Logo Przewdonik Katolicki

Życie ważniejsze niż święty spokój

ks. dr Mirosław Tykfer
Fot. M.Wosicki

Rozmowa z Urszulą Marią Wosicką, członkinią zarządu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, o nowym projekcie ustawy chroniącej życie poczęte

Projekt „Stop aborcji” przygotowany przez Fundację Pro – Prawo do Życia został odrzucony. Inicjatywę przejęła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia i to ona zgłasza teraz propozycję zaostrzenia przepisów dopuszczających aborcję.
– Nie opracowaliśmy tego projektu dopiero teraz. Złożyliśmy go w sejmie już we wrześniu, a więc był on przygotowywany wcześniej. Nie proponowaliśmy jednak swojego projektu obywatelskiego, kiedy zbierano podpisy pod „Stop aborcji”. Nie chcieliśmy robić zupełnego zamieszania. Nie mogliśmy też poprzeć projektu „Stop aborcji”, który zakładał karanie kobiet, a my stanowczo takiego zapisu nie chcieliśmy do ustawy wprowadzać. Naszym zdaniem chronione powinno być nie tylko dziecko, któremu zagraża aborcja, ale także kobieta-matka, która zawsze jest drugą ofiarą aborcji.
 
Kiedy nastąpiło to rozejście dróg?
– Różnice dały o sobie znać od początku podejmowanych działań na rzecz zmiany prawa. W nowej powyborczej sytuacji pojawiły się nadzieje, że będziemy mogli mieć w Polsce prawo w pełni chroniące każde poczęte dziecko. Dlatego w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski odbywały się kolejne spotkania środowisk pro-life i osób zaangażowanych w obronę życia, które miały się nad sprawą zastanowić. Niestety, bardzo szybko Fundacja Pro – Prawo do Życia uznała, że zapis o karaniu kobiet, które dokonały aborcji, powinien się znaleźć w nowym projekcie ustawy. To nas zaskoczyło, ponieważ nigdy wcześniej środowiska pro-life w Polsce, również podejmujące inicjatywy obywatelskie w celu zmiany prawa, takiego zapisu nie proponowały. Całe środowisko pro-life było dotychczas w tym punkcie zgodne. Nie mogliśmy się więc zgodzić z tym nowym postulatem.
Mimo że podobne stanowisko prezentowała większość organizacji broniących życie, Fundacja Pro – Prawo do Życia postanowiła działać niezależnie. Przygotowała więc własny projekt, zakładający karanie kobiet.
Federacja nie chciała wówczas tworzyć projektu alternatywnego. Byłyby to działała konkurencyjnie, które spowodowałaby spore zamieszanie. Z drugiej strony nie mogła też pozostać bezczynna. Dlatego wystosowaliśmy Apel do parlamentarzystów, aby to oni zajęli się to sprawą i zapewnili każdemu poczętemu dziecku skuteczną ochronę prawną. Pod apelem zbieraliśmy podpisy.
 
Zamieszanie i tak się pojawiło…
– Zbierając podpisy pod apelem, byliśmy pytani, o co właściwie chodzi. Niektórzy byli zdenerwowani, gdy dowiedzieli się, że podpisali się wcześniej pod projektem „Stop aborcji”, nie wiedząc, że zakłada on karanie kobiet. Uznaliśmy więc, że przyszedł czas na stworzenie własnego projektu, który złożyliśmy we wrześniu w Sejmie. Nie jest to projekt obywatelski, ale petycja obywatelska, która nie wymaga zbierania podpisów. Chociaż warto wspomnieć, że pod apelem podpisało się około 160 tys. obywateli. Aktualnie został on przekazany przez Komisję Petycji do zaopiniowania przez panią premier w świetle planów dalszego wdrażania programu „Za życiem”. Projekt można jeszcze przedyskutować. Posłowie mogą zdecydować, które postulaty znajdą się ostatecznie w ustawie. Ufamy jednak, że zapewnienie pani premier, że sprawa ochrony życia jest dla niej ważna, znajdzie potwierdzenie w konkretnych działaniach.
 
Jeśli nie kobieta, to kto będzie karany?
– Tak jak to zakłada dotychczasowe prawo, czyli każda osoba, która przeprowadza aborcję lub do niej nakłania. Uważamy, że prawne dopuszczenie aborcji jest nie tylko skierowane przeciwko życiu dziecka, ale także dobru kobiety. Jest pozwoleniem na stosowanie wobec niej przemocy. Gdy kobieta znajduje się w trudnej sytuacji, aborcja jest często jedyną propozycją, którą słyszy z ust lekarza czy innych zaangażowanych osób. Jeśli na przykład nastolatka zaszła w ciążę, to najczęściej „problem” usuwa się za pomocą aborcji. Pomysł zabicia dziecka wcale nie jest więc z myślą ani o dziecku, ani o kobiecie. Nie szuka się sposobów, aby udzielić jej wsparcia, a w dalszej perspektywie zapewnić odpowiednią opiekę dziecku. Tym bardziej że nastolatka wychowująca dziecko może być narażona na wytykanie palcami. Ponadto zupełnie nie myśli się o jej zdrowiu. Aborcja jest przecież zabiegiem inwazyjnym, który może pozostawić poważne uszkodzenia w organizmie kobiety. Nie mówiąc o traumie psychicznej, która będzie jej towarzyszyć do końca życia.
 
