Logo Przewdonik Katolicki

Ciało

Natalia Budzyńska
fot. Pixabay

Moja grypa nie odpuszcza. Taka byłam pewna, że się od nikogo nie zarażę, bo przecież ja nie choruję, a epidemia to fikcja.

Tymczasem leżę kolejny dzień i uczę się pokory, ponieważ nie mogę robić tego, co chcę. A wokół mnie te wszystkie chorobowe rekwizyty, no i laptop. Najważniejszy przedmiot XXI wieku, centrum dowodzenia współczesnego człowieka. Za jego pomocą czerpię wiedzę o świecie, łączę się ze znajomymi, dzielę na odcinki przerywane drzemką filmy Tarantino, wydaję pieniądze, dokonując nieprzemyślanych i impulsywnych zakupów (trzy książki i jedna sukienka w ciągu pierwszych dni choroby), odbieram i wydaję polecenia.
Dzisiaj zafascynowało mnie pewne zdjęcie. Jest na nim kobieta w bieliźnie, z ukrytą za blond włosami twarzą. Ma nieidealną sylwetkę, a informacja, że jest miesiąc po porodzie, wszystko wyjaśnia. Otóż na zdjęciu jest pewna popularna trenerka fitness, która wzięła udział w kampanii „Fake Off” polskiej fotografki Dominiki Cudy. Kampania chce pokazać prawdę o tym, jak zmienia się ciało kobiety po porodzie. Ale nie po to, żebyśmy stwierdziły, że w takim razie nigdy więcej dzieci, a po to, żebyśmy sprzeciwiły się wymuszaniu przez współczesną kulturę idealnej sylwetki idealnej mamy o idealnych rozmiarach z idealnym uśmiechem na ustach. Przypominam sobie, jak miesiąc lub dwa po porodzie poszłam kupić nowe dżinsy, ponieważ dość już miałam odzieży ciążowej, a w przedciążową się nie mieściłam. Pani w sklepie osądziła, że w moim rozmiarze to może mi zaproponować tylko… męskie. Wyszłam zdruzgotana bez nowych spodni.
Nie wierzę, że młode matki, szczególnie te, które właśnie urodziły pierwsze dziecko, sądzą, że kobieta w dwa tygodnie po porodzie powinna włożyć fitnessowe ciuszki i z różową karimatą pod pachą w podskokach biec na salę, po to, żeby za kilka dni wcisnąć się w superkieckę, a latem paradować po plaży w bikini bez wciągania brzucha. To jest nie do zrobienia! Ale może myślą, jak ja w chwili, gdy zaproponowano mi męski rozmiar spodni, że to właśnie tylko ja na całym świecie do takiego stanu się doprowadziłam, tak się zaniedbałam, tak zmarnowałam, więc jestem do niczego.
Pewnie, że to żaden poważny problem, ale cieszę się na tę akcję fotograficzną, bo nierealny przymus panujący w naszym świecie zarzuconym kolorowymi pismami robi z nas jakieś plastikowe Barbie. Moje ciało jest świetne, zmienia się, i co z tego? Chcę być zadowolona z mojej kobiecości!

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki