Nikomu nie kibicuję

Przed tygodniem napisałem pełen entuzjazmu tekst o festiwalu Dwa Teatry w Sopocie.
Czyta się kilka minut
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Piotr Zaremba historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny
FOT. MAGDALENA BARTKIEWICZ. Piotr Zaremba historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny

Kiedy już wysłałem felieton, Jacek Kopciński, naczelny pisma „Teatr”, jeden z jurorów, powiedział, że Teatr Telewizji ratuje być może honor dramatycznego teatru. Nawet jeśli to teza przesadna, oddaje jakoś realia. To te przedstawienia podejmują dziś z Polakami najpełniej rozmowę o najważniejszych sprawach, o naszej tożsamości, przeszłości i przyszłości.
Ludzie kierujący dziś Teatrem Telewizji to doświadczeni fachowcy pracujący tam od lat. Ale wzmocnienie tego teatru, naoliwienie go pieniędzmi, wymagało decyzji politycznej: prezesa publicznej telewizji Jacka Kurskiego, Ministerstwa Kultury, wielu podmiotów. I to nie jest incydent . Jeśli minister Piotr Gliński walczy o odzyskanie naszych dóbr kultury, a Ośrodek im. Pileckiego zaczął robić to, czego nie robiono przez lata, choćby gromadzić relacje z czasów wojny, to widać w tym program. To jest z mojej perspektywy „dobra zmiana”. Spójna z innymi elementami programu partii rządzącej, stawiającej sobie za cel wzmocnienie państwa narodowego i polskiej tożsamości. Dlatego między innymi  nie maszeruję z obecną opozycją.
A zarazem… Pielęgnowanie świadomości polskiej inteligencji jest wpisane choćby w odbudowę przez prawicę liceum ogólnokształcącego. Jak z tym jednak pogodzić plemienną, naprawdę toporną propagandę w programach informacyjnych publicznej telewizji? Z jednej strony  podnosicie na wyższy poziom, z drugiej, próbujecie ogłupiać? Nawet jeśli jedno i drugie adresowane jest do innych grup społeczeństwa, widzę w tym sprzeczność. Mogą się do tego odwoływać rzecznicy opozycji, którzy powiedzą: w PRL też dbano o Teatr Telewizji.  I wtedy na dłuższą metę rozwoju kultury narodowej i dominacji  partyjno-rządowej propagandy nie dało się pogodzić.
Nie porównuję obecnej rzeczywistości do PRL. Komuniści reprezentowali przede wszystkim „korporacyjny” interes totalitarnej klasy rządzącej, a dodatkowo interes obcego mocarstwa. Rządzący obecnie, w warunkach pluralizmu, chcą dobra Polski. Tym bardziej jednak można pytać o ich niewrażliwość na patologie stosowanych przez tę władzę metod.
Nie dotyczy to tylko mediów, propagandy. Miałem ambiwalentny stosunek wobec reform sądowych. Pytanie, kto ma legitymizować kariery w sądownictwie: sama korporacja sędziowska czy  politycy, nie jest proste. W wielu państwach Europy instytucje polityczne uczestniczą w nominowaniu sędziów. Tyle że są to regulacje i obyczaje utrwalone od dawna, podczas gdy PiS podjął próbę zmiany, posługując się rewolucyjnym tonem i idąc zbyt daleko w dążeniu do podporządkowania wymiaru sprawiedliwości nie tyle woli społecznej, ile partyjnemu ministrowi sprawiedliwości.
Ale to, co działo się wcześniej w wymiarze sprawiedliwości, też nie było dobre, a arogancja prawniczego establishmentu każe mi nie kibicować nikomu. Niemniej pomysł usuwania części składu Sądu Najwyższego nie podoba mi się. To się nie zdarza w cywilizowanych krajach, bo zbyt mocno uderza w niezależność sądowych organów. Od tej pory żaden sędzia nie będzie pewien  przyszłości. To prawda, prezydent nieco to rozwiązanie ucywilizował – bariera wieku to trochę co innego niż odwołanie całego Sądu. Ale to nadal jest, jak pisałem w „Przewodniku Katolickim” rok temu, „o jeden most za daleko”. Wobec tak delikatnej materii jak sądownictwo potrzebna jest cierpliwość, albo nie dziwmy się zarzutom o autorytarne ciągoty.
Więc jaka jest ta zmiana? Dobra czy zła? Rozmowa o szczytnych celach nie zwalnia nas w każdym  razie od rozmowy o metodach.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2018