Kapitan
Miał siedemnaście lat, kiedy wyjechał do Marsylii. Uciekał przed carskim wojskiem: jako syn zesłańców miał obowiązek służyć w armii. Jak każdy młody chłopak marzył też o przygodach – praca na statkach ją zapewniała. Najpierw służył w marynarce francuskiej, doświadczył młodzieńczych dramatów, podobno usiłował nawet popełnić samobójstwo z powodu długów, był też zamieszany w nielegalny handel bronią. Długi spłacił wuj, a przed carskim poddaństwem uciekł do Anglii. Od 1878 r. pływał już tylko na statkach angielskich, w końcu także jako kapitan. „Jakiś nic nieznaczący chłopak z kresów, z zapadłej krainy, z jakiejś Polski, został bez protekcji kapitanem angielskiej marynarki. Czy pan mnie rozumie?” – mówił potem pełen dumy z siebie polskiemu dziennikarzowi. Na morzu spędzi ponad dwadzieścia lat. Opłynie niemal całą kulę ziemską, pozna porty Zatoki Meksykańskiej, Dalekiego Wschodu, Australii i Oceanii, Ameryki Środkowej, Afryki. Do tej ostatniej wpłynie w głąb, jako kapitan rzecznego statku na Kongo. Ta wyprawa zaowocuje wycieńczeniem fizycznym (liczne ataki febry i dyzenterii) i psychicznym. Doskonale poznał życie prostego marynarza. Brud, smród, często głód, awantury, brutalność, ubóstwo duchowe, choroby weneryczne, brak zasad moralnych, pijaństwo i ciągłe niebezpieczeństwo. Co w takim środowisku robił polski szlachcic? Na pewno potrafił obserwować, a potem wszystkie swoje doświadczenia opisać, mocno jednak idealizując marynarskie życie. Z drugiej strony potrafił moralne rozterki i trudne wybory trafnie nazwać, zauważyć i przekazać w swoich powieściach. A pisać zaczął, jeszcze pływając. Może trochę dla siebie, może już z myślą o tym, że jego przeznaczeniem jest zostać pisarzem? Ze statku zszedł ostatecznie w 1894 r. Rok później wydana została jego pierwsza powieść Szaleństwo Almayera. Miał 37 lat i ożenił się z prostą kobietą, z którą miał potem dwoje dzieci. Mieszkał na wsi pod Londynem i zajmował się pisaniem.
Pisarz
Łatwo policzyć: jest autorem piętnastu powieści i ośmiu tomów opowiadań. Mimo że uważa się go za marynistę, to niewiele z nich dzieje się na morzu. Wszystkie są oparte na wątkach autobiograficznych, Conrad (zmienił nazwisko ze złości na Brytyjczyków, którzy zniekształcali, jak tylko się dało i na różne sposoby, jego nazwisko rodowe) jak mało kto potrafił ubrać w słowa samotność, strach i zadziwienie światem i ludźmi. I to nie w swoim rodzimym języku. Pisał po angielsku, w języku, w którym porozumiewał się od lat, co za złe mu mieli niektórzy Polacy. Anglicy z kolei podśmiewali się z jego akcentu i polonizmów. Tymczasem najlepiej władał francuskim. Nie lubił pytań na temat wyboru języka, w jakim tworzył, wyraźnie go irytowały. Ostatecznie to wszystko okazało się nieważne wobec stylu i problemów, które opisywał. Nazywać Conrada pisarzem morza i tropików to rzeczywiście za mało. To tylko (i aż – bo jak on to morze i te tropiki oddaje!) tło dla dylematów moralnych, z jakimi mierzy się człowiek. W Polsce najsłynniejszy stał się Lord Jim – powieść o utraconym, a potem odzyskanym honorze kapitana statku. W Anglii uwielbiana jest polityczna powieść o fikcyjnej republice afrykańskiej pod tytułem Nostromo. W Stanach Zjednoczonych kultem otacza się z kolei Jądro ciemności, napisane pod wpływem przeżyć Conrada w Kongo. Wciąż aktualne i wciąż analizowane jako obraz antycywilizacji białego człowieka (to na podstawie tej książki Coppola nakręcił najbardziej antywojenny film wszechczasów, Czas apokalipsy). Czy był moralistą? Zadawał pytania dotyczące wyborów w sytuacjach ekstremalnych. Swoich bohaterów stawiał wobec pytań o odwagę, dobro, honor, prawdę. Z tego powodu był ulubionym pisarzem pokolenia Kolumbów. O Conrada spierali się Maria Dąbrowska i Jan Kott, który uważał, że conradowska wizja heroizmu była w gruncie rzeczy typowo polską szkołą umierania. Słynna polemika z Dąbrowską dotyczyła pojęcia conradowskiej wierności. W Polsce Ludowej zniknął z księgarń i planów wydawniczych. Warta poznania jest także jego twórczość eseistyczna, w której podejmował tematy polityczne. Polityka cały czas go żywo interesowała, w tym losy Polski.
Ciekawe, co przyniesie tegoroczny Rok Josepha Conrada (poprzedni obchodziliśmy 10 lat temu), jakie wydarzenia kulturalne, jakie debaty i badania literackie. Tymczasem zakończyć można odrobinę patetycznie, słowami samego pisarza z wywiadu udzielonego w 1914 r. polskiemu pismu „Tygodnik Ilustrowany”: „Angielscy krytycy – wszak istotnie jestem pisarzem angielskim – mówiąc o mnie, zawsze dodają, że jest we mnie coś niezrozumiałego, niepojętego, nieuchwytnego. Wy jedni to nieuchwytne uchwycić możecie, niepojęte pojąć. To jest polskość”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













