Haupt na prowincji

Festiwal im. Zygmunta Haupta – nie ma tu wielkiego rozmachu, jest za to prowincja, małe miasteczko, góry i atmosfera lekkiej melancholii
Czyta się kilka minut

Nie nadążam z czytaniem. Wpadam w histerię i panikę. Patrzę na piętrzące się w salonie i kuchni stosy książek. Na podłodze stoją jedna na drugiej. Przyjeżdżam z dwutygodniowych wakacji, na które do walizki spakowałam kilka tytułów w formie papierowej i dwie nowe rzeczy zapisane w formacie mobi na moim czytniku. Nie było tego dużo, sukcesywnie czytałam, jedną rzecz po drugiej. Żadnego czytania równoczesnego na zasadzie: jeden autor przedpołudniem, drugi poobiedni, a trzeci przed zaśnięciem. Na wakacjach jedną książkę kończyłam, a zaczynałam drugą. Wszystko było uporządkowane, „po bożemu”. Wracam do domu i ogarnia mnie jakieś zamieszanie, lęk i chaos. Wydawnictwa po wakacyjnej przerwie ruszyły z całą mocą i dziesiątkami nowości. A tu jeszcze kilka książek czeka na mnie zakupionych podczas jakiś letnich literackich festiwali. Zapomniałam o nich, a one cierpliwie leżą położone gdzieś na wierzchu stosu i czekają na swoją kolej. Tymczasem ze skrzynki pocztowej wyciągam plik awizo i biegnę na pocztę po odbiór przesyłek zbyt ciężkich dla listonosza. Oczywiście kolejne książki. Wpadam w popłoch. Kiedy zdążę wszystko to przeczytać? Tymczasem biorę głęboki oddech i mam zamiar wybrać się do Gorlic. Po pierwsze, jeżdżę w tamte okolice od lat, bo Beskid Niski to moje ulubione miejsce w kraju. Po drugie, odbywa się tam bardzo ciekawy festiwal. Literacki oczywiście. Pierwsza jego odsłona miała miejsce rok temu. Tegoroczna miała nie mieć miejsca, bo zabrakło na nią ministerialnych dotacji. Nie rozumiem dlaczego. W Gorlicach działa jedno z najprężniejszych polskich wydawnictw, okolice są końcem świata, oddalonym kilkaset kilometrów od najważniejszych stolic kulturalnych Polski. Wysoka kultura na zapomnianej prowincji, dostępna dla każdego, spotkania z pisarzami z różnych zakątków Europy, a także z tymi najlepszymi polskimi, niemal zjazd literaturoznawców, koncerty i wystawy. Czy to nie idealny program rozpowszechniania kultury i promowania czytelnictwa? Wielka jest moja radość, że pomimo tych finansowych utrudnień Festiwal im. Zygmunta Haupta jednak się odbędzie. I trzeba zrobić wszystko, żeby jego los nie był podobny do losu jego patrona: zapomniany, nieznany, nieistniejący. W Gorlicach chcą Haupta odrodzić. Tak, wiem, trzeba o nim jeszcze napisać i przeczytać wreszcie wydanego w tym roku Baskijskiego diabła. Wśród gości kilku ważnych polskich reportażystów, mieszkający w pobliżu pisarz, poeci i tłumacze. Nie ma tu wielkiego rozmachu, jest za to prowincja, małe miasteczko, góry i atmosfera lekkiej melancholii w świetnym towarzystwie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2016