Spór o Wałęsę będzie trwał

Kilka dni temu w „Rzeczpospolitej” ukazał się sondaż dotyczący Lecha Wałęsy. Ankietowani zostali zapytani, czy ujawniona przez IPN analiza grafologiczna potwierdzającą oryginalność pisma Lecha Wałęsy na zobowiązaniu do współpracy z SB w grudniu 1970 r. zmienia ich opinię o byłym prezydencie. Aż 68 proc badanych odpowiedziało, że nie. Mało tego, dla ponad 60 proc wciąż pozostaje on bohaterem narodowym (przeciwnego zdania jest 27 proc.).
Czyta się kilka minut

Mógłby ktoś z tego wyciągnąć wniosek, że Polacy nie interesują się historią, skoro ponad dwie trzecie z nich nie zmienia zdania na podstawie nowych dokumentów i ustaleń ekspertów. Ale moim zdaniem byłaby to fałszywa interpretacja. Ten sondaż jest kolejnym dowodem na prawdziwość innej tezy, że w sporze o pierwszego przewodniczącego „Solidarności” wszystkie role zostały już dawno rozdane. Spór ten rządzi się inną logiką, a radykałów z obu stron nie przekonają żadne dowody. Zaciekli wrogowie Wałęsy będą przekonywać, że był on agentem SB również w sierpniu 1980 r. oraz że wiódł „Solidarność” do przepaści podczas obrad okrągłego stołu. I choć wszelkie twarde dowody pokazują, że młody stoczniowiec zerwał współpracę w latach 1974–1976, a już pod koniec lat 70. bardzo zaangażował się w działalność antykomunistyczną, nie brak historyków, którzy na podstawie poszlak przekonują, że Wałęsa był od początku do końca agentem komunistów. Ale też i zaciekli obrońcy byłego prezydenta są niezwykle mocno impregnowani na fakty. Publikację analizy grafologicznej na temat Wałęsy nazywają „pluciem” nie tylko na polskiego noblistę, ale w ogóle na „Solidarność” i polską historię. Stąd już tylko krok do twierdzenia, że cała sprawa jest spiskiem wymyślonym przez Jarosława Kaczyńskiego tylko po to, by na miejsce Wałęsy postawić swego tragicznie zmarłego brata Lecha – bo i takie głosy się pojawiają.
Z faktu, że ani przeciwników ani obrońców Wałęsy nie przekonują fakty, wynika jeszcze inny wniosek. Otóż, w tym sporze wcale nie chodzi o samego Wałęsę, ani nawet o Polską historię, lecz o bieżącą politykę. W Polsce bowiem granica pomiędzy sporem politycznym a historycznym jest bardzo cienka. Myślę, że nie będzie przesadą twierdzić, że tym, którzy dziś najmocniej atakują byłego prezydenta chodzi o to, by pokazać, że oficjalna wersja historii Polski jest całkiem fałszywa. Że za wydarzeniami, które znamy z kart historii stały jakieś tajemnicze siły czy nawet spiski. Stąd bardzo popularna w kręgach prawicy wizja tajnego porozumienia w Magdalence, podczas którego rzekomo komuniści z częścią „Solidarności” mieli podzielić się Polską. Nie jest też przypadkiem, że Wałęsa – od lat skonfliktowany z braćmi Kaczyńskimi – od dawna sympatyzował z Platformą Obywatelską. Uderzenie w Wałęsę było więc w pewnym sensie uderzeniem w PO. Sęk w tym, że ten sam mechanizm działa też na odwrót. Wiele osób, którym nie po drodze dziś z Wałęsą, wcale nie broni go z przekonania, lecz raczej by odciąć się od prawicy. I stąd ataki na rzekomo pisowski IPN – choć, co warto przypominać, decyzję o publikacji akt Wałęsy i o wysłaniu ich do grafologa podjęło poprzednie kierownictwo instytutu, które zostało wybrane przez Platformę Obywatelską.
Skoro zaś role zostały rozdane i w sporze wcale nie chodzi o Lecha Wałęsę, lecz o bieżącą politykę, powinniśmy się pogodzić z tym, że ten spór będzie dalej trwał. I będzie co jakiś czas wybuchał, przy okazji kolejnych rocznic, czy ujawnienia nowych ustaleń historyków dotyczących wypadków z lat 70., 80. i 90. I jak długo te wydarzenia będą wywoływać społeczne emocje i będzie można je przekuć w paliwo w bieżących sporach, tak długo ta wojna będzie trwać.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2017