Popatrzeć z zupełnie innej perspektywy

Stała na skrzyżowaniu. Dojechałem tam na rowerze piaszczystą, choć było krzyżowały się tam też trzy asfaltówki.
Czyta się kilka minut
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ . Michał Szułdrzyński zastępca redaktora naczelnego „Rzeczypospolitej”.
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ . Michał Szułdrzyński zastępca redaktora naczelnego „Rzeczypospolitej”.

Stała pod lasem. Bardzo nietypowa. Cała pomalowana jaskrawożółtą farbą, nieczęsto jak na kapliczki. A właściwie nie była to kapliczka, lecz stary... kajak. Taki przedmiot zupełnie użytkowy, jak rower czy żaglówka. Taki zwykły stary kajak, na którym robi się spływy rzekami albo podróżuje po jeziorach. A w jego środku stacja drogi krzyżowej. Napis głosił, że to kalwaria nad pięknym jeziorem Jeziorak, która ma upamiętnić wakacje, które właśnie w kajaku w tych okolicach spędzał Święty Jan Paweł II, oczywiście nim objął Stolicę Piotrową. Cała droga krzyżowa liczy chyba dwadzieścia kilometrów – żeby ją przebyć, trzeba więc raczej pieszo całego dnia, chyba że ktoś zdecyduje się na pielgrzymowanie na rowerze.
Ale najbardziej zaciekawiło mnie to – prócz samego pomysłu, by zbudować drogę krzyżową ze starych kajaków – że stanęła tam raptem kilka tygodni temu. A więc ktoś ostatnio stwierdził, że coś takiego jest potrzebne. I szczerze mówiąc mniejsza, czy miał cel czysto religijny, czy chodziło o to, by stworzyć kolejną turystyczną „atrakcję” – dla osób, które chcą mieć jak najbogatszą ofertę podczas wakacji, by móc powiedzieć: widziałem taką dziwną kapliczkę zbudowaną z kajaka. Zaintrygował mnie sam pomysł, by na początku XXI w. jak gdyby nigdy nic zbudować zupełnie od nowa drogę krzyżową – zupełnie jakby świat nie pędził na złamanie karku, jakby technologia na co dzień nie zmieniała całkowicie naszego życia w miastach i miasteczkach.
Często zdarza mi się krytykować różne nowe i dziwaczne pomysły. Często zżymam się na brzydkie budynki, na nieładne nowe bryły kościołów, na to, że naszej sztuce sakralnej można tyle zarzucić. Dlatego tym razem muszę napisać, że papieska kalwaria nad Jeziorakiem zrobiła na mnie duże wrażenie. Czy była piękna? Ładna? Na pewno nie razi swoim wyglądem. Jest w porządku. Ale to co mnie zaciekawiło, to to, czemu ma dawać świadectwo. Świadectwo niezwykłej pobożności.
Trudno nie zauważyć tych kapliczek przy drodze. Trudno nie zastanowić się nad którąś z pasyjnych stacji. I choć wydawać by się mogło, że to coś zupełnie odmiennego od letniego i beztroskiego klimatu spędzania wakacji nad jeziorem, to jednak nieustanny kontakt z przyrodą, z jej niezwykłym i przebogatym pięknem idealnie pasuje do tego, by przemyśleć jakiś fragment, a być może całość Męki Pańskiej.
Myślę jednak, że to świetny pomysł nie tylko dla osób religijnych. Być może ktoś daleki od wiary, daleki od Kościoła, nienawykły do pobożności, przez przypadek wracając z plaży albo jadąc do sklepu po jedzenie, albo jeszcze w innych okolicznościach zatrzyma się na kilka chwil i zdecyduje się popatrzeć na swoje życie z zupełnie innej perspektywy, może sam sobie zada kilka ważnych pytań. Choćby i tylko z tego powodu warto pochwalić pomysłodawców tej niezwykłej pasji nad Jeziorakiem.
 
Michał Szułdrzyński

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2018