Nie ma potrzeby cofać się o sto lat, bo to wtedy wzrosła popularność polskiej tkaniny, a artyści nie tylko projektowali gobeliny, ale też wielu z nich pracowało nad nimi osobiście. Wystarczy, że przypomnimy niebywały sukces, jaki polscy artyści odnieśli podczas Międzynarodowego Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 roku, choć z pewnością warto dodać, że na ów sukces pracowali profesorowie warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych wywodzący się właśnie z tamtych przedwojennych lat. To w ich pracowniach zdobywali dyplomy tacy twórcy jak Magdalena Abakanowicz czy Wojciech Sadley i inni laureaci biennale w Lozannie. Pracownie tkaniny, żakardu i gobelinu przypisane były do Wydziału Malarstwa ASP, a otwartość na eksperyment przypisywano prof. Eleonorze Plucińskiej, która swoim studentom przekazała wiedzę na temat naturalnych sposobów pozyskiwania materiału i farbowania włókien. Jej studenci uczyli się dawnych sposobów tkania, ale pilnowała ona, by znajomość ludowych technik stała się punktem wyjścia do rozwiązań nowatorskich. Ta swoboda tworzenia, wirtuozeria, fantazja rozwiązań splotowych i upodobanie do roślinnych barwników były cechami charakterystycznymi polskich artystów wywodzących się z warszawskiej Akademii, niespotykanymi nigdzie indziej na świecie.
Szok w Lozannie
Doceniono to w Lozannie podczas I Biennale Tkaniny. Pokazano tam kilka prac, które natychmiast zostały dostrzeżone. Mięsiste, grube, o oryginalnych splotach i plastyczne, wykorzystywały tworzywa nieeksploatowane przez innych, takie jak owcze runo, sizal czy sznury. Tworzyły coś w rodzaju rzeźb, a nie konwencjonalnych kilimów czy gobelinów. Były przede wszystkim niedoskonałe, surowe, co wiązało się m.in. z niedostępnością materiałów i ogólnym ubóstwem w powojennym kraju. Korzystało się z tego, co było dostępne. No i nie można było mówić o ich funkcji dekoracyjnej, one przede wszystkich były nośnikiem historii.
Gazety pisały o Polakach, którzy zrewolucjonizowali gobelin, i o unikatowości ich tkanin, które znacznie różniły się od prezentowanej tam tradycyjnego dekoracyjnego gobeliniarstwa. To właśnie wtedy powstał termin „polska szkoła tkaniny”. Szwajcarski krytyk Andre Kuenzi pisał: „Wystąpienie polskich artystów tkaczy na I Biennale miało efekt uderzenia powodującego wyłom w wielkiej tradycji tkaniny. Zaskoczyło ono wielu znawców, którzy usiłowali w polskich tkaninach liczyć nitki przypadające na jeden centymetr kwadratowy. Malarze przyzwyczajeni do ściegów gobelinowych powątpiewali w generalny sens Biennale. Dzieło Abakanowicz było dla nich ciosem wymierzonym przeciw tradycyjnemu gobelinowi, dla innych zaś stało się wydarzeniem wystawy. Co ostatni uznali, że pojawia się nowa technika dla ucieleśnienia nowej inwencji i poezji”.
A przecież prezentowana w Lozannie sześciometrowa abstrakcyjna Kompozycja białych form jeszcze nie przypominała słynnych później „abakanów”, wciąż była płaska, choć już graniczyła z reliefem. Biały bawełniany sznurek artystka uzupełniła połyskującym jedwabiem i grubym owczym runem.
Barwy naturalne
Prezentację w Lozannie przygotowała i umożliwiła Krystyna Kondratiuk, założycielka Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, entuzjastka nowego nurtu w polskiej tkaninie artystycznej. Po sukcesie w Lozannie Kondratiuk wpadła na pomysł zorganizowania podobnej cyklicznej wystawy w Łodzi. Idea ta zrealizowała się dopiero w 1975 roku i w ten sposób Międzynarodowe Triennale Tkaniny, organizowane przez Centralne Muzeum Włókiennictwa, stało się najważniejszą tego typu prezentacją na świecie.
