Logo Przewdonik Katolicki

Pora na działanie

Jacek Borkowicz
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Jacek Borkowicz historyk, literat, publicysta.

Chciałoby się pisać o jakiejkolwiek sprawie lżejszego kalibru, ale jak tu szukać innych tematów, skoro w głowie tylko ten jeden? Myśli nieustannie krążą wokół Irlandii.

Pielgrzymka papieża do tego kraju, choć z pewnością wypełniona momentami radości, pogrążona jest w głębokim cieniu żałoby za zło, dokonane tam przez ludzi Kościoła. To trudna wizyta, chyba najtrudniejsza z wszystkich papieskich pielgrzymek ostatnich dekad, i trzeba Franciszkowi oddać sprawiedliwość za odwagę, z którą stawił czoła temu wyzwaniu. W dodatku w momencie, gdy w innym regionie katolickiego świata wybuchł kolejny skandal pedofilski. Skala udokumentowanego zła, dokonanego w Pensylwanii, przywodzi najgorsze wspomnienia skandalu irlandzkiego. Skandalu, którego meritum trzeba nazwać po imieniu – zbrodnią. I grzechem, o którym mówi sam Pan Jezus: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18, 6).
Kiedyż wreszcie koniec będzie tym skandalom? – chciałoby się zapytać. Ale chyba nie o to chodzi. Bo przecież to nie sam skandal jest główną przyczyną zgorszenia, lecz zło, które ujawnia. Lepiej byłoby, oczywiście, naprawiać zło w innej, spokojnej i godnej atmosferze. Ale takie rzeczy zdarzają się rzadko. Znacznie częściej ujawnieniu zła towarzyszą niezbyt budujące emocje. Bo taka już jest ludzka natura. Czy znaczy to, że skandali należałoby za wszelką cenę unikać? Nie, one są czasem jak gorzka pigułka, którą należy przełknąć, aby wyzdrowieć.
Franciszek nie łagodzi, nie dobiera okrągłych słów. Mówi wprost o pladze pedofilii, która trapi Kościół. „Plaga” to słowo o dużym ciężarze – określa chorobę, która występuje w dużym nasileniu i do tego powszechnie. Kto owo słowo przyjmie w pokorze, nie będzie już mógł mówić, że chodzi tu tylko o odosobnione, marginalne przypadki. Ani też tłumaczyć, że owszem, te przerażenie budzące rzeczy być może dzieją się gdzieś daleko, w Irlandii lub USA, ale u nas, panie dzieju, taka ohyda nie mogłaby się wydarzyć...
Czy jest coś w tej ciemnej historii, co budzi nadzieję? Owszem, jeśli posłuchamy papieża. – Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód – Franciszek powiedział nam, że w tej kwestii słowo „przepraszam” nie może być zamknięciem problemu, jak to już nieraz bywało. Jest zaledwie początkiem bardzo trudnego procesu naprawy. Proces ten będzie trwał długo i być może nigdy się nie zakończy. Ale tak właśnie jest dobrze. – Patrząc w przyszłość – dodał Franciszek – nigdy nie będzie dość tego, co się czyni, aby stworzyć kulturę zdolną do zapobiegania takim sytuacjom.
Słowa trafione w sedno. Teraz pora na czyny.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki