Kraków w swoich muzealnych zbiorach nie ma ani jednej pracy Abakanowicz, a wystawy jej prac w tym mieści są niezwykle rzadkie. Muzeum Narodowe w Krakowie postanowiło więc uczcić urodziny artystki osobną wystawą, ciekawie zaaranżowaną retrospektywą. Wejścia do Muzeum strzegą trzy aluminiowe ptaki z 2008 roku, ale jego wnętrze wypełnione jest monumentalnymi rzeźbami artystki z różnych etapów jej drogi twórczej. Zobaczyć więc można jeden z abakanów, które przyniosły jej światową sławę, figury z cyklu „Embriologia”, który zachwycił na Biennale w Wenecji w 1980 roku, postaci z cyklów: „Plecy”, „Ugłowione”, „Przyjaciele”. Monumentalne obiekty pokazane w minimalistycznej aranżacji ukazują nam świat Magdaleny Abakanowicz bez zbędnych rozproszeń. Tymczasem w Warszawie rzeźby stanęły w ogrodach Zamku Królewskiego. Choć artystka mieszka w Warszawie niemal od urodzenia, to wciąż nie ma tu miejsca na stałą ekspozycję jej rzeźb. Na razie brak odzewu na pomysły zorganizowania parku z rzeźbami Abakanowicz niedaleko Królikarni czy ustawienia stalowych figur Rycerzy Okrągłego Stołu na Rozdrożu (w tym wypadku niestety „zawiniły” sprawy techniczne). Tytuł wystawy w stolicy: „Abakanowicz. Nareszcie w Warszawie!”, ma więc głębsze znaczenie. Grupa słynnych „Bambini”, na którą składają się 83 figury oraz monumentalna „Głowa”, przez całe lato będą eksponowane przy Zamku Królewskim.
Kształtowane rękami
Magdalena Abakanowicz urodziła się w 1930 roku w Falentach pod Warszawą. Wciąż mieszka i pracuje w Warszawie. W latach 50. studiowała w warszawskiej ASP, ale często mówi o sobie, że była złą studentką: „Okazało się, że moja wyobraźnia nie daje się nagiąć do obowiązujących reguł i przepisów, (…). Było mi źle”.
Po dyplomie przez krótki czas zajmowała się malarstwem, tworzyła monumentalne, dzikie i barwne kompozycje na kartonach i płótnach. Już w latach 60. rozpoczęła swoją drogę z przestrzennymi tkaninami, zrywając z obowiązującą tradycją płaszczyznowości. Miękkie formy, właściwie rzeźby z tkaniny, barwne i fascynujące, szokowały krytyków i publiczność. Nikt przedtem niczego podobnego nie tworzył, zyskały więc jedyną w swoim rodzaju nazwę: abakany. To one stały się przepustką artystki do galerii całego świata: pokazane na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie i na Biennale w Sao Paulo otrzymały nagrody i wywołały ogólny zachwyt. „Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance. Odczuwam w tym bliskość i pokrewieństwo z tym światem, którego nie chcę poznać inaczej, jak dotykając, odczuwając i łącząc z tą częścią mojego, noszoną najgłębiej. (…) Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione”. Utkane tradycyjną techniką z barwionego sizalu zrewolucjonizowały spojrzenie na tkaninę atystyczną. Twory, które swobodnie zwisały z sufitu, bez tła, dostępne z każdej strony. Miękkość i uległość na formowanie cechowało również późniejsze cykle, na które składały się grupy form powstałych z workowego płótna, spajanych żywicą syntetyczną: „Alteracje”, „Głowy”, „Plecy”, „Tłum I”, „Ragazzi” czy wreszcie „Embriologia”. Ewoluowała forma: od wydrążonych bezgłowych tułowiów i sylwetek, po organiczne formy przypominające jaja.
W późniejszych latach artystka sięgnęła po inny materiał: metal, drewno, kamień po to, by wkrótce wyjść z sal wystawowych w przestrzeń.
Bezgłowy tłum
„Było kilka przyczyn pojawienia się bezgłowego tłumu. Wiara, że sztuka nie jest dekoracją, a wyznaniem, konfrontacją, ostrzeżeniem. Przerażająca świadomość tłumu – który jak bezgłowy organizm niszczy lub wielbi na komendę, więc Hitler, Stalin, przywódcy wielu krajów panujący nad swoją nacją i zyskujący jej posłuszeństwo wobec haseł niesprawiedliwych. W ciągu mego życia ludzkość potroiła swą liczbę. Ciągle widzimy, jak instynkty i emocje kształtują zachowania bez udziału świadomości.
Postacie w mojej pracowni zaczęły powstawać w latach 70., dziś ich liczba przekroczyła półtopra tysiąca. Nigdy nie były widziane razem. Istnieją w grupach liczących 30, 50, 80 lub 100. Te tłumy stoją w muzeach i publicznych kolekcjach wielu krajów. Z płótna, brązu, żeliwa, betonu. Stanowią znak trwającej obawy. Są konfrontacją z ilością i ze sobą samym. Są zaklęciem istniejącego tłumu, w który wprowadzam swój – nieruchomy(…)”. Magdalena Abakanowicz, 2002.
Przestrzeń kontemplacji
Wiele monumentalnych projektów artystka zrealizowała w przestrzeni otwartej tworząc, jak sama je nazywa, „przestrzenie kontemplacji”. Pierwszą wielką instalacją w przestrzeni otwartej była „Katarsis” – 33 sylwetki z brązu, wysokie na niemal 3 metry, trochę różniące się od siebie, ustawione w kolekcji sztuki nowoczesnej Giuliano Gori, niedaleko Florencji. Później pojawiały się inne, na całym świecie: „Negey” - siedem kamiennych kręgów w Izraelu, „Przestrzeń smoka” - dziesięć metaforycznych głów zwierzęcych z brązu w Korei Południowej, „Zastygłe” - czterdzieści figur z brązu w Japonii, „Ptaki – Wiadomości Dobrego i Złego” - sześć ptakopodobnych figur z aluminium w USA. Jednak największa tego typu inastalacja znajduje się w Poznaniu, w parku Cytadela artystka ustawiła 112 postaci wykonanych z żeliwa, a projekt zatytułowała „Nierozpoznani”.
„Tworzyłam przestrzenie jako trwałe instalacje. Pozwalają nam one wejść do wewnątrz dzieła. Wtopione w otoczenie pozwalają nam odczuć znaczenie wyobraźni człowieka wobec wyobraźni natury” – pisała artystka.
W latach 90. wkroczyła na inny teren, przyjmując zamówienie od władz Paryża na zagospodarowanie części dzielnicy
La Defense. Stworzyła koncepcję „architektury arborealnej” – ekologicznej dzielnicy, w której budynki o wysokości 25 pięter będą miały kształty organiczne, podobne do drzew porosłych od dołu pnącą roślinnością.
„Będę zapewne zawsze porzucała jedne techniki i materiały na rzecz drugich, nie porzucając jednak wątku wypowiedzi. Najciekawiej jest posługiwać się techniką, której się jeszcze nie zna, i budować formy, których się nie zna” – zaznacza rzeźbiarka, dodając: „Nie lubię reguł i przepisów. Są wrogami wyobraźni”.
Zawsze podkreśla, że w sztuce interesuje ją człowiek, który „nie jest człowiekiem określonego czasu, jest człowiekiem w ogóle”, a jej sztuka jest uniwersalną opowieścią o jego kondycji. „Pracuję ciągle nad tą samą dawną historią, dawną, jak sama egzystencja, opowiadam o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













