Logo Przewdonik Katolicki

Papież wymyka się schematom

Anna Druś
Fot. FILIPPO MONTEFORTE / east news

O sekretach stylu papieża z o. Federico Lombardim, byłym dyrektorem biura prasowego Stolicy Apostolskiej rozmawia Anna Druś.

Czy Franciszek był kłopotem dla swojego rzecznika?
– Fakt: musiałem nauczyć się jego sposobu bycia i jego stylu, zupełnie innego niż poprzedników. Zmierzyłem się z tym po raz pierwszy na samym początku pontyfikatu, gdy zrezygnował z przysługujących mu apartamentów i zamieszkał w Domu św. Marty. Nie byliśmy też przyzwyczajeni do jego potrzeby bezpośredniego kontaktu z ludźmi, do tego, że papież spontanicznie chwyta za telefon i do kogoś dzwoni. Musieliśmy reagować i nie pozwalać na nagłaśnianie takich spotkań, które nie należały przecież do publicznej działalności papieża. Później wszyscy przyzwyczaili się do tego nowego stylu i do osobowości papieża, która wymyka się schematom. Trzeba odróżnić dwa wymiary apostolskiej działalności papieża: jego publiczną służbę oraz osobistą posługę dla konkretnych ludzi – i nie doszukiwać się niczego nadzwyczajnego w tym drugim. Myślę, że to dla większości pozostaje jasne i czytelne. Zresztą nowy styl papieża zaskoczył również dziennikarzy. Musieli się oni przyzwyczaić, że papież się „nie wypowiada”, że z nim się po prostu rozmawia. Że nie wydaje autorytarnych opinii, ale szuka konkretnego rozwiązania dla konkretnej sytuacji, o którą go zapytano. Nie można do tego przywiązywać takiej samej wagi, jak do publicznych wystąpień czy oficjalnych dokumentów. Ten papież wymienia z ludźmi myśli, rozmawia: wychodzi z rozmówcą na drogę szukania prawdy.
 
Robi to na tyle jasno i czytelnie, że nie musiał nigdy Ojciec tłumaczyć, o co chodzi papieżowi?
– Zwykle nie miałem za dużo pracy, papież sam siebie wyjaśnia najlepiej. Ma wielki dar porozumiewania się z ludźmi, zwłaszcza młodymi. Problem pojawiał się, gdy oprócz słów pojawiały się również gesty. To, co Franciszek robił, bywa na tyle oryginalne, że nie od razu jest zrozumiałe. Wówczas rzeczywiście potrzebne były wyjaśnienia. Było to dla mnie ciekawe wyzwanie. Sam musiałem najpierw rozumieć pozytywne znaczenie tego nowego stylu; widzieć wartość w papieskiej otwartości na ludzi, w jego pragnieniu byciu „normalnym człowiekiem”, z którym można mieć relację, który cię wysłucha i będzie z tobą w twoich konkretnych problemach. Franciszkowi zależało, żeby nauczyć nas, że papież naprawdę chce być blisko zwykłego człowieka – i przez to właśnie pokazywać Boga, który również chce być blisko nas w naszej historii. Pokazywać, że również Kościół chce być równie blisko człowieka.
 
Jan Paweł II był wielkim filozofem. Benedykt XVI był wielkim teologiem. Franciszek jest…?
– Franciszek jest papieżem, który pomaga nam zrozumieć w bardzo konkretnym wymiarze naszego życia podstawową dobrą nowinę o Bożym miłosierdziu. O Bogu, który jest miłosierny i nas kocha. Papież przypomina, że ta nowina jest w samym centrum naszej wiary. I choć wszyscy papieże o tym mówili, to właśnie papież Franciszek ma wielki dar ukazywania tej prawdy w kontekście naszego codziennego życia tu i teraz. Jest to widoczne zwłaszcza w jego stosunku do rodzin, do osób cierpiących, do tych wszystkich, którzy pozostają na peryferiach współczesnego świata. Franciszek jest po to, żeby uwierzyli, że Bóg ich kocha.
 
Czy ten przekaz jest czytelny? W Polsce nie wszyscy go rozumieją i przyjmują…
– Generalnie papież jest rozumiany. Imponujące jest, że jego słowa i gesty przyjmowane są w wielu krajach świata i przez wielu ludzi, bez względu na przynależność religijną. Zwracają na to uwagę moi koledzy, którzy pracują dla Radia Watykańskiego w Indiach czy Chinach. Zauważają oni wielkie zainteresowanie Franciszkiem nawet wśród ludzi, którzy nie są chrześcijanami. Język, jakim papież się posługuje, jego gesty, zdolne są poruszać ludzkie serca. I oni rozumieją, że ten papież ma coś bardzo ważnego do zakomunikowania o Bogu, o znaczeniu wiary w świecie zagubionym i zaniepokojonym o swoją przyszłość. Widzieliśmy to również w czasie jego wypraw  do Korei czy na Filipiny, teraz widzimy w planowanej podróży do Bangladeszu. To kraje oddalone do Europy, a przesłanie papieża jest w nich zrozumiałe.
 
Wspominał Ojciec kiedyś, że Franciszek uczy nas kultury spotkania. Na czym ta kultura polega? To tylko kwestia słów i gestów?
– To coś głębszego, dotykającego całego człowieka. Papież pokazuje to wyraźnie podczas spotkań z politykami i bardzo mi tym imponuje. Zawsze wychodzi na spotkanie tej konkretnej osoby, chce spotkać po prostu człowieka. Nie skupia się na jego intelektualnym czy dyplomatycznym wymiarze. O to właśnie chodzi w kulturze spotkania: nie tylko o słowa, ale o gest, postawę, sposób patrzenia na siebie nawzajem, o odsłanianie siebie, żeby poznać innego. Dopiero takie spotkanie drugiego człowieka pozwala coś razem budować, pozwala nam na współpracę. W ten sposób „spotkanie” jest rzeczywistością dynamiczną, czymś wciąż nowym i dobrym, a nie wyłącznie „wymianą materiału intelektualnego”.
 
Odsłonić siebie, żeby poznać innego: to znaczy również pokazanie swoich słabości. Nie brakuje ich w Kościele, a papież Franciszek nie boi się o tym mówić. Czy przyznanie się do win jest oznaką słabości Kościoła, czy raczej jego siły?
– Uważam, że najważniejsza jest prawda i transparentność. W kryzysie musimy umieć rozpoznać, jaka jest prawda, a odpowiadając na kryzys, nie zaprzeczać prawdzie i nie ukrywać problemów. To jest podstawowa rzecz. Dopiero kiedy poznamy całą prawdę, jesteśmy zdolni odpowiednio zareagować i wprowadzić właściwe rozwiązania, czyli rozwiązać problem. To zrobił już papież Benedykt XVI w obliczu wielkiego kryzysu, związanego w nadużyciami seksualnymi wśród duchownych. Słuchał, rozpoznawał prawdę, wypracował sposoby naprawy problemów i oczyszczenia tego, co były złe. Siłą jest wzięcie odpowiedzialności, a nie zaprzeczanie temu, co jest prawdą.
 

 


Federico Lombardi
Jezuita, dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej w latach 2006-2016. Był rzecznikiem prasowym dwóch papieży: Benedykta XVI i Franciszka. 24 października br. został uhonorowany doktoratem honoris causa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki