Kompromis w czasach zarazy

Publikujemy tekst o kard. Stefanie Wyszyńskim, w którym autor wspomina o udokumentowanym fakcie, że Prymas Tysiąclecia potępił „bandy podziemia” walczące z powojenną socjalistyczną Polską (s. 52).
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

To może nas oburzać. Paweł Stachowiak przekonuje jednak, że to nie zdrada, ale dowód na to, że ocena „niezłomnych” tuż po wojnie nie była jednoznaczna. Byli wśród nich ci, którzy z godnością oddawali życie za niepodległą ojczyznę, ale też i tacy, którym tej godności zabrakło i zdolni byli do wyjątkowego okrucieństwa. Przede wszystkim jednak w latach powojennych Kardynał obawiał się rozwoju nienawiści. Było dla niego jasne, że zła nie da się zwyciężać złem.
Oczywiście nie znamy wielu szczegółów z tamtego czasu, aby w tej sprawie wyrokować. Mamy jednak dużą dokumentację i relacje świadków, którzy potwierdzają, że Prymas szukał rozwiązań pokojowych i możliwie największego dobra w relacjach z nową władzą. W tym sensie był człowiekiem kompromisu. Wiedział też, że każdy kompromis ma swoje granice, których przekroczyć nie wolno, co wyraził późniejszym non possumus i zapłacił więzieniem.
Publikacja tego artykułu jest nam dzisiaj bardzo potrzebna. Nie można bowiem rościć sobie prawa do pośpiesznej, a więc powierzchownej, oceny postaw ludzi żyjących w tamtych czasach. A jeśli ktoś rzeczywiście dopuścił się zła, należy je udowodnić. Określanie wszystkich, którzy wtedy szukali kompromisu, jako zdrajców mogłoby przecież skończyć się tym, że w ich szeregi postawilibyśmy, co byłoby krokiem haniebnym, kard. Wyszyńskiego.
Ten tekst jest potrzebny także z powodu prawdy, o którą dzisiaj tak zabiegamy. Bo tylko prawda wyzwala. Czymś zupełnie innym jest półprawda, która upraszcza ocenę najnowszej historii, dzieląc cały naród na lepszych i gorszych Polaków.
I jest też powód trzeci, najważniejszy. Gdyby nie postawa kard. Wyszyńskiego, Kościół w Polsce nie wyszedłby z PRL-u tak silny. I nie tylko dlatego, że Kardynał był człowiekiem kompromisu, ale że pozostał wierny Ewangelii, która uczy, aby zło dobrem zwyciężać. Może tego powinniśmy się dzisiaj od Prymasa uczyć najbardziej.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 21/2017