Logo Przewdonik Katolicki

Symboliczne zadośćuczynienie

Dorota Niedźwiecka
FOT. ZASOBY INTERNETU. Dzieło odzyskane. Żydówka z pomarańczami, Aleksander Gierymski.

Gubernator Galicji Otto Wächter wywiózł z Krakowa i Lwowa bezcenne zabytki. Teraz winy generała SS próbuje naprawić jego syn, Horst. Ale odzyskanie skradzionych dzieł sztuki jest bardzo trudne.

Zamek w Hagenberg. Ten sam, w którym Giuseppe Tornatore nakręcił Konesera. W barokowych wnętrzach stare meble, obrazy i żydowskie menory. To tu od lat mieszka Horst von Wächter, syn gubernatora Galicji, generała SS Otto Wächtera, który ograbił z zabytków Kraków i Lwów.
 
Plądrowanie
Jest grudzień 1939 r. Z Muzeum Narodowego w Krakowie Niemcy wywożą Zaślubiny myśliwca Juliana Fałata, fotele w stylu Ludwika XIV, gdańskie meble, siedemnastowieczne świeczniki. W sumie 41 pozycji. Wśród nich jest także obraz Petera Bruegla Walka postu z karnawałem, wariant dzieła wystawianego w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu, którym szczyciła się przedwojenna Polska. Obraz wówczas zniknął z kraju i ze świadomości Polaków.
Żona Wächtera, Charlotte, „plądruje krakowskie muzea i warszawskie pałace”, by wyposażyć siedzibę dystryktu, czyli pałac Potockich w Krakowie i prywatną rezydencję Willę Basztę w Przegorzałach. Trudno oszacować wielkość strat, gdyż dzieła sztuki, antyki i broń zabiera także z prywatnych kolekcji i z kościołów. Większość z nich później znika.
– III Rzesza prowadziła długofalowy plan rabunkowy. Niemieccy i austriaccy historycy sztuki przyjeżdżali już przed wojną, by poznać polskie zbiory pod kątem przyszłej grabieży – mówi dr Magdalena Ogórek, autorka Listy Wächtera, która ujawniła kulisy jednej z największych kradzieży II wojny światowej. Walką postu z karnawałem interesował się już przed wojną prof. Franz Sochor, odpowiedzialny za utworzenie Muzeum Hitlera w Linzu.
Wächterowie, podobnie jak inni prominentni działacze NSDAP, rabowali dla Rzeszy i dla siebie. Wierzyli, że uda im się uniknąć kary za zbrodnie i dzięki drogocennym skarbom zabezpieczyć przyszłość.
Specjaliści szacują straty na ponad pół miliona dzieł.
 
Kontrasty
20 lutego 1941 r. mieszkanie Wächtera ozdobiono 51 okazami zabytkowej broni. 25 lutego do obozu w Oświęcimiu przywieziono z Krakowa 60 więźniów, 26 lutego – 80. 3 marca w Krakowie powstaje getto. Za te wszystkie wydarzenia był odpowiedzialny Otto von Wächter, od 1939 r. gubernator dystryktu krakowskiego Generalnej Guberni, prawa ręka Hansa Franka. Jego historia została na nowo odkryta w ciągu ostatnich lat.
„Tata pomagał ludziom. Może i założył getto w Krakowie, ale nic złego nie robił” – gdy jego syn Horst dowiadywał się od Magdaleny Ogórek o trudnych wydarzeniach, bronił dobrego imienia ojca. „To był dobry człowiek. Ja go prawie nie znałem, ale wiem o tym od matki. Matka go kochała”.
Jak bardzo – można się przekonać, czytając listy, które Wächterowie wysyłali do siebie od czasów narzeczeństwa do końca życia Ottona. „Dla mnie życie bez ciebie jest tylko połowicznym życiem” – pisała Charlotte w listopadzie 1939 r. „Droga Hümmchen! Bardzo dziękuję za liścik twój i (...) przekazują tobie mój liścik” – pisał 17 grudnia 1939 r. Otto, by za chwile poinformować: „Muszę jutro rozkazać znów rozstrzelać 50 Polaków”. (Na rozkaz generała na drugi dzień w Bochni, w odwecie za napad na posterunek niemieckiej policji, rozstrzelano 52 przypadkowo schwytanych Polaków). List informujący o masakrze Otto kończy słowami: „Serdecznie. Twój Hümmi”.
Od 1942 do 1944 r. Wächter pełnił funkcję gubernatora dystryktu galicyjskiego, w którym założył SS Galizien, formację odpowiedzialną za zagładę Polaków. U schyłku wojny został przeniesiony do Włoch.
 
Porachunki
 „Za Dürera dostanie się tu na pewno więcej. Wspomniana kwota to żadne pieniądze” – pisze Otto w jednym z listów z Bolzano we Włoszech w 1946 r. Być może chodzi o największy przedwojenny zbiór rysunków Mistrza, przechowywany we Lwowie.
Gdy docierają do niego informacje o procesie w Norymberdze, Otto wraz z towarzyszem zaczyna się ukrywać w Alpach. Charlotte przez trzy lata dowozi im jedzenie, nieraz klucząc po drogach przez cały dzień, by nikt nie wyśledził miejsca ich pobytu. Mąż z uważnością śledzi prasę informującą o procesie. W 1948 r. przedostaje się z Alp do Rzymu i dzięki pomocy bp. Aloisa Hudala ukrywa w przebraniu mnicha w jednym z klasztorów nad Tybrem.
– Biskup Hudal był zwolennikiem nazizmu, ale należy pamiętać, że w Kościele to była tylko jednostka – wyjaśnia dr Magdalena Ogórek. – Dzięki dobrym kontaktom z późniejszym papieżem Piusem XII pełni podczas wojny funkcję rektora kolegium niemieckiego Santa Maria dell’Anima w Rzymie. Po wojnie uruchamia pomoc dla niemieckich i austriackich zbrodniarzy wojennych – mówi autorka Listy Wächtera. Według historyków Hudal zdobył dla nazistowskich uciekinierów około 5 tys. paszportów. Prawdopodobnie z organizowanych przez niego przerzutów do Ameryki Południowej miał skorzystać także Wächter.
Nie zdążył. Latem 1949 r. zostaje otruty przez Karla Hassa, podwójnego agenta, który w ten sposób miał nie dopuścić do współpracy Wächtera z Rosjanami – wynika z dokumentów Archiwum Watykańskiego. Umiera po dwóch tygodniach choroby, 16 lipca 1949 r. w szpitalu Santo Spirito w Rzymie. Z różańcem w ręku.
 
Sukces
Po wojnie Charlotte chroni dzieci. Mówi, że tato zmarł na żółtaczkę, a wszystkie drogocenne przedmioty, które mają w domu, uczciwie nabyła. Sześcioro dzieci nie zna prawdy. Dlatego Horst tak długo wypiera fakty.
W Charlotcie zachodzi jednak zmiana. W swoim pamiętniku z początków wojny dopisuje w maju 1979 r.: „Łapaliśmy każdą okazję, by wyrwać się z naszego biednego życia do «życia na wysokości». (...) Tak władza i pieniądze niszczą charakter (...). Za wszystko trzeba podwójnie zapłacić – za wszystko, co się robi nie zważając na Jego [Boga] wskazówki”. Jednak krzywdy, z których zdaje sobie sprawę, nie zostają naprawione. Charlotte umiera 24 marca 1985 r.
W symboliczny sposób próbuje je naprawić syn, zwracając trzy spośród setek wywiezionych z Polski dzieł. Do Krakowa wraca gwasz z widokiem na pałac Potockich w Krakowie, którego autorstwo przypisuje się Julii z Potockich Liechtenstein, XVII-wieczna mapa Krakowa oraz renesansowy miedzioryt pochodzący prawdopodobnie z początku XVI w. „The Guardian”, BBC, „Der Spiegel” i inne światowe media reagują żywiołowo. „To, co zrobiliście, to przykład dla całego świata” – pisze argentyński dziennikarz Uki Goñi, tropiący nazistów.
Na światowych aukcjach co jakiś czas pojawiają się skradzione Polakom dzieła. Jednak ich odzyskanie jest bardzo trudne.. – Jeśli chodzi o Austrię, w 1946 r. oficjalnie uznano wszelkie transakcje prawne zawarte przez austriackich nazistów jako nieposiadające mocy prawnej. Jednak gdy rodziny starają się o zwrot dzieł sztuki, słyszą często, że są one teraz „narodowym dziedzictwem” Austrii – mówi Magdalena Ogórek.
Kilka tygodni po oddaniu dzieł Polsce, austriacki urząd zagroził Horstowi zabraniem emerytury, a jeden z prawników z Wiednia wytoczył proces, żądając ujawnienia innych skradzionych dzieł. – To przestroga dla wszystkich, którym przyjdzie do głowy zwracać dzieła sztuki do Polski – komentuje Magdalena Ogórek.

Tekst powstał na podstawie książki Magdaleny Ogórek Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków, Wydawnictwo Zona Zero, Warszawa 2017

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki