Gdy wyczekiwano wyboru nowego papieża, wiele osób negatywnie nastawionych do synodalności miało nadzieję na jakiś zwrot akcji: „dotychczas linia watykańska była wyraźnie synodalna, teraz może się to zmieni, a przynajmniej nastąpi jakaś poważna korekta”. Już w pierwszym wystąpieniu Leona XIV usłyszeliśmy jednak zapewnienie, że Kościół idzie dalej drogą synodalną. Nowy papież nie zrobił przy tym żadnych zastrzeżeń, że coś należałoby w niej naprawiać. Mimo pojawiających się mediach głosów, że pewna korekta niedługo nastąpi, Leon XIV nie zmienił kierunku drogi synodalnej, a nawet więcej: sam postanowił nią pójść. Spotkał się z Sekretariatem Generalnym Synodu Biskupów i zaakceptował wszystkie dotychczasowe plany związane z wprowadzaniem w życie Dokumentu końcowego Synodu o synodalności.
Symptomy poważnych zmian
Co prawda nie od początku Dokument końcowy traktowany był w Kościele z wystarczającą powagą. Sam z siebie nie posiadał on żadnej mocy sprawczej. Każdy synod biskupów z zasady ma tylko funkcję doradczą dla papieża, a w konsekwencji także każdy sporządzony przez synod dokument jest w pewnym sensie tylko tekstem roboczym. Zwykle po synodzie publikowana jest adhortacja apostolska, która streszcza wypracowane wspólnie postulaty synodu. Zawiera ona jednak także treści autorstwa samego papieża i jego ewentualne korekty. Publikując adhortację, papież swoim podpisem stawia więc końcową kropkę nad „i”.
Prowizoryczność Dokumentu końcowego tego synodu była ponadto o tyle większa, że jego członkami, czyli posiadającymi pełne prawo głosu, byli obok biskupów prezbiterzy i diakoni, osoby konsekrowane i inne osoby świeckie. Synod w swojej końcowej fazie był z nazwy synodem biskupów, ale de facto prawo głosu posiadali wszyscy jego uczestnicy. Dlatego tym bardziej zaskakująca była decyzja papieża Franciszka, który nie dokonał żadnej redakcji dokumentu, ale postanowił, że w całości i bez żadnych zmian, nada mu autorytet oficjalnego – a więc wiążącego w sumieniu – nauczania Kościoła.
Zdecydowana akceptacja drogi
Jeśli ktoś potrafi czytać to, co się obecnie dzieje w Kościele z perspektywy dość dokładnego wglądu teologicznego i prawnego, to na pewno przeciera oczy. Nie dlatego, aby Leon XIV wprowadzał jakieś gruntowne zmiany wobec pontyfikatu Franciszka. One były już przewidziane i zaplanowane na wcześniejszych etapach Synodu o synodalności. Ten papież jednak potwierdza aktualność już podjętych kroków i wyraża potrzebę zdecydowanej kontynuacji. Droga synodalna nie tylko toczy się dalej, ale zaczyna się na nowo rozpędzać. Chodzi tylko i aż o przypomnienie i wprowadzenie w życie Kościoła wszystkich istotnych konsekwencji płynących z prawdy wiary o działaniu Ducha Świętego w całym Ludzie Bożym. Chodzi o rzeczywiste uznanie tego, co przypomniał Sobór Watykański II, że cały Lud Boży posiada nadprzyrodzony „zmysł wiary”, aby to działanie odczytywać i interpretować. I nie dlatego tylko, aby wydobyć na nowo godność każdej osoby ochrzczonej, ale także po to, aby Bóg mógł być znacznie lepiej usłyszany w Kościele także tam, gdzie On chce do niego mówić, a nie zawsze właśnie tam bywa słuchany.
Ostatecznym celem drogi synodalnej jest więc owocna misja, nie obsesja ankietowania osób świeckich. Byłoby koszmarem pracy duszpasterskiej, gdyby wszystko zamienić w komitety dyskusyjne. Kiedyś mówiło się – przynajmniej między nami, księżmi – że inicjatywę, której lepiej za szybko nie rozwijać, najlepiej zaopatrzyć w komitet organizacyjny. W efekcie, jeśli komitet będzie wystarczająco duży i różnorodny, inicjatywy nie będą podejmowane miesiącami, a może nawet umrą same, najczęściej z samozmęczenia. Źle praktykowana synodalność może oczywiście prowadzić do takiej karykaturalnej reformy Kościoła. W istocie byłaby jednak tanią jego demokratyzacją, zwykłą i zarazem nieskuteczną gadaniną, w której wygasłby zupełnie charyzmat pasterski. Tymczasem sprawa jest dużo głębsza.
Ku zgromadzeniu eklezjalnemu
Dlatego papież Leon XIV poszedł krok dalej. 7 lipca br. pozwolił Sekretariatowi Generalnemu opublikować nowy dokument: Tracce per la Fase attuativa del Sinodo: un testo a servizio dello scambio dei doni tra le Chiesie (Wskazania dla etapu aktualizacji Synodu: tekst w służbie wymiany darów między Kościołami – tłum. własne), opisujący trzyletni plan wprowadzenia w życie Dokumentu końcowego w Kościołach lokalnych całego świata. Po jasno sformułowanej przez niego deklaracji dotyczącej potrzeby kontynuacji drogi synodalnej nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na końcu tej drogi – na jesień 2028 r. – zaplanowany został już nie synod biskupów, ale coś, co go zastąpi lub po prostu poszerzy jego formułę. Będzie nim „zgromadzenie eklezjalne”. W praktyce będzie to zastosowanie tej samej metody pracy, jak miało to miejsce podczas Synodu biskupów o synodalności. Sama zmiana nazwy jest jednak znacząca: w myśl poszerzonej formuły synodu nauczanie Kościoła z zasady kształtować mają wszyscy przedstawiciele Kościoła, a nie tylko biskupi i papież. Nawet jeśli nadal – i należy to mocno podkreślić – rolą zgromadzenia eklezjalnego będzie nie decydowanie, ale wstępne wypracowanie treści tego nauczania. Papieżowi nadal przysługiwać będzie prawo postawienia kropki nad „i”, to znaczy uznania czegoś za wiążące, nadając mu jednocześnie odpowiednią rangę kościelnego nauczania. To nie znaczy oczywiście, że podczas poprzednich synodów – a nawet podczas zgromadzeń soborowych, które mają od nich znacznie wyższą rangę – nie brały w żaden sposób udziału osoby niemające święceń biskupich. Ich rolą było jednak przygotowywanie materiałów, z których potem korzystali biskupi, i to ci ostatni jedynie mieli doradcze prawo głosu.
Narastająca współodpowiedzialność
Pozostaje w mocy podział drogi synodalnej na dwa etapy: wypracowywania i podejmowania decyzji. Ta druga – w przypadku zgromadzenia eklezjalnego – przysługiwać będzie niezmiennie biskupom w jedności z papieżem i pod jego władzą (cum Petro et sub Petro). Charyzmat pasterski pozostaje nadal aktualny jako gwarant poprawnego i wiążącego rozeznania tego, co Duch Święty mówi do Kościoła. W Tracce… mowa jest nawet o tym, że autorytet biskupów nie maleje, ale wzrasta tam, gdzie synodalność traktowana jest poważnie. Nikt nie pozbawia duchownych prawa do stawiania owej kropki nad „i” i to w przeróżnych kontekstach ich pasterskiej misji. Prawda o zmyśle wiary, jaki przysługuje każdej osobie ochrzczonej, wzmacnia jednak rolę, jaką mogą w Kościele pełnić osoby świeckie. Jest zaproszeniem i usankcjonowaniem prawa każdego chrześcijanina do współodpowiedzialności za Kościół, razem z biskupami i papieżem. Osoby świeckie nie mają być już tylko do pomocy, ale do wspólnego udziału w drodze rozeznawania woli Bożej i podejmowania odpowiedzialności za Kościół.
Jeśli wierzymy…
Do odważnego wprowadzenia w życie postanowień Synodu o synodalności zaprasza Leon XIV wszystkie Kościoły lokalne. Pragnie, aby nastąpiła większa wymiana doświadczeń drogi synodalnej między nimi i aby rzeczywiście chciały one jednoczyć się z Kościołem powszechnym. Droga synodalna ma okazać się jedną wspólną drogą, nawet jeśli zróżnicowaną w swojej formie. Mamy to zrobić z podobnym metodycznym zaplanowaniem, jak miało to miejsce podczas pierwszego etapu drogi synodalnej. Mamy zorganizować ekipy synodalne i bardzo metodyczne procedury implementacji Dokumentu końcowego. Czy okażemy się do tak odważnej reformy Kościoła rzeczywiście zdolni? To się jeszcze okaże. Owocność jego misji znacznie zależeć będzie jednak od poziomu naszej odwagi i zaangażowania. Bo ostatecznie wszystko zależy od tego, czy rzeczywiście wierzymy, że na tej właśnie drodze Duch Święty chce odnowić swój Kościół.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












