Logo Przewdonik Katolicki

Bezładny bluzg

Piotr Zaremba
Fot. Magdalena Książek. Piotr Zaremba zastępca redaktora naczelego "w Sieci".

Bardzo trudno jest po raz kolejny zajmować się spektaklem Klątwa Olivera Frljicia w warszawskim Teatrze Powszechnym – powiedziano już wiele, a sama rozmowa boli.

Niemniej czyje łamy są właściwie dla próby odpowiedzi na kilka podstawowych pytań jak nie „Przewodnika Katolickiego”, skoro lwia część tego przedstawienia to bezwzględna walka z katolicyzmem. Jestem bodaj jedynym dziennikarzem patrzącym na teatr z pozycji konserwatywnych, który przedstawienie obejrzał. Tu chciałbym dokonać bilansu najważniejszych dylematów stojących przed ludźmi o zbliżonych do mnie poglądach.
Pierwsze pytanie już wywołałem: oglądać czy nie oglądać. Do teatru poszedłem, bo chciałem napisać recenzję analizującą każdy szczegół, ale krzyki obrońców: nie macie prawa się wypowiadać, bo nie wiedzieliście, uważam za absurd. Oto przykład koncertu uwielbiającego prowokować muzyka rockowego Ozzy’ego Osborne’a, który mordował na estradzie ptaki (odgryzał główki gołębiom). Czy obrońcy zwierząt musieli iść na jego występ (a więc w tym obrzydlistwie uczestniczyć), żeby protestować? Obrońców godności religii, krzyża, papieża próbuje się wciągnąć w pułapkę: żeby zabierać głos, masz wziąć udział we frekwencyjnym sukcesie tej prowokacji. A przecież konkretne sceny zostały opisane, ba utrwalone. I nie potrzeba żadnego kontekstu, aby je oceniać.
Skądinąd jako świadek naoczny mogę powiedzieć, że tego kontekstu nie ma. To bezładny, złożony z oddzielnych skeczy, bluzg. Tu pojawia się kolejne pytanie, czy i na ile o nim rozmawiać. Liliana Sonik, sama zniesmaczona tym spektaklem, nawołuje, aby mówić jak najmniej, bo zgiełk jest realizacją prowokacji chorwackiego reżysera.
Szanuję ten pogląd, można znaleźć mocne argumenty na jego obronę. Niemniej teatr jest zjawiskiem społecznym, to, co wystawił Frljić, dzieje się, można by rzec, w naszych domach. Gdy nas ktoś zaatakuje, obrazi, oczekujemy od przyjaciół obrony. Nawet gdy stało się to nie w ich obecności. Czy Jan Paweł II albo krzyż nie są takimi naszymi przyjaciółmi? Czy nie trzeba dać świadectwa, a może i próbować powstrzymać podobne zjawiska w przyszłości? Jak prowadzić dyskusję o karygodnym przyzwoleniu na ten eksces niegdyś bardzo katolickiej pani prezydent Warszawy, nie rozmawiając o spektaklu?
Niekiedy nawet jego wrogowie uznają za element tego wywołanego scenariusza modlitwy młodych ludzi przed teatrem. Z kolei niektórzy letni liberałowie próbują budować symetrię: jedne oszołomy wystawiają taką sztukę, inne robią widowisko ze swojej religijności. Ale katolicyzm to religia misji. Może ktoś z tej publiki spieszącej na orgię nienawiści (dawno nie widziałem na żadnym spektaklu owacji na stojąco) dozna jakiegoś olśnienia na widok pokory ludzi z Golgoty Młodych? Kto wie.
No i jest ostatni dylemat. Ordo Iuris zbiera wnioski ludzi pokrzywdzonych „obrazą uczuć religijnych”, a prokuratura już podjęła działania z urzędu. Z jednym i drugim będzie kłopot, bo trzeba podobno być i osobiście widzieć, aby poczuć się dotkniętym. Skądinąd nie żądano tego w przypadku karania za „podsycanie nienawiści narodowej” we Wrocławiu, kiedy spalono tam na rynku kukłę Żyda.
Problem jest inny. Z jednej strony jeśli tu nie zadziała paragraf o obrazie uczuć religijnych, to znaczy, że jest on martwy. Boję się żyć w kraju, gdzie religie to kolejny obiekt do obrzucania ogryzkami, a może i kałem.
Zarazem obawiam się też przemiany krzywdzicieli  (bo ten typ poniżania wszystkiego, co święte, jest krzywdą dla wielu ludzi) w krzywdzonych.  Ci ludzie, ten teatr, oni są na to przygotowani. Już pierwsze pochwalne recenzje ogłaszały, że to test na wolność w Polsce. Nie obawiam się zagranicy, obawiam się zamącenia stanu umysłów samych Polaków. Autorzy spektaklu przedstawiają Kościół jako bezwzględnego hegemona rządzącego Polską. Czy nie czekają na potwierdzenie tych oskarżeń?
Tylko jakiego my w takim razie chcielibyśmy finału?
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki