Logo Przewdonik Katolicki

Statystyki z nadzieją

Ks. prof. Henryk Seweryniak, dr Monika Białkowska
FOT. ROBERT WOŹNIAK, AGNIESZKA ROBAKOWSKA/PK

Ks. Henryk Seweryniak: Z czym ci się kojarzą statystyki?

H.S.: Dobrze, że mówisz o nadziei. Statystyki dotyczące Kościoła i wiary są zwykle smutne. Ja jednak lubię dostrzegać też te radosne. Szczególnie cenię te, oparte na badaniach długofalowych. Mamy w Polsce tak zwane Badania mokotowskie, nad zachowaniami ryzykownymi i problemami zdrowia psychicznego młodzieży, solidnie prowadzone od wielu lat. Wiadomo, że z tymi dzieciakami są problemy, wiadomo, jak niebezpieczne są dopalacze, że coraz więcej dziewczyn bierze leki nasenne. Ale jak się okazuje, w 2016 r. papierosy paliło 6 proc. nastolatków, podczas gdy w 2004 r. było ich aż 12 proc.! To duży spadek w krótkim czasie.
 
M.B.: Postawa dorosłych wobec palenia też się zmienia. Nie wolno palić w miejscach publicznych. W pokoleniu mojej mamy palenie było czymś naturalnym, palili wszyscy i wszędzie. A wśród znajomych palących mogę policzyć na palcach jednej ręki i jeszcze wolnych palców zostanie. Skończyła się moda.
 
H.S.: Świetnie, że statystyki to potwierdzają. Druga ciekawa rzecz to skokowy spadek odsetka nastolatków, pijących mocny alkohol. Badacze przypuszczają, że część z nich mogła przejść na piwo, ale też wiążą ten spadek ze zmianą stylu życia, który ogranicza kontakty towarzyskie poza domem. Innymi słowy, młodzi korzystający z nowych mediów spotykają się w internecie, a nie na żywo. A skoro nie na żywo, to nie mają okazji do picia.
 
M.B.: Tu mam wątpliwość, czy to optymistyczna statystyka. Samotność w ciemnym pokoju przy monitorze też sprawi wiele szkody w życiu jako takim.
 
H.S.: No właśnie. Ale na to już statystyka nie odpowiada. Na szczęście młodzi na żywo też się spotykają. Jakiś czas temu w Łodzi spotkało się w jednym miejscu siedem tysięcy gimnazjalistów… Wyobrażasz to sobie???
 
M.B.: Mówi Ksiądz o tych wielkopostnych rekolekcjach ewangelizacyjnych w Atlas Arenie?
 
H.S.: Tak. 150 spowiedników. 250 modlących się modlitwą wstawienniczą, do tego chór, do tego grupa tańca. Oszałamiające! Do tego Łódź!
 
M.B.: Owszem, jest to fenomen. Mnie zadziwia zwłaszcza odwaga, że ktoś się zdobył na zebranie takiej grupy ludzi w trudnym wieku na wydarzeniu, które wcale nie jest proste… Niektórzy nauczyciele boją się czasem zebrać dwie klasy razem!
 
H.S.: To idziemy dalej, kolejny „fenomen w liczbach”, który mnie cieszy. Noc Konfesjonałów. Zasada tego pomysłu od początku jest taka, że spowiedź musi odbywać się Wielkim Poście i trwać przynajmniej do północy. Wiesz, ile parafii zadeklarowało w tym roku udział? 239!
 
M.B.: W ubiegłym roku było ich 220. A wszystko zaczynało się w 2010 r. od trzech…
 
H.S.: Może to jeszcze nie jest bardzo dużo, ale oznacza, że przynajmniej kilka kościołów w każdej diecezji musiało w tej akcji brać udział. To ważne, pocieszające. Sam co roku biorę udział w takiej nocy i nie mogę wyjść z podziwu, jak wielu ludzi chce przeżyć sakrament pokuty w takiej właśnie atmosferze, w ciszy, w zmroku... 
 
M.B.: Moi księża w parafii od lat siadali do konfesjonałów w Wielki Piątek po liturgii. I siedzieli w nich długo w noc, bo ludzie nie przestawali przychodzić. Noc ma w sobie coś takiego, że inaczej się wtedy myśli i mówi.
 
