Cóż to jest prawda?

Na chodniku leży ofiara ataku terrorystycznego, której próbuje pomóc kilka osób. Obok – zupełnie jak gdyby nigdy nic – przechodzi muzułmanka, wpatrzona w ekran swojego telefonu.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego.

To nie wymyślona historia, a zdjęcie, które pojawiło się w internecie po ostatnim zamachu w Londynie. Internauta z Teksasu, który je zamieścił dobrze wiedział, jak było: kobieta była niewzruszona losem ofiary terrorysty, może się nawet cieszyła, że zabito niewiernego? Brytyjskim mediom udało się dotrzeć do autora fotografii, który zapewnił, że kobieta ze zdjęcia owszem wpatrywała się w ekran, ale po to, by napisać do rodziny, że z nią wszystko w porządku, a później sama zaczęła pomagać innym ofiarom zamachu. Ale bądźmy szczerzy – czy po tym, jak zdjęcie z komentarzem poszło w świat, ma to jeszcze jakieś znaczenie?
Nic dziwnego, że w Szwecji już dzieci w pierwszych klasach podstawówek będą się uczyć odróżniania prawdziwych informacji od fałszywek i weryfikowania źródeł swojej wiedzy. – W społeczeństwie informacyjnym pojawiła się pewna naiwność, przekonanie, że wszystko jest w zasięgu jednego kliknięcia i że nie musimy wiedzieć tak dużo jak wcześniej – wyjaśnił szwedzki minister edukacji. To niestety prawda. Nie tak dawno temu głośno było o wynikach badań, które pokazały, że polscy uczniowie odrabiając zadania domowe, na potęgę przepisują internet, nie zawracając sobie głowy sprawdzeniem źródła swojej „wiedzy”. Podobnie dzieje się w przypadku wiadomości czy artykułów – jesteśmy gotowi podawać je dalej (czyli rekomendować innym), nawet jeśli się z nimi w całości nie zapoznaliśmy, o sprawdzeniu ich wiarygodności nie wspominając.
W takich warunkach odbywa się dziś także dialog społeczny, choć chyba lepszym słowem byłaby „dyskusja”. Niedługo czeka nas kolejna, tym razem poświęcona wolnym niedzielom w handlu. Po tym jak rząd dał zielone światło dla dalszych prac nad tą obywatelską inicjatywą, już za chwilę może zrobić się gorąco. Do tej dyskusji musimy się dobrze przygotować i pokazać, że wbrew temu, co się mówi, to nie argumenty religijne są w tej sprawie najważniejsze, a sytuacja 1,3 mln ludzi, którzy w niedzielę i święta muszą przychodzić do pracy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2017