Triennale w międzynarodowym świecie sztuki spopularyzowały polskie sukcesy. W 1965 roku Abakanowicz otrzymała złoty medal na Biennale w São Paulo (wtedy jej prace zaczęły już przypominać płaskorzeźby), a cztery lata później sześciu artystów (na 28 osób) wzięło udział w wystawie „Wall Hangings” w Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
Wśród artystów reprezentujących polską szkołę tkaniny wymienia się, oprócz Abakanowicz i Sadleya, Jolantę Owidzką, Adę Kierzkowską, Annę Śledziewską i Krystynę Wojtynę-Drouet. Prace tej ostatniej, w stulecie urodzin, można właśnie oglądać na wystawie zatytułowanej „Ja dla siebie nie istnieję” w Zachęcie. Wśród pokazywanych dzieł jest także Uliczka prezentowana w Lozannie w 1962 roku. Na fali „poszwajcarskiej” popularności jej gobelinami zainteresował się amerykański mecenas sztuki, który zaczął kolekcjonować jej prace. W Zachęcie zebrano dwadzieścia tkanin z kilkuset, jakie powstały w warszawskiej pracowni artystki, która wciąż tworzy. Jej gobeliny zachwycają intensywnością barw. Sposób uzyskania głębokiego koloru, który nie płowieje pomimo uciekających lat, jest warsztatowym sekretem przekazywanym z mistrza na ucznia.
Młode pokolenie
Ten pokoleniowy przepływ informacji jest ważny, bo tkanina, po okresie zapomnienia, znów wraca do łask. Widać to dzięki obserwacji kolejnych edycji łódzkich triennale. Ostatnie, już osiemnaste, rozpoczęło się w październiku 2025 roku, a pokonkursową wystawę można oglądać do kwietnia. Hasłem przewodnim jest „Dekonstrukcja/Rekonstrukcja”, którą kuratorzy tłumaczą tak: „Widzimy pragnienie dotarcia do źródeł tego, co zostało zniszczone w dążeniu do globalizacji i uniwersalnego ładu. Reguły i prawa opracowane, zmodyfikowane, rozszerzone i siłą narzucone porządkowi naturalnemu zakłóciły struktury, które istniały przez wieki. (…) Teraz zagubieni i rozczarowani podejmujemy próbę powrotu do archetypów, do tego, co rdzenne i pierwotne”.
Od początku triennale obserwowało teraźniejszość i przemiany współczesnego świata, chociażby dzięki spotkaniom artystów z całego świata. Okazuje się, że materia tkaniny jest doskonałym językiem do rozmowy o problemach globalnych. Na triennale można dostrzec najnowsze trendy w sztuce tkaniny, ale i dowiedzieć się wiele o kondycji współczesnego człowieka. Bardzo interesująco wypada konfrontacja twórców i próby odczytywania świata z różnych perspektyw. Artyści, którzy zgłosili swoje prace i zostali wybrani przez zespół kuratorski, podjęli tematy obecne we wszystkich społeczeństwach: migracje, emancypację kobiet, budowanie wspólnoty. Wśród 70 osób są twórcy m.in. z Brazylii, Pakistanu, Nigerii, Mongolii, Tajwanu, USA, Meksyku, Ugandy, Belgii, Francji, Senegalu, Szwecji i oczywiście z Polski.
Złoty medal otrzymała pracująca w Londynie Aziza Kadyri z Uzbekistanu za pracę będącą hołdem dla kobiecości i rodzinnej historii. Opowiada o swojej babci, która w latach 50. musiała zrezygnować z kariery tancerki ludowej. W instalacji Jej scena (II) Kadyri łączy trójwymiarową tkaninę z narzędziami cyfrowymi. Warto jeszcze wspomnieć o Łukaszu Wojtanowskim, którego praca Procesja Bożego Ciała otrzymała drugą nagrodę. Połączył w niej batik z ręcznym haftem, nawiązując do bogactwa szat liturgicznych stosowanych w czasie świąt religijnych. Współczesna tkanina jednak coraz częściej łączona jest w multimedialną instalację, jak np. praca Charlott Markus z Holandii, która zaprezentowała kilka podwieszanych na różnej wysokości zasłon pochodzących z dawnego szpitala psychiatrycznego. Instalacji towarzyszy głos artystki płynący z ekranów dźwiękowych. Kompozycja nosi tytuł Przepierzenie #8 i została nagrodzona brązowym medalem.
Triennale w Łodzi doskonale pokazuje też, jak zmienia się podejście do medium, jakim jest tkanina. Coraz częściej sięgają po nią artyści interdyscyplinarni, traktując ją jako jeden z wielu elementów składających się na całość dzieła. Oczywiście najbardziej znaną współczesną polską artystką w materii tkaniny jest Małgorzata Mirga-Tas, której prace wykonane techniką aplikacji reprezentowały kilka lat temu polski pawilon na Biennale w Wenecji. Ale oprócz niej coraz więcej młodych twórców sięga po tę materię, a coraz więcej galerii i muzeów pokazuje wystawy unikatowej tkaniny, nadając jej nowe funkcje.
Krystyna Wojtyna-Drouet
,,Ja dla siebie nie istnieję"
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, wystawa do 4 kwietnia
,,Dekonstrukcja/Rekonstrukcja"
18. Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Łodzi
Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, wystawa do 12 kwietnia
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












