Maszynka do głosowania

Trwa przeglądanie, wręcz lustrowanie list kandydatów do Sejmu i Senatu. Warto się im przyjrzeć, bo to wizytówka poszczególnych ugrupowań. Jakaś informacja o ich ideowym obliczu, także o mechanizmach politycznej selekcji i kariery. Ale prawdę mówiąc, pasjonuję się tym średnio. W Polsce znaczenie poszczególnych posłów i senatorów, ich osobistej mądrości i ich prestiżu, maleje z kadencji na kadencję.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Sejm staje się maszynką do głosowania, jego członkowie są traktowani tak, że właściwie lider partii i jego emisariusze na Wiejskiej mogliby się obyć bez konkretnych twarzy i głosować samymi liczbami. Mam arytmetyczną większość, mogę uchwalić wszystko. Wskazuje się tu na szczególny zamordyzm byłego już marszałka Marka Kuchcińskiego oraz wicemarszałka Ryszarda Terleckiego – z PiS. Ale to się zaczęło wcześniej, w ciągu ośmiu lat dominacji PO,  jej większość też działała jak walec miażdżący wszystko. Tyle że wobec ogólnej pasywności tamtej władzy było mniej spraw do uchwalenia.

Niby dba się o to, aby pośród kandydatów były znane nazwiska, profesorskie tytuły. Ale to jest potrzebne głównie do kampanii. Sławę można zdobyć najwyżej w roli zagończyka – typu Krystyny Pawłowicz czy Sławomira Nitrasa – pohukiwaniem na przeciwników i niemądrymi wpisami w internecie. W tej sytuacji co miałoby przyciągać do polskiego parlamentu ludzi mądrych, z dorobkiem zawodowym, z autorytetem? Wynagradza się przede wszystkim wierność wobec linii partii. Okazywaną za skądinąd nienadzwyczajne pieniądze.

Możliwe, że to z kolei rodzi dodatkową bierność i gnuśność. Bo są dziedziny, gdzie poseł może coś zdziałać na własną rękę, w materiach, w których jego partia, inne także, nie ma zdania, a rzecz jest społecznie ważna czy chwytliwa. W tej odchodzącej w niebyt kadencji poseł Piotr Marzec-Liroy przekonał wszystkie kluby do ustawy legalizującej leczniczą marihuanę, co dało ulgę wielu chorym ludziom. Ale to charakterystyczne – Liroy to poseł „luźny”, produkt specyficznej atmosfery Ruchu Kukiza, gdzie nie było dyscypliny, więc formacja rozpadała się przez cztery lata. Ile potrafilibyśmy wymienić takich spraw forsowanych przez poszczególnych posłów, zwłaszcza tych z największych ugrupowań?
Wszyscy się ekscytują, że PiS zgodził się poprzeć w Krakowie na senatora Krzysztofa Mazura, dawnego szefa Klubu Jagiellońskiego, człowieka uczestniczącego w eksperckich debatach. No tak, ale Senat z jednomandatowymi okręgami rządzi się nieco innymi prawami. Będąc zarazem z kolei izbą mniej ważną, mniej obserwowaną. Mazur może mówić mądre rzeczy, o ile go wybiorą, ale mało kto go usłyszy. A i tam margines swobody nie jest pełny. Aleksander Bobko, senator PiS tej kadencji, parę razy powiedział coś kłócącego się z linią partii. W obecnych wyborach już  na niego nie postawiono.
Nie jest to specjalność tylko obecnego obozu rządzącego. Media ekscytują się wystawieniem na listy PO „konserwatystów”, dawnych pisowców: Pawła Kowala i Pawła Poncyliusza. Tylko że partia Schetyny miała już innych konserwatystów. I pozbyła się ich, kiedy zagłosowali nie tak, jak żądała partia w kwestii aborcji na życzenie, czyli sumienia. Mieli być konserwatystami, ale bezobjawowymi.
Rzecz jest pochodną szerszego zjawiska: alienacji instytucji politycznych, które stają się maszynami, dość bezmyślnymi i słabo działającymi. Na Zachodzie ten proces też postępuje, ale wolniej. Tam utrzymują się resztki kultury dyskusji i szacunku dla cudzego poglądu, partie bywają przestrzenią wymiany myśli. Ale idzie to wszystko w złym kierunku.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2019