Senatorem USA z Arizony był od 32 lat, to są te imponujące amerykańskie polityczne drogi. Pamiętam, że zainteresowałem się nim w 2000 r., kiedy startował w republikańskich prawyborach prezydenckich. Powodem była nie tylko jego bohaterska przeszłość – torturowanego jeńca w komunistycznym Wietnamie, ale jego aktualna niezależność. W warunkach amerykańskich być niezwiązanym partyjną dyscypliną nie jest bohaterstwem – system tak jest skonstruowany, że członkowie Kongresu nie zależą od władzy wykonawczej, a partie są tak zdecentralizowane jak sam kraj. Ale niezależność myślenia to jednak dar. Na przykład myśl, że jeśli jesteśmy za nieskrępowanym kapitalizmem, powinniśmy tym bardziej postawić tamę wielkim pieniądzom w polityce. McCain zawsze o tym myślał i gotów był – tu kolejna jego cecha – współdziałać dla osiągnięcia tego celu z kolegami z drugiej partii, demokratami. To z nimi przygotował odpowiednią ustawę zwalczaną przez tych republikanów, dla których związek polityki z lobbingiem był oczywisty.
W 2008 r. bardzo mu kibicowałem, kiedy startował na prezydenta. Nie udało się. Ale mój respekt dla niego wzrósł jeszcze po stokroć, kiedy zobaczyłem w filmie o tej kampanii, jak nie zgadza się, by jego wyborcy obrażali jego rywala, Baracka Obamę. To prawdziwa scena. Pomyślmy o tym dzisiaj, bo nam Polakom takich odruchów bardzo brakuje.
Odchodzi polityk ukształtowany w czasach zimnej wojny, co miało wpływ także na jego pryncypialną prodemokratyczną moralistykę, wzmocnioną osobistymi doświadczeniami wojennego jeńca. Był przekonany, że takim ludziom jak Władimir Putin należy się przeciwstawiać ze wszystkich sił, nie tylko z powodu imperialnego wyrachowania. W tym sensie był to przyjaciel Polski. Tym, co powiedzą, że to moralistyka selektywna, przypomnę: jedno z jego niewielu rozstań z Ronaldem Reaganem dotyczyło zawetowanych przez tego prezydenta sankcji wobec RPA. McCain uważał, że apartheid to zło. Możliwe, że współcześnie jego idealizm pasował Ameryce jeszcze mniej niż w czasach reaganowskich krucjat. Stąd ostra kolizja z kupieckim cynizmem Donalda Trumpa – tu nie było wzajemnej chemii. Ale McCain nie przegrał całkiem. Wciąż miał wiele okazji, aby wpływać na kurs swego państwa.
Coraz mniej pasował jednak do swojej epoki, bo był politykiem sprzed ery memów i hejtu. W życiu publicznym bronił takich wartości jak uczciwość, przejrzystość, także kompromis. Prowadził kampanię na rzecz zakazu tortur w amerykańskich więzieniach dla terrorystów, zwieńczoną tylko częściowym sukcesem.
Nie był ideałem. Jego kariera polityczna zaczęła się od przyjęcia pewnej sumy na politykę, z której musiał się tłumaczyć. I którą zwrócił. Z tym większą pasją walczył o bardziej transparentny system finansowania politycznej aktywności. W życiu prywatnym też się potknął – świadczył o tym rozwód i bolesne przez lata relacje z dziećmi z pierwszego małżeństwa. Nie tłumaczę go, mam jednak wrażenie, że odkupił to publiczną służbą. Bo był człowiekiem takiej służby. I był dobrym duchem amerykańskiej polityki, nawet jeśli czasem popędliwym i zawziętym.
Ameryka nie będzie bez niego lepsza. Świat też nie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.










