Przemień SWE życie!

Polska młodzież... Tak, to oni. Tylko że ich życie, jakby na przekór nieustannej zmienności dzisiejszego świata, naprawdę się zmieniło odnaleźli jego sens. I nie boją się o tym mówić.
Czyta się kilka minut

Polska młodzież... Tak, to oni. Tylko że ich życie, jakby na przekór nieustannej zmienności dzisiejszego świata, naprawdę się zmieniło – odnaleźli jego sens. I nie boją się o tym mówić.

 
Tata Krystiana „od zawsze” pracował za granicą. Mamy też wciąż nie było w domu, wiadomo – praca. Tak więc jego i starszego brata wychowywała ulica. Nic dziwnego, że popadli w nałogi. A kiedy kończyły się pieniądze na alkohol i narkotyki, po prostu trzeba było je zdobyć...
 
Wszystko od nowa
– Kiedy do mojego miasta przyjechała „Pustynia Miast”, właśnie wróciłem od taty z Berlina i całe pieniądze, jakie od niego dostałem, zdążyłem już przepić. Byłem pijany, gdy zobaczyłem, jak ci ludzie bawią się na rynku bez alkoholu i bez dragów, radośni i szczęśliwi. Pomyślałem wówczas, że też chcę tak żyć i pojechałem razem z nimi. Przeżyłem niesamowite doświadczenie Boga, modlitwy i nawrócenia – opowiada dwudziestoletni dziś Krystian. – Jednak po powrocie do domu brat, który od dawna odnosił się do mnie wrogo, dotkliwie mnie pobił. Uciekłem więc na kilka dni, a kiedy wróciłem, coś się zmieniło. Mój brat spojrzał na mnie z miłością. Teraz żyjemy w końcu jak brat z bratem, pomagamy mamie, wspieramy się. Po prostu tworzymy rodzinę, a moje życie nabrało sensu. Wierzę, że to cud, jakby szansa na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Dziękuję za nią Bogu i wam, za wasze wsparcie – wyznaje.
 
Glany i irokezy
Blisko pięciuset młodych ludzi zgromadzonych na rynku w wielkopolskim Wolsztynie reaguje na świadectwo Krystiana radosnym okrzykiem: „Chwała Panu!”. Są wśród nich zarówno uczniowie gimnazjów, jak i studenci. Jedni ubrani zupełnie zwyczajnie, młodzieżowo, inni na nogach mają glany, a na głowach irokezy. Każdy z nich ma swoją własną historię, może podobną do tej opowiedzianej przez Krystiana. Ale to, co ich łączy, to nie ponura przeszłość, ale spotkanie, którego doświadczyli. – Spotkaliśmy Jezusa, a On przemienił nasze życie! Nie możemy o tym nie mówić, nie dzielić się naszą radością z innymi – wyjaśniają mi chłopacy stojący na tyłach całej tej rozbawionej grupy, która właśnie, zachęcona przez młodego księdza, zaczyna skandować: „Nawet siedem dni roboty nie zastąpi ci wspólnoty! Nawet cztery wory skrętów nie zastąpią sakramentów!”. To po prostu 59. Zjazd Salezjańskich Wspólnot Ewangelizacyjnych (SWE).
 
Idźcie i głoście!
– Takie zjazdy odbywają się w całej Polsce co kilka miesięcy. Spotykają się na nich ludzie zaangażowani we wspólnoty w swoich parafiach czy w ruch ewangelizacyjny „Pustynia Miast” oraz ci, którzy wędrowali z nami w sierpniu do Częstochowy – wyjaśniają Jolanta Greber i Jerzy Bąk, współorganizatorzy spotkania w Wolsztynie. Sama idea SWE zrodziła się zresztą na Jasnej Górze podczas VI Światowych Dni Młodzieży w 1991 r. – Szliśmy wówczas do Częstochowy z ks. Darkiem Presnalem, jeszcze jako klerycy, w jednej z salezjańskich grup pielgrzymkowych. Bardzo zapadły nam w serca słowa wypowiedziane w tym czasie do nas, młodych, przez Jana Pawła II: „Idźcie i głoście światu Ewangelię!”. To wezwanie zainspirowało nas do zorganizowania pielgrzymki, która nie tylko będzie szła na Jasną Górę, ale która będzie po drodze głosiła Ewangelię – wspomina ks. Leszek Zioła, współzałożyciel SWE. I tak w 1992 r. powstała Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna (SPE).
 
No i poszli...
Pierwszego roku wyruszyli na Jasną Górę 30 lipca w niecałe 180 osób ze Szczańca, wioski koło Świebodzina w województwie lubuskim, a trasę opracowali tak, żeby innym pielgrzymkom nie wchodzić w drogę. Wędrówka trwała 15 dni, ale jej efektem było nie tylko dotarcie do celu. Już w kolejnym bowiem roku na trasie przyłączały się do nich całe grupy młodych ludzi z miejscowości, w których poprzednio wypadały im noclegi. – Wtedy doświadczyliśmy owoców naszej ubiegłorocznej ewangelizacji – zauważa ks. Zioła, dodając, że mimo to myśleli wówczas, iż cały projekt potrwa najwyżej kilka lat. Tymczasem odbyła się już 20. SPE, w której wzięło udział kilka setek pielgrzymów. – Pielgrzymka raz do roku to było jednak dla młodzieży zbyt mało. Zaczęliśmy więc organizować cykliczne zjazdy, które stały się okazją do spotkań z ludźmi poznanymi na pielgrzymce i przede wszystkim okazją do pogłębienia wiary. Potem, aby dać tym młodym możliwość formacji w ciągu roku, powstały Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne – wyjaśnia ks. Zioła.
 
Jakże by inaczej?
– Nasze wspólnoty działają nie tylko przy parafiach salezjańskich. Powstają też często w miejscowościach, przez które przechodzimy w drodze na Jasną Górę i gdzie ewangelizujemy, dzieląc się radością naszej wiary. To pociąga młodych – mówią salezjanie, dodając, że zawsze znajdzie się kapłan, który zechce im duszpasterzować. Ks. Zioła zaznacza jednocześnie, że sam program formacyjny dla SWE jest tak przygotowany, żeby oprócz spotkań w grupie znalazł się też czas na „wyjście do ludzi”. – Ewangelizacja to podstawa, bo wspólnoty, które zamkną się jedynie w sobie, szybko „obumrą” – tłumaczy.
Także same zjazdy SWE to nie tylko „happeningi ewangelizacyjne”, ale również czas wspólnej modlitwy i refleksji. – To świetna okazja do duchowego doładowania się i oczywiście do zobaczenia się z przyjaciółmi – przyznaje Miriam, studiująca weterynarię we Wrocławiu. W Wolsztynie spotkała się z Aster, studentką poznańskiej Akademii Muzycznej. Świetnie się znają, bowiem obie pochodzą z Piły, gdzie kończyły salezjańskie gimnazjum i liceum. Tam również cztery lata temu zaangażowały się w SWE. – Kiedy tylko rozpoczęłam studia w nowym mieście, zaraz poszukałam tam sobie wspólnoty salezjańskiej. Jakże by inaczej? – podkreśla Miriam.
 
Dzieją się cuda!
Miriam i Aster zaangażowane są również w ruch ewangelizacyjny „Pustynia Miast” będący częścią SWE. To dla nich, jak podkreślają, kolejna możliwość dzielenia się wiarą z innymi, mówienia im o tym, co nie jest dziś może popularne, ale za to daje prawdziwe szczęście: że warto żyć dla Jezusa. – Co roku, w lipcu, po rekolekcjach ruszamy do kilku miast. W każdym z nich jesteśmy parę dni, odwiedzając domy pomocy społecznej, domy dziecka, szpitale czy więzienia. Popołudniami natomiast ewangelizujemy na rynkach, placach i osiedlach – opowiada Aster.
− Chcieliśmy spróbować przenieść doświadczenia z pielgrzymkowych ewangelizacji do innych miast. Dlatego w 1995 r. po raz pierwszy pojechaliśmy na „Pustynię Miast” z grupą 30 animatorów z naszych wspólnot do Szczecinka, Chojnic i Działdowa – wspomina ks. Zioła. To było niesamowite doświadczenie, po którym dołączali do nas następni młodzi ludzie. Także sami ewangelizatorzy zapraszali na kolejne wyjazdy swoich rówieśników – dodaje. W tym roku młodzież wyruszyła do Barlinka, Goleniowa, Choszczna i Nowogardu. Jak mówią, działy się tam prawdziwe cuda!
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2011