Logo Przewdonik Katolicki

Głodowy standard

Dorota Niedźwiecka
fot. berdsigns/ Fotolia

Wiele z problemów dorosłych niepełnosprawnych i ich rodzin wynika z traktowania głodowych kwot jako standardu, z którego mają się utrzymać. Doprowadza to do kuriozalnych sytuacji, kiedy państwo jedną ręką daje pieniądze, a drugą je zabiera.

W przepisach dotyczących wspierania osób niepełnosprawnych łatwo się pogubić. Ustawa wprowadzająca drugi etap programu „Za życiem” (zatwierdzona przez Senat 16 maja) i Ustawa o szczegółowych rozwiązaniach wspierających (podpisana przez prezydenta 14 maja) pokazują jedno: efekty służące niepełnosprawnym najłatwiej osiągnąć, upraszczając i porządkując przepisy.
W cieniu sejmowego protestu udało się jednak rozwiązać problem, który spędzał sen z powiek rodzicom osób niepełnosprawnych. Czy rozwiązanie kwestii ulgi rehabilitacyjnej pierwszą z tych ustaw to jaskółka, która zwiastuje nadejście wiosny?
 
Kamień z serca
Rodzice osób niepełnosprawnych, których pytałam o opinię, są zadowoleni. – Po pierwsze, prawodawcy uporali się z problemem kwotowego progu dochodowego przy przyznawaniu rehabilitacyjnej ulgi podatkowej dla niepełnosprawnych. Od teraz machina legislacyjna nie będzie musiała być uruchamiana za każdym razem, gdy renta socjalna zostanie podniesiona o kilkadziesiąt złotych – mówi Zbigniew Worony, ojciec dorosłego autysty, od blisko 30 lat działający na rzecz niepełnosprawnych.
Po drugie, rządzący zdecydowali, że zasiłek pielęgnacyjny (czyli świadczenie, które jest przyznawane większości niskofunkcjonuących niepełnosprawnych), nie będzie wliczany do tego progu dochodowego. – Samo podniesienie progu dochodowego do 10 080 zł na niewiele by się zdało, gdyż zgodnie z obowiązującymi do tej pory przepisami osoba niepełnosprawna pobierająca tylko rentę socjalną (724 zł) i zasiłek pielęgnacyjny (153 zł ), wciąż nie mogłaby skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej – tłumaczy Józef Bogdaszewski, prezes Krajowego Komitetu Pomocy Dzieciom i Młodzieży Niepełnosprawnej TPD, działający społecznie od 35 lat w środowisku rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym.
Do tej pory występowała niespójność: dodatek pielęgnacyjny nie był wliczany do dochodu, a zasiłek pielęgnacyjny (będący jego ZUS-owskim odpowiednikiem) już tak, przez co najbardziej poszkodowani i potrzebujący wsparcia nie mogli skorzystać z prawa do ulgi rehabilitacyjnej. – Dopiero zmiana rozporządzenia w sprawie dotyczącej podatku dochodowego od osób fizycznych uwolniła od dochodu zasiłek pielęgnacyjny. Dlatego za 2017 r. można już skorzystać z ulgi rehabilitacyjnej dla osób pobierających tylko te dwa świadczenia – dodaje Józef Bogdaszewski.
To dobra wiadomość dla większości z 280 tys. rodzin osób niepełnosprawnych w Polsce (tylu przysługuje renta socjalna). Od teraz w takich sytuacjach mogą ze spokojem w rozliczeniach podatkowych odliczać wydatki, które z własnej kieszeni przeznaczają na rehabilitację swoich bliskich.
Rozwiązanie przyszło, gdy w środowisku rodzin niepełnosprawnych rozeszła się wiadomość, że pobierając na swojego niepełnosprawnego 724 zł renty socjalnej i dodatkowo stałą kwotę 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego, mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za... zbyt wysokie dochody. Ci, którzy nieświadomi interpretacji przepisów dokonali odpisu, musieliby oddać zwróconą im na podstawie rozliczeń kwotę i zapłacić karę.
 
