Zdaniem komentatorów, głównie prawicowych, po 1989 r. zapanowała moda na to, by przekonywać Polaków, że powinni się swej historii wstydzić, obalać kolejne mity i pomniki, zamiast budować narodową dumę. Po części to diagnoza trafna, ale ma pewien istotny mankament. Przede wszystkim w zachodnim świecie dominuje od kilku dekad myślenie, które prof. Marek A. Cichocki nazwał posthistorycznym. Polega ono mniej więcej na tym, że historię i doświadczenia z przeszłości traktuje się jako balast, który trzeba zrzucić oraz przezwyciężyć. To oczywiście pokłosie oświeceniowej wizji, która widzi ludzkie dzieje jako triumfalny pochód postępu – od ciemnej przeszłości ku chwalebnej przyszłości, w której zapanuje wolność, równość i kres wszelkich uprzedzeń i zniewolenia. W tym sensie pedagogika wstydu nie polega na tym, że jej zwolennicy jakoś szczególnie Polski i Polaków nie lubią i chcą, by wstydzili się za swoją ojczyznę i jej przeszłość, lecz raczej na próbie zaszczepienia nad Wisłą postmodernistycznego myślenia o przeszłości. Wbrew twierdzeniom prawicowych komentatorów, oni nie chcieli obrzydzić nam historii, po prostu uważają, że przeszłość trzeba przezwyciężyć, by stać się nowoczesnym europejskim narodem. Nie chodziło jednak o to, że nasza historia jest gorsza od czyjejś innej, a raczej o to, że w ogóle historia jest czymś niebezpiecznym. Dlatego też historyczni postmoderniści w USA byli zwolennikami emancypacji kolejnych grup, ponieważ mieli przekonanie, że przeszłość tego kraju oparta była na niewolnictwie, a potem na ustawowo zadekretowanym rasizmie. Kto nie wierzy, niech przejrzy tzw. czarne amerykańskie kino ostatnich lat, którego głównym wątkiem jest właśnie zawstydzanie Amerykanów za cierpienia, które spotkały ich czarnoskórych współobywateli w historii kraju. Ostatnia awantura dotycząca nowelizacji ustawy o IPN pokazała jednak, że to właśnie zwolennicy gloryfikowania naszej historii zachowują się, jakby żywili jakieś historyczne kompleksy i musieli polepszać sobie samopoczucie ustawami wysyłającymi do więzienia za obrażanie narodu. Istotnym elementem walki o narodową godność, o której często mówi rządząca prawica, jest właśnie niedostatek narodowej dumy, a nie jej nadmiar. Narody, które są naprawdę dumne, nie potrzebują karać więzieniem tych, którzy uderzają w ich „narodową godność”, ponieważ wiedzą, że żadną wypowiedzią, nawet głupią i kłamliwą, nikt nie jest w stanie tej narodowej godności umniejszyć (osobna sprawa to zwalczanie fałszywych, krzywdzących i moralnie stygmatyzujących tez w stylu „polskich obozów”). Inaczej ma się sprawa z tymi, którzy mają kompleksy niższości. Oni muszą non stop trąbić na prawo i lewo o swojej wielkości, z niecierpliwością wypatrują oznak szacunku, które okazywać nam powinni inni, dlatego, że właśnie nie do końca wierzą w swoją wartość. A im bardziej wątpią, tym hałaśliwiej muszą domagać się, by inni uznali naszą wielkość i wspaniałość. Czy rzeczywiście ci, którzy są dumni, tak chętnie przedstawiają siebie jako ofiarę historii? Paradoksalnie więc najwięcej tej nieśmiałości jest właśnie u tych, którzy walczą z pedagogiką wstydu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












