Ja na przykład słyszę go od urodzenia kilka razy w ciągu letnich miesięcy, ponieważ mieszkam na osiedlu i pod wszystkimi oknami mam trawniki. A muszę nadmienić, że odgłosu tego nienawidzę, szczególnie że jako przedstawicielka wolnego zawodu pracuję długo w noc, przez co śpię do dziewiątej rano, a kosiarki zaczynają pracę od ósmej. Wydawałoby się, że jestem na niego skazana na zawsze, no chyba że kiedyś spełnią się moje marzenia: będę miała domek z ogródkiem i trawę, której wcale nie będę kosić. Ale trzeba kosić – mówi moja mama, bo jak nie, to ona będzie brzydka i coraz brzydsza, a przecież wszyscy wiedzą, że ładny trawnik ma być soczysto zielony, bez jednej koniczynki, równiutki niczym dywan. Wygląda na to, że z trawnikiem jest trochę tak jak z jajkiem, które kiedyś miało się przysłużyć zawałowi serca, a teraz już nie. Bo tego lata dokonał się przewrót: wszyscy mówią o tym, żeby trawników właśnie nie kosić. Że nieładne są trawniki bezbłędne, że one mają mieć koniczynę i nie tylko. Niech powstają w miastach łąki kwietne!
Bardzo mi to odpowiada. Tak bardzo, że dostałam nasiona łąki kwietnej i wysiałam w korytku na balkonie. Niestety moja łąka nawet nie zdążyła zakwitnąć, bo wystarczyło, żebym jej przez jeden dzień (no może dwa) nie podlała – i uschła. Niestety trawnik pod moim balkonem też usechł całkowicie. A to dlatego, że koszono go nawet podczas czerwcowych upałów, najkrócej jak tylko się da, chociaż ledwo był widoczny. Teraz mamy żółte klepisko, zresztą jak w całym mieście. O Poznaniu jeszcze nie słyszałam, ale o innych miastach coraz częściej – trawnikom mówi się: do widzenia, a raczej: żegnamy. Na ich miejscu wysiewane są łąki, które przepięknie kwitną wszystkimi kolorami, których się nie kosi, w gąszczu których żyją owady, a nawet jeże. Łąki kwietne powstają w centrach dużych miast, tam gdzie dotąd rosła tylko zielona trawa, i cieszą oczy. W Krakowie taka łąka ma cztery kilometry długości i miliony różnobarwnych kwiatów. Trochę mniejsze są w Gdańsku i Warszawie. Jest nie dość że ekologicznie, to jeszcze pięknie. Wyobraźmy sobie: wszystkie skwery w kwiatach, łąkowych kwiatach! Więc tam, gdzie łąk jeszcze nie ma, proponuję się skrzyknąć i napisać petycję do zarządu zieleni miejskiej. Trzeba korzystać z tej chwili, kiedy coraz więcej się o łąkach mówi, bo zaraz nadejdzie zima i temat ulegnie zapomnieniu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













