Wspomnienie z sylwestra

Niezwykle mocno zapadło mi w pamięci wspomnienie Mszy św., na które jako młody chłopak, uczeń jednego z poznańskich liceów, przychodziłem każdego roku do kościoła poznańskich dominikanów w noc sylwestrową.
Czyta się kilka minut

O północy, gdy zegar wybijał godzinę dwunastą i rozpoczynał się kolejny rok kalendarzowy, przed wystawionym na ołtarzu Najświętszym Sakramentem klękali wszyscy bracia dominikanie, a przeor poznańskiego klasztoru odmawiał litanię do Najświętszego Imienia Jezus: Jezu, Synu Boga żywego, Jezu, odblasku Ojca, Jezu, jasności światła wiecznego, Jezu, królu chwały, Jezu, słońce sprawiedliwości, Jezu, Synu Maryi Panny… Jezu, zmiłuj się nad nami. W pierwszych minutach nowego roku kilkadziesiąt razy powtarzaliśmy to imię: imię Jezus. To samo imię, które nadano Dziecięciu w ósmym dniu po narodzeniu, jak pisze św. Łukasz w Ewangelii czytanej w naszych kościołach 1 stycznia: „Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki”.
W pierwszych godzinach i dniach nowego, 2017 roku znów chcemy powtórzyć to imię – imię Jezus. Chcemy wejść w ten rok z tym imieniem nie tylko na ustach, ale i w sercu. Przede wszystkim w sercu, bo jak mówił kiedyś papież Franciszek: „Nasza wiara nie jest abstrakcyjną ideą czy jakąś filozofią, ale życiodajną relacją, wypełnioną osobą Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, aby nas zbawić”.
Pewnie wielu z nas nigdy nie modliło się słowami przywołanej przeze mnie litanii. I wcale nie o to tutaj chodzi. Można witać nowy rok modlitwą, można witać go na sylwestrowej zabawie czy też na noworocznym balu. Najważniejsza jest zawsze moja relacja z Jezusem – z Osobą, która kryje się pod tym jedynym, niepowtarzalnym imieniem. Najważniejsze jest to, czy kształtuję tę relację, poznając Jezusa w Jego słowie i próbując naśladować Jego styl życia.
W pierwszym dniu nowego roku życzmy sobie, abyśmy potrafili wykorzystać każdą chwilę na kształtowanie życiodajnej relacji z Chrystusem. Nie w lęku i niepokoju, nie w strachu i przygnębieniu, nie w rozpaczy i zwątpieniu, o które dzisiaj tak łatwo, ale w wolności dzieci Bożych, wyzwolonych z niewoli przez Jezusa Chrystusa. „Niech nas prowadzi i wspiera Ten, który, aby uczynić nas wszystkich siostrami i braćmi, stał się naszym sługą” – jak mówił dwa lata temu Franciszek. Niech nas prowadzi Jezus – przez cały rok i przez całe życie!
 
Pytania:

  1. Jaka jest moja relacja z Jezusem? Jak ją kształtuję?

  2. Jakie uczucia, pragnienia czy postanowienia rodzą się w moim sercu, gdy wypowiadam imię Jezus?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2017