Logo Przewdonik Katolicki

Wybaczyć Ukraińcom

Piotr Jóźwik
FOT. FOTOLIA

Z Krzysztofem Stanowskim rozmawia Piotr Jóźwik

„Na Ukrainie nie ma nastrojów antypolskich, a spory historyczne należy rozwiązywać zgodnie z chrześcijańską zasadą «wybaczamy i prosimy o wybaczenie», a nie narzucając swój punkt widzenia” – to fragment oświadczenia ukraińskiego MSZ. Dyplomatyczna wypowiedź czy możliwy do zrealizowania scenariusz?
– To nie pierwszy raz, kiedy z ust Ukraińców padają takie słowa. Z przeprosinami przyjeżdżali już do nas prezydent Petro Poroszenko, bohaterska pilotka Nadia Sawczenko czy głowa Kościoła greckokatolickiego. W ubiegłym roku podobny apel wystosowali ukraińscy intelektualiści.
 
Tylko co z tych gestów wynika?
– W tym roku 11 listopada byłem w Sumach, partnerskim mieście Lublina, położonym w północno-wschodniej części Ukrainy. Władze miasta zorganizowały tam Dni Polski: koncert, wystawy, spotkania. Na placu, któremu niedługo zostanie nadana nazwa polsko-ukraińskiej przyjaźni wspólnie sadziliśmy drzewa. Składaliśmy też kwiaty na grobach polskich i ukraińskich żołnierzy. Nie wyczułem antypolskich nastrojów.
 
To typowy na Ukrainie stosunek do Polaków?
– Z mojego doświadczenia wynika, że tak.
 
W takim razie co zrobić, żeby te dobre relacje przenieść na poziom międzynarodowy?
– Konsekwentnie powtarzać, że wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Przez ostatnich 25 lat szukaliśmy i znajdowaliśmy przyjaciół w Niemczech, na Białorusi, Ukrainie. Musimy pamiętać, że konflikty dotyczą sąsiadów, a nie ludzi zza oceanu. Dlatego trzeba szukać nie tego, co dzieli, ale co łączy.
 
To, co dzieli, to przede wszystkim spojrzenie na historię. Ten temat to beczka prochu.
– To prawda. I dlatego nie możemy rozmawiać z Ukraińcami wyłącznie o rzezi wołyńskiej. Jest wiele tematów tragicznych dla Ukraińców.
 
Zgoda, rozmawiajmy o wszystkim, ale czy nie dziwią Pana wypowiedzi takie jak szefa ukraińskiego IPN-u, który cmentarz w Bykowni, gdzie złożono szczątki polskich obywateli zamordowanych w 1940 r. przez NKWD, uznaje za nielegalny?
– Mówienie o nielegalnych cmentarzach ukraińskich w Polsce czy polskich na Ukrainie jest groźne i niepoważne. Trzeba doprowadzić do ich wzajemnego uznania, odbudować zniszczone w ostatnich latach pomniki oraz cmentarze i wprowadzić wspólny standard reagowania na akty wandalizmu. Pamiętajmy, że od 1991 r. setki razy w różnych miejscach Ukrainy my, Polacy, remontowaliśmy i odnawialiśmy różnego rodzaju miejsca pamięci, wielokrotnie nie pytając o zgodę władz ukraińskich.
Polska i Ukraina potrzebują strategicznego partnerstwa, a nie wojny na cmentarzu.
 


Krzysztof Stanowski
Polski działacz społeczny i harcerski. Pierwszy naczelnik Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. W latach 2007–2012 podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, a następnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Członek Grupy Polsko-Ukraińskiego Dialogu
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki