do mycia naczyń zobaczymy rzadkie polichromie z hebrajskimi modlitwami.
Synagoga ma dwieście lat i chodzili się do niej modlić Żydzi z Inowłodzia, bo właśnie Inowłódź tu opisuję. Nie było ich tu wielu, zaledwie trzecia część wszystkich mieszkańców. To w ciągu roku, bo latem było inaczej, latem do Inowłodzia lubili przyjeżdżać Żydzi z okolicznych miast na wakacje. Inowłódź miał rzekę Pilicę z leniwym nurtem, piękne piaszczyste plaże i pensjonaty. Wakacje spędzali tu całymi rodzinami Żydzi z Łodzi, Warszawy i Tomaszowa Mazowieckiego.

Na przykład Julian Tuwim. W Kwiatach polskich pisał tak: „Takie letnisko. Jedno słowo: Wypisz – wymaluj – Soplicowo”. I jeszcze: „Był to na lato punkt inwazji/ Drobnej żydowskiej burżuazji”.
Lubię sobie wyobrażać to ciche i zapomniane zupełnie miasteczko w jego najlepszych latach. Jak musiało tu być gwarnie i wesoło. Plaże pełne, kawiarnie także, plusk wody, wszędzie śmiechy i płacz rozkapryszonych i zmęczonych słońcem dzieci. Czasem, podczas tych krótkich spacerów, znajdę jakiś stary drewniany dom z łuszczącą się farbą, altankę sprzed stu lat, z firanką w cudem niezbitym oknie, zdziczałą jabłonkę, której słodkie owoce cieszyły jakichś letników.
A potem wszyscy zginęli. Inowłodzcy Żydzi zostali wywiezieni do getta w Tomaszowie Mazowieckim, a potem razem ze swoimi letnikami do Treblinki.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2019