To znaczy, że karany może być także mąż kobiety, która dokonała aborcji?
Tak. Podobnie jak wszystkie inne osoby, które w jakiś sposób przymuszą kobietę lub wywrą silny nacisk, by poddała się aborcji. Z doświadczenia wielu psychologów i księży wiadomo, że w większości przypadków kobiety, które dokonały aborcji, zrobiły to z powodu braku odpowiedniego wsparcia. Rola ojców tych dzieci jest więc bardzo duża. Nierzadko to oni proponują pieniądze na zabieg i nakłaniają, aby jak najszybciej matki ich dzieci udały się do szpitala. Gdyby stanęli po stronie kobiet, te wielokrotnie nie podjęłyby decyzji o „usunięciu ciąży” – jak w takich przypadkach mówi się o dziecku.
 
Czy prawo aborcyjne w Polsce naprawdę trzeba zmienić?
– Po pierwsze, w Polsce nie ma żadnego „prawa aborcyjnego”. Wskazuje na to sam tytuł ustawy: „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”. Warto też zaznaczyć, że nasze prawo generalnie chroni życie, a aborcję traktuje jak przestępstwo, czyli zamach na życie człowieka. Dopuszczenie aborcji w pewnych okolicznościach jest więc pewną niekonsekwencją samego prawa. Inaczej mówiąc, jest grupa dzieci, którym odmawia się ochrony przyrodzonego i podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia. Możemy być dumni, że Polska jest pierwszym krajem, który w warunkach demokracji odrzucił ustawodawstwo pozwalające na aborcję (od 1956 r. do 1993 r. aborcja była dostępna „na życzenie”) i zastąpił je prawem chroniącym życie. Naszym zadaniem jest więc zadbać, by to prawo rzeczywiście chroniło każde dziecko i każdą matkę.
 
Uważacie, że w aktualnych okolicznościach jest szansa, aby Wasza inicjatywa się powiodła? Przecież jeszcze nie minęły echa „czarnego protestu”.
– Przypomnę, że nasz projekt powstał wcześniej. Nie po, ale długo przed „czarnym protestem”. Uważamy ponadto, że jego przyczyną był przede wszystkim zapis o karaniu kobiet. Można oczywiście było się spodziewać protestów w każdej innej sytuacji, w której podejmowano by próby zmiany prawa w celu pełnej obrony życia poczętego. Być może będą one miały miejsce także teraz, gdy procedowany jest nasz projekt. Mamy jednak nadzieję, że tym razem reakcja nie będzie tak gwałtowna, ponieważ w naszym projekcie nie ma mowy o karaniu kobiet. Można wręcz powiedzieć, że stajemy w obronie kobiet, które są poddawane naciskom w celu dokonania aborcji. Mamy więc nadzieję, że nasza propozycja spotka się z szeroką akceptacją społeczną.
A już niezależnie od aktualnych okoliczności, uważamy, że życie każdego człowieka jest podstawowym jego prawem i trzeba zrobić wszystko, aby nie było mu ono odebrane. Jeśli jest więc jakakolwiek szansa, aby to prawo nienarodzonym dzieciom zapewnić, należy dążyć do jego ustanowienia.
 
Wasz projekt zakłada ochronę życia. A ponadto?
– Jak wspomniałam, dotyczy to także ochrony kobiet, aby nie były narażone na przemoc. Trzeba też pamiętać, że dobre prawo motywuje do dobrych postaw i szukania prawdziwych rozwiązań w trudnych sytuacjach. Tam, gdzie prawo broni życia, zmienia się także mentalność obywateli, którzy uświadamiają sobie, że aborcja jest złem. Mamy tego potwierdzenie w Polsce. Nasz projekt przewiduje też zakaz aborcji farmakologicznej, czyli takiej, która powoduje poronienie dziecka w embrionalnej fazie rozwoju. Zwraca również uwagę na potrzebę wypracowania lepszych metod wychowania do życia w rodzinie, a także na samo słownictwo dotyczące poczętego dziecka, które powinno ulec korekcie, aby lepiej wyrażać prawdę o godności człowieka we wszystkich etapach jego rozwoju.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki