Igrzyska uchodźców

W czasie igrzysk olimpijskich pomiędzy sportowcami walczącymi pod flagami swoich krajów znalazło się dziesięcioro, którzy rywalizowali pod flagą olimpijską – reprezentowali uchodźców.
Czyta się kilka minut

 

Najsłynniejsza w tej dziesiątce jest zapewne Yusra Mardini, syryjska pływaczka, która w czasie przeprawy na wyspę Lesbos przez trzy godziny pchała wpław ponton z innymi uciekinierami przed wojną. Teraz niosła olimpijską flagę, a kilka dni później wygrała jeden z eliminacyjnych biegów.

Przyznam, że obraz uchodźców na igrzyskach wywołuje we mnie mieszane uczucia. Boję się, że pełnią tylko rolę listka figowego, zakrywając swoją obecnością brak realnej odpowiedzi na problem, który ich dotyka. Uchodźcy na igrzyskach mogą stanowić widzialny znak, wyrzut sumienia dla zachodniego świata. Mówią o tym światowi przywódcy z papieżem na czele. Ich głos jednak często ginie w atmosferze podsycania strachu przed terroryzmem i niezgodzie na to, by ich przyjąć w swoje granice. Ostentacyjnie zrobiła to węgierska telewizja – jej komentatorzy nie wspomnieli o Mardini, w czasie gdy ta pojawiała się na ekranie i wygrywała swój eliminacyjny bieg. Niestety – tylko w dziecięcym świecie wszystko znika, gdy zasłoni się oczy.

Aby problem zniknął, trzeba raczej szukać rozwiązania jego źródeł. I nie uważam, że jest to problem tylko polityczny. Myślę raczej, że jest to kwestia wychowania w szacunku do inności. Odpowiedzią na to, czego nie rozumiemy, może być albo wrogość, albo ciekawość. Wrogość można rozwiać tylko poprzez osobiste spotkanie. Świetną okazją do tego były na przykład diecezjalne przygotowania do Światowych Dni Młodzieży. Gdy patrzyłem na te spotkania Polaków z przedstawicielami innych narodów czy kultur, przypominała mi się myśl twórcy skautingu Roberta Baden-Powella. Uważał on, że najlepszą formą zapobiegania wojnom w przyszłości jest sprawienie, by dzieci różnych krajów bawiły się z sobą. Jeśli tak będzie, to w przyszłości nie będą chcieli do siebie wzajemnie strzelać. Oby wspólna modlitwa niosła te same owoce. 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2016