H.S.: I te spowiedzi naprawdę są inne: każda jest jakaś. Ale w statystyki, które mówią, że w Wielkim Poście spowiada się 67 proc. Polaków, to już nie wierzę. I żaden z nas, księży, z którymi rozmawiałem, nie wierzy! Oczywiście chcielibyśmy, żeby tak było, ale chyba padlibyśmy od takiej liczby penitentów (co daj Boże, amen), nie dalibyśmy rady.
 
M.B.: O statystykach dotyczących liczby powołań miłosiernie rozmawiać nie będziemy, miało być optymistycznie.
 
H.S.: No, nie wiem, w paru diecezjach podchodzi się bardzo poważnie do tej sprawy, przejęli się tym duszpasterze rodzin i rodzice. Jestem bardzo ciekaw, jak to będzie wyglądać w październiku. I to jestem ciekaw – z nadzieją!  
 
M.B.: Jakieś jeszcze statystyki Ksiądz ma?
 
H.S.: Te następne nie są wesołe, ale też z promykiem nadziei... Uniwersytet Jana Pawła II w Krakowie opracował raport na temat problemów rodzin dzieci z zespołem Downa. Rodziny te odczuwają silny brak systemowego wsparcia ze strony otoczenia, lekarzy, władz samorządowych, Kościoła i państwa. A najsmutniejsze jest to, że kobiety w ciąży z takimi dziećmi doświadczają presji ze strony otoczenia i personelu medycznego, żeby zdecydowały się na aborcję. Ale badania wykazały też, że tylko 7 proc. dzieci z zespołem Downa wychowywanych jest przez samotnych rodziców, a prawie 80 proc. wychowuje się w rodzinach, gdzie rodzice są w związku małżeńskich.
 
M.B.: Chce Ksiądz przez to powiedzieć, że…?
 
H.S.: Że związek małżeński jest piękny i ważny! Daje ludziom siłę i rodzi w nich odpowiedzialność i jeszcze większą miłość! Idziemy dalej? Znów wielkopostnie. W jednej z parafii w archidiecezji poznańskiej ksiądz zaproponował wiernym podjęcie w wybrane dni postu o chlebie i wodzie. Wiesz, ilu się łącznie zgłosiło? Około dwustu! To jest 10 proc. całej parafii, bardzo dużo, jak na takie wyzwanie! Do tego byli ponoć i tacy, którzy pościli sami, zachęceni przykładem, ale nie zapisujący się na żadne listy.
 
M.B.: To tylko dowodzi, że ludzie są odważni. Że nie boją się wymagań: jeśli stawiane są jako zaproszenie, a nie obowiązek, z miłością i jeśli idzie za nimi mądre uzasadnienie. Ja bym obstawiała, że ludzie są odważniejsi niż księża, którzy takie wyzwania boją się stawiać. Byłam kiedyś w parafii, gdzie grób Pański był otwarty aż do rana. Ludzie przez całą noc czuwali, w małym miasteczku! A w Gnieźnie o 22 wszystkie kościoły w Wielki Piątek zamknięte. Ale nie wiem, dlaczego nam się wielkopostnie zrobiło. Jakieś bieżące liczby też Ksiądz ma?
 
H.S.: Mam! Sondaż na temat zadowolenia Polaków z zakazu prowadzenia niedzielnego handlu.
 
M.B.: Czytałam. Przeczuwałam, że szybko się przyzwyczaimy!
 
H.S.: No właśnie. Okazuje się, że histeria była nieuzasadniona, zamknięte sklepy nie są dla nas problemem. Już po dwóch tygodniach ponad 60 proc. ankietowanych mówiło, że to był dobry krok. Wiadomo, że ustawą nie da się ludzi zachęcić ani do pójścia do kościoła, ani do spędzenia czasu z rodziną. Nad tym jeszcze trzeba będzie pomyśleć.
 
M.B.: Niektóre galerie sztuki już się reklamują: nasza galeria jest otwarta w niedzielę!
 
H.S.: Gdyby jeszcze było tam fajne miejsce dla dzieci i dobra kawa, to dlaczego nie? Ale ważniejsze jest pytanie, co my w parafiach możemy zrobić?
 
M.B.: I tu statystyka jest już bezradna…
 
 


 
Ks. prof. Henryk Seweryniak prof. dr hab. teologii fundamentalnej, przewodniczący Stowarzyszenia Teologów Fundamentalnych w Polsce.
Dr Monika Białkowska doktor teologii fundamentalnej, dziennikarka "Przewodnika Katolickiego".
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki