Logo Przewdonik Katolicki

Czas na debaty z proboszczami

Tomasz Królak

Dochodzę do wniosku, że formuła kolędy musi ulec gruntownemu przemyśleniu. Uwaga, uwaga! To nie jest przytyk do księży.

I znów nadszedł czas „wizyt duszpasterskich zwanych kolędą”. I jak co roku nachodzi mnie wątpliwość, czy mówienie w tym kontekście o „duszpasterstwie” nie jest aby nadużyciem, a przynajmniej czymś z lekka na wyrost. Zastanawiam się, czy kolęda to rzeczywiście wizyta pasterza doglądającego owiec i zatroskanego także o te, które sobie poszły w siną dal, czy raczej maraton strudzonego administratora parafii wypełniającego coroczny rytuał? Dopuszczam myśl, że prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Bo, na przykład, może być tak, że co roku w drogę wyrusza pełen apostolskiego zapału duszpasterz, ale z dnia na dzień zmienia się w znużonego wypełniacza dorocznej tradycji. I tak – co rok.
Zgoda, może nieco przerysowuję. Poza tym inaczej jest w wielkim mieście, inaczej w mniejszym, jeszcze inaczej na wsi. Swoją specyfikę kolędowania mają poszczególne regiony w Polsce: wizyty księży w bogatym Wilanowie przebiegają w zasadniczo odmiennym klimacie niż odwiedziny w robotniczym osiedlu na Śląsku.
Tak czy owak, dochodzę do wniosku, że formuła kolędy musi ulec gruntownemu przemyśleniu, by rzeczywiście miała charakter duchowy, by była autentycznym spotkaniem wiernych z ich duszpasterzem.
Uwaga, uwaga! To nie jest przytyk skierowany do księży. To nie jest żal o to, że nie starają się o ten właściwy, duszpasterski wymiar swoich corocznych, wewnątrzparafialnych peregrynacji. Owszem, z tymi staraniami jest zapewne różnie: jedni podchodzą do tego z większym, inni z mniejszym przejęciem. Ale, ostatecznie, to my, świeccy jesteśmy gospodarzami tych spotkań, to my w dużym stopniu odpowiadamy za ich klimat; to my, dobrowolną decyzją, przyjmujemy księdza w naszych progach albo i nie (co, dodajmy, zdarza się coraz częściej).
Powiedzmy też sobie szczerze: księża nie mają łatwo. Na własnej skórze doświadczają gwałtownych przemian obyczajowości. I mówią tak: wprawdzie ludzie przyjmują księdza, ale na przykład nie widzą problemu w tym, że żyją w konkubinacie – nie zamierzają zawierać żadnego związku małżeńskiego, nawet cywilnego, zostają rodzicami przed uzyskaniem pełnoletności, a mężowie i ojcowie porzucają rodziny, by związać się z inną kobietą.
Księża nie mogą też wyjść ze zdumienia, że w domach rodzinnych, w których żyją młode pary bez ślubu, rodzice usprawiedliwiają ich, dowodząc, że „młodzi mają jeszcze czas”. Mówią o tym bez skrępowania, jak na nasze nowoczesne i pluralistyczne czasy przystało. Wszak niczego nikomu nie wolno „narzucać”.
Wspominam akurat ten wątek, bo życie pod jednym dachem bez ślubu było najczęstszym niegdyś powodem nieprzyjmowania księdza „po kolędzie”. Dziś motyw ten traci na znaczeniu. Obecnie główną przyczyną zamykania drzwi przed kapłana jest wzrastające zobojętnienie religijne, a także od dawna obecny wśród Polaków antyklerykalizm, w ostatnich latach coraz ostrzej podsycany.
Tak więc trzeba przemyśleć formułę kolędy, odczytując „znaki czasu”. Trzeba wyjść naprzeciw potrzebom zwykłych ludzi, ich pragnieniu przyjaznego towarzyszenia w drodze (czasem krętej), mądrego ukierunkowania, duchowego wsparcia, ewangelicznej podpowiedzi.
Ci świeccy, którzy czują więź z Kościołem, są wewnątrz owczarni, powinni mocno podebatować ze swoimi proboszczami i podpowiedzieć im, jak dziś powinna wyglądać kolęda: zarówno u głęboko wierzących, jak i tych, których z Kościołem wiąże coraz cieńsza nić...
Gra toczy się o wielką stawkę, bo zachowanie status quo może utrwalać stereotyp kolędy jako przedsięwzięcia, w którym tak naprawdę chodzi o mityczną już „kopertę”. A to z kolei wzmacnia jeszcze groźniejszy, a coraz popularniejszy styl „myślenia”: Chrystus tak – Kościół nie.  Gra toczy się więc, mówiąc w skrócie, o życie sakramentalne chrześcijan. Jest nad czym myśleć. Ale czy wszyscy zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki