Bo oczywiście wszystko to jest tak skonstruowane, że i tak po wydaniu polecenia, przed linkami, w których mogę odnaleźć interesującą mnie informację, pojawia się krótkie streszczenie od AI. No i w 50 procentach jest nieprawdziwe.
Wczoraj aż się roześmiałam. Ponieważ zagłębiam się od miesięcy w temat sztuki Władysława Hasiora, wiem już o nim całkiem dużo. Wpisałam w wyszukiwarkę ciąg słów: „hasior droga krzyżowa nowy sącz”. Chciałam się dowiedzieć, w którym roku zostały umieszczone w jednym z kościołów w Nowym Sączu wykonane przez tego artystę stacje drogi krzyżowej. Przegląd od AI najpierw przedstawił mi ciąg bardzo ogólnych danych, z których wszystko mogło być i prawdziwe i nieprawdziwe. Konkluzja była taka, że dzieło to zostało wykonane z fragmentów stali połączonej ze złomem techniką asamblażu i charakteryzuje się głębokim dramatyzmem i symbolicznym wymiarem męki. Owszem, Hasior wykonywał swoje prace tą techniką, używał też różnych przedmiotów, także fragmentów złomu, a w przypadku jednego z pomników – stali. AI sobie te dane zmiksowała i wypluła fałsz. Bo akurat stacje drogi krzyżowej wykonane zostały przez Hasiora z… ceramiki.
Wiem, że AI się uczy. Po godzinie przeglądania informacji, artykułów i dokumentów związanych z ceramiką Hasiora, kiedy powtórzyłam to samo polecenie, AI Mode wyświetlił mi już w miarę prawidłowe odpowiedzi. Ale to tylko historia z wczoraj. Podobne sytuacje spotykały mnie już wiele razy, dlatego jestem bardzo sceptyczna i wolę pracować sama, mimo że zabiera to więcej czasu. A przecież postęp! Taki postęp!
Kiedy miałam napisać na studiach referat czy esej, musiałam pójść do czytelni, znaleźć w katalogu interesujące mnie pozycje, wypożyczyć je i siedzieć w czytelni kilka godzin, a czasem nawet kilka dni. Potem – tadam! – pojawił się internet i wystarczyło wpisać interesujące nas zagadnienie w wyszukiwarkę, żeby uzyskać w ciągu kilku sekund całą listę linków do publikacji na ten temat. Wspaniałe ułatwienie. Coraz rzadziej trzeba było chodzić do czytelni, a coraz więcej zbiorów zostało zdigitalizowanych i wtedy to już w ogóle nie musiałam siedzieć w archiwum, żeby przejrzeć na przykład notatki Hasiora. A teraz, teraz to nawet nie trzeba niczego szukać, bo AI przeglądnie cały internetowy zbiór danych w czasie natychmiastowym i na dodatek zrobi z tego skrót, a nawet wysnuje wniosek. Co za oszczędność czasu!
Boję się, że wiele osób może się na to ułatwienie połakomić. A niestety AI jednak nie myśli – przynajmniej ta, do której mamy powszechny dostęp. Mówi bzdury. Układa kwadratowe zdania w stopniu tak uogólnionym, jakby się czytało wypracowanie ucznia, który wie piąte przez dziesiąte i chce jakoś z tego wybrnąć, lejąc wodę.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.









