Logo Przewdonik Katolicki

Prawda, która wyzwala

Maria Krzemień
FOT. PIXABAY.

Żadna zmiana w naszym życiu nie dzieje się bez konfrontacji ze zranieniami, bólem, negatywnymi myślami. Dlatego też, jeśli chcemy wieść życie w wolności, potrzebujemy ujawniania bolesnych części naszego „ja”.

„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 31) –  te słowa wzbudzają czasem w nas niepokój. „Ale jak to? Przecież prawda boli. Prawda w oczy kole. Prawda jest niewygodna. Jak więc może wyzwalać?” – odzywają się nasze wewnętrzne głosy. Chcielibyśmy się zbuntować i nie musieć mierzyć z dyskomfortem, który budzi w nas prawda. Wolelibyśmy raczej bez bólu przejść przez życie i doświadczać tylko „zdrowia, szczęścia, pomyślności”. W naszej unikowej naturze nie mieści się myśl Jezusa – że konfrontacja z prawdą, a tym samym doświadczenie bólu, może przynieść wolność. Że droga do pełni życia wiedzie przez śmierć. I choć Jezus sam dał nam tego dobitny przykład na krzyżu, wciąż chętniej wybieramy drogę uniku i ucieczki niż bolesnej konfrontacji ze samym sobą.
 
Prawda o sobie
„Trzeba poznać siebie, wydobywać wszystko z podświadomości, żeby wszystko było proste i jasne” – te słowa Karola Wojtyły doskonale oddają fakt, że poznanie prawdy o sobie uwalnia. Przyjrzyjmy się prostemu przykładowi z życia: oto młoda kobieta wchodzi w toksyczną relację ze swoim szefem. Od roku przeżywa targające nią silne emocje związane z kontaktem z nim: złość, poczucie winy, lęk. Nie potrafi wyrwać się z błędnego koła emocjonalnego uzależnienia, wykonując bez zająknięcia jego polecenia, które przekraczają jej granice. Nie umie również logicznie uzasadnić, dlaczego przeżywa aż tak silne emocje dezorganizujące jej codzienność. Wyczerpana i wypalona, chce przerwać tę samonapędzającą się spiralę, ale nie potrafi tego zrobić. Gdyby dokładnie przyjrzeć się jej światu wewnętrznemu, okazałoby się, że w głębi siebie przeżywa silny lęk przez odrzuceniem. Będzie godziła się na niezdrowy dla niej układ z powodu paraliżującego strachu, że nie zostanie zaakceptowana. Dopóki nie uświadomi sobie tego i nie nazwie, nie będzie w stanie tego przerwać. Dopóki nie zmierzy się z pierwszym odrzuceniem, które ktoś kiedyś jej zafundował, będzie wciąż odtwarzać bolesne doświadczenia. Jeśli jednak zrozumie przyczyny swojego zachowania, będzie mogła zapanować nad lękiem, doświadczy wolności i zacznie asertywnie stawiać granice. Nie będzie już miotana na lewo i prawo nieuporządkowanymi impulsami ze zranionego wnętrza. Emocje zostaną uzdrowione, a jej spektrum zachowań się poszerzy.
Musimy być świadomi, że żadna zmiana w naszym życiu nie dzieje się bez konfrontacji z „nieprzyjemnymi częściami” siebie. Zranienia, ból, negatywne myśli – bez skontaktowania się z nimi będziemy wieść życie połowiczne i niepełne. Im bardziej tę trudną część swojego „ja” będziemy ukrywać i zakopywać, tym bardziej nasze życie będzie sumą nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych. Powodowani będziemy raczej nieuporządkowanymi impulsami i potrzebami aniżeli świadomymi decyzjami. Dlatego też, jeśli chcemy wieść życie w wolności, potrzebujemy „wydobywać wszystko z podświadomości” – konfrontować się, stawać w cztery oczy z niewygodną prawdą, stawiać w świetle wszystkie bolesne części naszego „ja”.
 
Wewnętrzny krytyk
Aby móc podjąć owocną konfrontację, w pierwszej kolejności dobrze jest sobie uświadomić, że każdy z nas nosi w sobie „wewnętrznego krytyka”, czyli zbiór negatywnych przekonań na swój temat. Gdy przydarza się nam się trudna sytuacja, konflikt czy stres, jego charakterystyczny głos słyszymy w naszej głowie: „Nie nadajesz się”, „Znowu zawaliłeś”, „Nikt cię tu nie lubi”… Każdy z nas ma własny zbiór myśli, które aktywują się w określonych momentach. To właśnie one są czymś, co skutecznie odbiera nam wolność. Ponieważ nie lubimy czuć bólu związanego z negatywnymi myślami na swój temat, wolimy je raczej zagłuszać, niż ich wysłuchać. Gdybyśmy jednak zdecydowali się je usłyszeć, moglibyśmy poznać swoje największe lęki, a nasza pamięć podsunęłaby nam obrazy, od których całe życie uciekaliśmy. To uświadomienie, choć z pewnością bolesne, mogłoby nam stworzyć doskonałe warunki do tego, by ostatecznie wydźwignąć się ku wolności.
 
Fałszywe „ja
Wewnętrzny krytyk to tylko część większego konstruktu psychicznego, który Monika i Marcin Gajdowie w swojej książce Rozwój. Jak współpracować z łaską? nazwali „fałszywym «ja»”. Według autorów, fałszywe „ja” to mechanizmy obronne nabyte w dzieciństwie i wynikające z nich specyficzne obronne funkcjonowanie emocjonalne, intelektualne i społeczne człowieka. Powstaje ono w odpowiedzi na doświadczone zranienia i jest naturalnym sposobem dziecka na ochronienie siebie. Niestety, fałszywe „ja” przeniesione w dorosłość przestaje chronić, a zaczyna szkodzić. Lista negatywnych konksekwencji jest długa: trudności w relacjach, depresje, lęki, zaburzenia psychiczne, uzależnienia lub zwyczajna nieumiejętność cieszenia się życiem. Aby możliwe było normalne fukcjonowanie, konieczne jest rozbicie takiej struktury „ja”. Służy temu właśnie konfrontacja – musimy zmierzyć się z własną bolesną przeszłością, aby móc się od niej w końcu uwolnić. Potrzebujemy swoją historię na nowo przeżyć i przyjąć taką, jaką była, aby przestała się nam ona śnić po nocach. Dopiero stanięcie twarzą w twarz z naszymi najgorszymi potworami może nam dać upragniony spokój i zatrzymać błędne koło tych samych od wielu lat błędów i porażek.
 
Ból konfrontacji
Jeśli więc konfrontacja jest taka korzystna, czemu tak niewielu się na nią decyduje? Głównym winowajcą wydaje się być lęk przed bólem – to właśnie on skutecznie nas blokuje. Dobrze obrazuje to moment w psychoterapii nazywany oporem: zdarza się on wtedy, gdy pacjent napotyka na bardzo trudne treści na swój temat i robi wszystko, by uniknąć zmierzenia się z nimi. Nic dziwnego, że boimy się bólu – to przecież nasz naturalny instynkt samozachowawczy. Problemem jednak jest to, że unikając bólu, narażamy się na… ból. Bolesne emocje, z którymi się nie skonfrontujemy, zawsze zadadzą nam w końcu cios w odwecie. Miał chyba rację Freud, który powiedział: „Niewyrażone emocje nigdy nie umierają. Zostają zakopane żywcem, aby powrócić później w znacznie gorszej postaci”.
 
Ból neurotyczny, ból rozwojowy
W całym tym trudnym kontekście pewnym pocieszeniem może być to, że ból związany z konfrontacją to ból prowadzący do życia. Gajdowie podają ciekawe rozróżnienie na ból neurotyczny i ból rozwojowy. Ten pierwszy to ból, który pojawia się jako konsekwencja działających w nas mechanizmów fałszywego „ja” – dopóki nie zostanie ono przez nas rozbite. Ból rozwojowy natomiast to ból, którego musimy doświadczyć podczas konfrontacji – choć jest on nieprzyjemny, to ma on doprowadzić nas do zmiany. „Ból leczymy bólem” – stwierdzają autorzy. Uleczyć ból neurotyczny możemy tylko wtedy, gdy zdecydujemy się na ból rozwojowy.
 
Odbudowa prawdziwego „ja
Musimy pamiętać, że konfrontacja z bólem związanym z odkrywaniem naszych zranień jest tylko drogą do celu, a nie celem samym w sobie. To, do czego dążymy, to odkrycie prawdziwego „ja” oraz życie według swojego pełnego potencjału. Kiedy spadną z nas maski mechanizmów obronnych, nasze „ja” będzie nieskrępowane i wolne. Gdy nasz fałszywy obraz siebie zostanie skonfrontowany, będziemy umieli zobaczyć prawdziwy obraz siebie. Zaczniemy doświadczać większego pokoju, a nasza codzienność stanie się dużo bardziej uporządkowana. Nasze możliwości, marzenia, potrzeby, zdrowe emocje i konstruktywne przekonania będą nam wdzięczne za odważny akt konfrontacji i z mocą zrodzą się na nowo się do życia. Skorzystamy na tym nie tylko my sami, ale i nasi bliscy, współpracownicy i wszyscy ci, z którymi się stykamy.
Zatem choć w pierwszym odruchu konfrontacja wzbudza w nas silną chęć ucieczki, dobrą zachętą do niej może być obietnica owoców, które zobaczymy. Nie ma bowiem chyba nic piękniejszego niż obraz człowieka, który przez dłuższy czas „kroczył w ciemnościach” (Iz 9, 1), a potem „ujrzał światłość wielką” (Iz 9, 1). Wolność, radość, pokój i spełnienie – to słodkie owoce gorzkiej drogi,
którą naprawdę warto podjąć.



Maria Krzemień psycholog, psychoterapeutka, autorka projektu Żyj po Bożemu.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki