Takich jak McCain już nie ma

Zmarł senator John McCain. Rzadko kiedy zdarza mi się traktować zagranicznego polityka jako osobę sobie bliską – zwłaszcza takiego, którego nigdy nie spotkałem. I nie miałem szansy spotkać, chyba że po śmierci. O Johnie Sidneyu McCainie tak właśnie myślałem.
Czyta się kilka minut
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Piotr Zaremba historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Piotr Zaremba historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny

Senatorem USA z Arizony był od 32 lat, to są te imponujące amerykańskie polityczne drogi. Pamiętam, że zainteresowałem się nim w 2000 r., kiedy startował w republikańskich prawyborach prezydenckich. Powodem była nie tylko jego bohaterska przeszłość – torturowanego jeńca w komunistycznym Wietnamie, ale jego aktualna niezależność. W warunkach amerykańskich być niezwiązanym partyjną dyscypliną nie jest bohaterstwem – system tak jest skonstruowany, że członkowie Kongresu nie zależą od władzy wykonawczej, a partie są tak zdecentralizowane jak sam kraj. Ale niezależność myślenia to jednak dar. Na przykład myśl, że jeśli jesteśmy za nieskrępowanym kapitalizmem, powinniśmy tym bardziej postawić tamę wielkim pieniądzom w polityce. McCain zawsze o tym myślał i gotów był – tu kolejna jego cecha – współdziałać dla osiągnięcia tego celu z kolegami z drugiej partii, demokratami. To z nimi przygotował odpowiednią ustawę zwalczaną przez tych republikanów, dla których związek polityki z lobbingiem był oczywisty.
W 2008 r. bardzo mu kibicowałem, kiedy startował na prezydenta. Nie udało się. Ale mój respekt dla niego wzrósł jeszcze po stokroć, kiedy zobaczyłem w filmie o tej kampanii, jak nie zgadza się, by jego wyborcy obrażali jego rywala, Baracka Obamę. To prawdziwa scena. Pomyślmy o tym dzisiaj, bo nam Polakom takich odruchów bardzo brakuje.
Odchodzi polityk ukształtowany w czasach zimnej wojny, co miało wpływ także na jego pryncypialną prodemokratyczną moralistykę, wzmocnioną osobistymi doświadczeniami wojennego jeńca. Był przekonany, że takim ludziom jak Władimir Putin należy się przeciwstawiać ze wszystkich sił, nie tylko z powodu imperialnego wyrachowania. W tym sensie był to przyjaciel Polski. Tym, co powiedzą, że to moralistyka selektywna, przypomnę: jedno z jego niewielu rozstań z Ronaldem Reaganem dotyczyło zawetowanych przez tego prezydenta sankcji wobec RPA. McCain uważał, że apartheid to zło. Możliwe, że współcześnie jego idealizm pasował Ameryce jeszcze mniej niż w czasach reaganowskich krucjat. Stąd ostra kolizja z kupieckim cynizmem Donalda Trumpa – tu nie było wzajemnej chemii. Ale McCain nie przegrał całkiem. Wciąż miał wiele okazji, aby wpływać na kurs swego państwa.
Coraz mniej pasował jednak do swojej epoki, bo był politykiem sprzed ery memów i hejtu. W życiu publicznym bronił takich wartości jak uczciwość, przejrzystość, także kompromis. Prowadził kampanię na rzecz zakazu tortur w amerykańskich więzieniach dla terrorystów, zwieńczoną tylko częściowym sukcesem.
Nie był ideałem. Jego kariera polityczna zaczęła się od przyjęcia pewnej sumy na politykę, z której musiał się tłumaczyć. I którą zwrócił. Z tym większą pasją walczył o bardziej transparentny system finansowania politycznej aktywności. W życiu prywatnym też się potknął – świadczył o tym rozwód i bolesne przez lata relacje z dziećmi z pierwszego małżeństwa. Nie tłumaczę go, mam jednak wrażenie, że odkupił to publiczną służbą. Bo był człowiekiem takiej służby. I był dobrym duchem amerykańskiej polityki, nawet jeśli czasem popędliwym i zawziętym.
Ameryka nie będzie bez niego lepsza. Świat też nie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2018