Samodzielny czy nie?
„Kiedy występuję o pomoc finansową dla mojego dorosłego niepełnosprawnego dziecka, jego dochód jest obliczany wspólnie z dochodem rodziców. Ale kiedy chodzi o ulgę rehabilitacyjną, nagle okazuje się, że mój Błażej, który jak każdy dorosły niepełnosprawny dostawał w 2017 r. rentę socjalną i zasiłek pielęgnacyjny, dające łączny dochód w wysokości 11 718,70 zł, nie jest na naszym utrzymaniu. Błażej utrzymuje się w końcu samodzielnie czy nie?” – denerwowała się w grudniu 2017 r. Monika, radca prawny i mama niepełnosprawnego autysty spod Warszawy. W efekcie dorosły niskofunkcjonujący mężczyzna nie dostaje dodatkowej pomocy, a finansujący jego potrzeby rodzice nie mogą odliczyć poniesionych przez siebie wydatków.
W grudniu 2017 r. okazało się, że dodatkowe 153 zł dolicza się jako dochód do renty socjalnej, co dawało roczny dochód wyższy od kwoty, do której prawo pozwala odliczyć ulgę rehabilitacyjną. A to oznaczało, że chociaż taka kwota nie zabezpiecza podstawowych potrzeb życiowych nawet zdrowego człowieka, pozbawia opiekunów niepełnosprawnych prawa do odpisywania jakichkolwiek ulg w związku z rehabilitacją niepełnosprawnego.
W tym wypadku, aby poprawić sytuację rodzin niepełnosprawnych, nie potrzeba było żadnych nakładów finansowych ze strony państwa. Wystarczyło zmienić zapis tak, by tych pieniędzy państwo poprzez fiskusa nie zabierało. W ustawie wprowadzającej drugi etap programu „Za życiem” zadbano też, by w ten sam sposób rozwiązać na korzyść niepełnosprawnych ewentualne nieścisłości pojawiające się w PIT-ach za ubiegły rok. Nieoficjalnie zapowiada się rozwiązania, które będą działać jeszcze dalej wstecz. Sprawa, która wielu rodzicom dorosłych niepełnosprawnych spędzała sen z powiek, została rozwiązana.
 
Gra paradoksów
Prostych i jasnych rozwiązań nie przynosi już jednak podpisana przez prezydenta w połowie maja ustawa o szczegółowych rozwiązaniach wspierających. Skupia się ona raczej na skomplikowanych zagadnieniach organizacyjnych, które do rozwiązania najważniejszych potrzeb środowiska dorosłych niepełnosprawnych niewiele wnoszą. Rodzice twierdzą, że nie odpowiada ona na całą gamę palących potrzeb osób o różnej niepełnosprawności. Dr Katarzyna Roszewska, radca prawny z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i członek Komisji Ekspertów ds. Osób z Niepełnosprawnością przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, nazwała ją wprost „pomocą iluzoryczną”.
Dlaczego? Po pierwsze, ustanowiono, by niepełnosprawni byli przyjmowani do lekarzy poza kolejnością. Tyle tylko, że system kolejkowy zależy nie od jakichś ogólnopolskich list kolejkowych lecz od ilości pieniędzy, jaka wpłynie z NFZ do ośrodków zdrowia. Aby tę obietnice zrealizować, prawodawca powinien zagwarantować zabezpieczenie środków na te świadczenia.
Po drugie ustawa umożliwia częstszą wymianę sprzętu medycznego przez niepełnosprawnego (np. zepsutego wózka), jednak nie gwarantuje ich finansowania. Takie rozwiązania w praktyce nie działają. Środowiska niepełnosprawnych miały okazję to sprawdzić kilka miesięcy temu. Zwiększono wówczas limit miesięczny pieluchomajtek dla dorosłych niepełnosprawnych z 60 do 90 sztuk na osobę, jednak za dodatkowe 30 niepełnosprawny musiał zapłacić nie obniżoną kwotę, lecz już sto procent ceny.
 
Za duży dochód
Dr Katarzyna Roszewska podkreśla, że prawodawcy proponują wybrane wsparcie rzeczowe, podczas gdy niepełnosprawni wymagają zaspokojenia konkretnych potrzeb. Szacuje się, że miesięczne koszty ich utrzymania są ponaddwukrotnie wyższe niż przewidywana w ustawach kwota renty socjalnej i zasiłku pielęgnacyjnego i przekraczają 2 tys. zł na osobę. A to oznacza, że część z osób niepełnosprawnych nie zaspokaja np. wszystkich potrzeb rehabilitacyjnych, koniecznych do zachowania minimalnej sprawności. Jednak ich dochód wciąż jest uznawany za tak wysoki, że płacą od niego podatek dochodowy (kwota wolna od podatku za 2017 r. wynosi 6600 zł.).
Natomiast potrzebne usługi pomocowe z pomocy społecznej w większości wypadków muszą pokrywać z własnej kieszeni, gdyż kryterium dochodowe jest tak niskie (około 500 zł na osobę), że większość niepełnosprawnych, co kuriozalne, przekracza je.
Rozwiązaniem może tu być postulowany przez rodziców protestujących w Sejmie dodatek do zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości 500 zł lub na przykład bon rehabilitacyjny na szczegółowy, dostosowany do konkretnej osoby zakres usług. I oczywiście stopniowe podwyższanie limitów ulg, uwzględniających realne koszty życia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki