„Na Ukrainie nie ma nastrojów antypolskich, a spory historyczne należy rozwiązywać zgodnie z chrześcijańską zasadą «wybaczamy i prosimy o wybaczenie», a nie narzucając swój punkt widzenia” – to fragment oświadczenia ukraińskiego MSZ. Dyplomatyczna wypowiedź czy możliwy do zrealizowania scenariusz?
– To nie pierwszy raz, kiedy z ust Ukraińców padają takie słowa. Z przeprosinami przyjeżdżali już do nas prezydent Petro Poroszenko, bohaterska pilotka Nadia Sawczenko czy głowa Kościoła greckokatolickiego. W ubiegłym roku podobny apel wystosowali ukraińscy intelektualiści.
Tylko co z tych gestów wynika?
– W tym roku 11 listopada byłem w Sumach, partnerskim mieście Lublina, położonym w północno-wschodniej części Ukrainy. Władze miasta zorganizowały tam Dni Polski: koncert, wystawy, spotkania. Na placu, któremu niedługo zostanie nadana nazwa polsko-ukraińskiej przyjaźni wspólnie sadziliśmy drzewa. Składaliśmy też kwiaty na grobach polskich i ukraińskich żołnierzy. Nie wyczułem antypolskich nastrojów.
To typowy na Ukrainie stosunek do Polaków?
– Z mojego doświadczenia wynika, że tak.
W takim razie co zrobić, żeby te dobre relacje przenieść na poziom międzynarodowy?
– Konsekwentnie powtarzać, że wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Przez ostatnich 25 lat szukaliśmy i znajdowaliśmy przyjaciół w Niemczech, na Białorusi, Ukrainie. Musimy pamiętać, że konflikty dotyczą sąsiadów, a nie ludzi zza oceanu. Dlatego trzeba szukać nie tego, co dzieli, ale co łączy.
To, co dzieli, to przede wszystkim spojrzenie na historię. Ten temat to beczka prochu.
– To prawda. I dlatego nie możemy rozmawiać z Ukraińcami wyłącznie o rzezi wołyńskiej. Jest wiele tematów tragicznych dla Ukraińców.
Zgoda, rozmawiajmy o wszystkim, ale czy nie dziwią Pana wypowiedzi takie jak szefa ukraińskiego IPN-u, który cmentarz w Bykowni, gdzie złożono szczątki polskich obywateli zamordowanych w 1940 r. przez NKWD, uznaje za nielegalny?
– Mówienie o nielegalnych cmentarzach ukraińskich w Polsce czy polskich na Ukrainie jest groźne i niepoważne. Trzeba doprowadzić do ich wzajemnego uznania, odbudować zniszczone w ostatnich latach pomniki oraz cmentarze i wprowadzić wspólny standard reagowania na akty wandalizmu. Pamiętajmy, że od 1991 r. setki razy w różnych miejscach Ukrainy my, Polacy, remontowaliśmy i odnawialiśmy różnego rodzaju miejsca pamięci, wielokrotnie nie pytając o zgodę władz ukraińskich.
Polska i Ukraina potrzebują strategicznego partnerstwa, a nie wojny na cmentarzu.
Krzysztof Stanowski
Polski działacz społeczny i harcerski. Pierwszy naczelnik Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. W latach 2007–2012 podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, a następnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Członek Grupy Polsko-Ukraińskiego Dialogu
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














