Logo Przewdonik Katolicki

Znać Boga – a nie tylko o Nim słyszeć

Katarzyna Jarzembowska

„Nawróć się, a będziesz szczęśliwy” – to słowa, które stanowiły motto 72. zjazdu Salezjańskich Wspólnot Ewangelizacyjnych. Spotkanie odbywało się w Bydgoszczy.

Na terenie parafii św. Marka zgromadziło się blisko trzystu młodych ludzi z całej Polski. Czas skupienia i formacji został wypełniony Eucharystią, nabożeństwem pokutnym oraz świadectwami.
 
Czy trudno przyciągnąć młodych?
Młodzi chcą być razem w Salezjańskich Wspólnotach Ewangelizacyjnych, ponieważ odpowiadają one na ich potrzeby. Zjazd jest okazją do spotkania z przyjaciółmi, poznania nowych osób, ale przede wszystkim do odkrywania na nowo Jezusa Chrystusa. – Każdy z nas pragnie takiego momentu zatrzymania się, naładowania swoich duchowych akumulatorów, powrotu do Źródła. Nasza ludzka natura jest słaba i grzeszna, więc potrzebujemy „duchowego kopniaka”. I takim pomysłem na „przemycenie” Pana Boga są właśnie Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne. Sam jestem tego najlepszym przykładem, bo w nich się wychowałem, tam też odkryłem swoje powołanie. Do tej pory uważam, że jest to jeden z najlepszych sposobów na wspólną wędrówkę w wierze i złapanie takiego „bakcyla”, jeśli chodzi o wiarę i doświadczenie Pana Boga oraz wspólnoty – powiedział ks. Krzysztof Rudziński SDB z Salezjańskiego Stowarzyszenia Wychowania Młodzieży. Ewangelizacyjne wspólnoty są tworzone w różnych miejscach w Polsce, nie tylko tam, gdzie są salezjanie. Tym razem za sprawą okresu liturgicznego, jakim jest Wielki Post, temat spotkania narzucił się sam. – Stąd nabożeństwo Drogi krzyżowej w pobliskiej Dolinie Śmierci i świadectwo zaproszonego gościa, który miał pokazać młodym, że nieważne, jak dotychczas przebiegało nasze życie. Ważne, by zrobić krok w stronę nawrócenia. Raper Dobromir „Mak” Makowski wszędzie, gdzie jest, mówi, jak Bóg działa w jego życiu. Świadczy, że bez względu na to, jakiego dna człowiek by doświadczył, Chrystus potrafi z tego wyciągnąć dobro. Czy trudno dziś przyciągnąć młodych? Dużo zależy od środowiska, w którym oni wzrastają. Będąc katechetą w gimnazjum czy pracując w oratorium, wcale nie jest tak trudno – dodał ks. Krzysztof Rudziński SDB.
 
Owoc Światowych Dni Młodzieży
Salezjanin ks. Michał Mejer SDB od dwóch lat jest moderatorem Salezjańskiej Pielgrzymki Ewangelizacyjnej. – Myślę, że każdy człowiek chce być szczęśliwy, natomiast młodzi dzisiaj nagminnie mylą szczęście z przyjemnością. I to jest kwestia, którą chcemy szczególnie uświadomić. Pan Jezus w Ewangelii według św. Jana mówi: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”. Młodym religia chrześcijańska kojarzy się często ze smutkiem, wyrzeczeniem, trudem. My chcemy pokazać, że życie z Jezusem jest źródłem pełni i szczęścia. Tej pełni, której nie da mu zwykła przyjemność, bo ona zostawia w człowieku tylko pustkę – powiedział. Kapłan przypomniał, że Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne powstały w 1991 r. – po wizycie Jana Pawła II na Światowych Dniach Młodzieży w Częstochowie. Tam zrodziła się ta ważna idea. Już w następnym roku tzw. Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna ruszyła spod Zielonej Góry, z miejscowości Szczaniec, na Jasną Górę. – W tym roku obchodzimy już 25 lat istnienia. Żeby nie zamknąć się tylko w tym doświadczeniu wakacyjnym, trzy razy w roku – regularnie – organizujemy duże zjazdy formacyjne. Oprócz tego jest jeszcze druga gałąź ruchu, która nazywa się Pustynią Miast. Ona też jest akcją wakacyjną, czyli w lipcu Pustynia Miast „robi desant” na jakieś miasto, częściej – miasteczko, gdzie prowadzimy ewangelizację, ale taką stacjonarną – w odróżnieniu od pielgrzymki, która wędruje. I w tych miejscowościach, gdzie się zatrzymujemy, głosimy Ewangelię – powiedział. Ks. Michał Mejer SDB odwołał się także do postaci wielkiego kapłana – św. Jana Bosko. – To wyjątkowy mistyk i charyzmatyk, a jednocześnie człowiek wielkiego czynu, który wychodził do tego świata. To jest fenomenalne połączenie – głębokiej duchowości z niesamowitą aktywnością. My, salezjanie, nieudolnie próbujemy go naśladować. Prowadzimy młodzież w atmosferze radości – młody człowiek potrzebuje radości i przyjaźni, a to znajduje zawsze w grupach salezjańskich. Dopiero później prowadzimy go dalej – do umiłowania rzeczy duchowych. Do umiłowania Jezusa. Widzimy już te piękne owoce w małżeństwach, które powstają na bazie młodzieńczych przyjaźni. Wielokrotnie na nasze zjazdy czy pielgrzymki przyjeżdżają już rodzice z dziećmi. Te „pierwsze” dzieci rodziców, którzy 20 lat temu się pobrali i spotkali się na szlaku do Matki Bożej, zaczynają chodzić z nami na pielgrzymki – zakończył.



Marta Ziętarska z Gdańska
– Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne były dużym przełomem w moim życiu. Zawsze byłam blisko Kościoła, jednak miałam swoją wizję Pana Boga, swoją wizję wszystkiego. Bóg pomógł mi wydobyć moje talenty, charyzmaty, których wcześniej nie widziałam. Mogłam je dostrzec i rozwinąć. To na pewno mnie zmieniło i umocniło, bo ta wiara nie była na tyle mocno skupiona na Bogu i z czasem mogła się „rozpłynąć”. Nie mogę sobie wyobrazić tego, jak mogłoby się potoczyć moje życie, gdybym w liceum nie spotkała salezjanów. Wspólnota stała się moją rodziną, do której przyjeżdżam co jakiś czas. Wracam z pokojem w sercu i radością, że moje życie nie stało się jakieś dziwne, inne – puste, bo bez Boga.
Formacja jest ważna. Człowiekowi się wydaje, że pójdzie raz w tygodniu do kościoła i to mu wystarczy, ale ja widzę, jak bardzo skrzywiony jest obraz Boga wśród moich rówieśników. Ludzie na studiach usłyszeli gdzieś kiedyś jakieś pół zdania, ich wiara była powierzchowna, więc teraz są skrzywieni. Każdy katolik powinien przejść taką formację – bo jak można poznać Boga, jak nie przez Pismo Święte? Oczywiście, pod nadzorem osób duchownych, którzy pomagają nam zrozumieć jego prawdziwy sens, więc nie jest to jakaś moja samowolna interpretacja. Jeśli zmieni się myślenie o Bogu, o sobie, to cała reszta sama się poukłada. Świat mógłby być prostszy, gdyby wszyscy znali Boga – a nie tylko o nim słyszeli. Znali Go jako Przyjaciela.

 
Monika Bogacz z Poznania
– Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne są dla mnie taką szkołą przyjaźni. Blisko Boga byłam zawsze, ale w tych wspólnotach nauczyłam się prawdziwego kontaktu z Bogiem i drugim człowiekiem. Odkryłam w sobie różne talenty. Tutaj mam swoją drugą rodzinę. Księża na takich zjazdach czy podczas pielgrzymek tłumaczą, jak żyć z Bogiem na co dzień, że nie można się poddawać i trzeba Go poznawać, choć to nie jest łatwe. Po takich spotkaniach jest nam dużo łatwiej budować dalszą relację z Bogiem – salezjanie uczą nas, jak codziennie ją pogłębiać. A świat mówi dziś coś zupełnie innego. Dzięki formacji jest dużo łatwiej iść na Mszę św. nie tylko w niedzielę, ale codziennie, czy sięgnąć po Pismo Święte. Dodatkowo należymy do wspólnot, które funkcjonują w naszych miastach, i co tydzień uczestniczymy w spotkaniu formacyjnym. Ks. Bosko mówił: „Bądź zawsze radosny!”. Takie nastawienie pomaga nam być radosnym na co dzień – nie głupio uśmiechniętym, tylko żyjącym w łasce uświęcającej. Stąd czerpiemy radość i ludzie widzą, że to zupełnie inna wiara. 

 
Dawid Hołdyn z Aleksandrowa Kujawskiego
Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne to coś, co pozwoliło mi przeżyć przemianę duchową i lepiej poznać Boga. Wcześniej dość głęboko wierzyłem, ale dzięki wspólnotom moje życie prawdziwie się odmieniło. Będąc z przyjaciółmi, mogę wyrwać się z tego świata do czegoś trochę lepszego, co daje mi dużo radości. Mogę poznać inne osoby, które tak samo jak ja wierzą i nie boją się mówić o Bogu, nie boją się oddawać Mu chwały. W tych wspólnotach obowiązuje również zasada spójności religii, rozumu i miłości – głównych filarów systemu prewencyjnego. Dzięki temu, że jesteśmy ze sobą tak blisko, doznajemy miłości, która nas buduje. Religia pomaga nam wzrastać duchowo, bo jak jesteśmy prowadzeni przez Pana Boga, to w naszym życiu wszystko jest poukładane.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki