Logo Przewdonik Katolicki

Franciszek i miłosierdzie

Piotr Zaremba
Jak bardzo słuchamy prośby papieży o troskę o ubogich?

W żądaniu miłosierdzia ostatni papieże bywali radykalni. Ale równie mocno Kościół przestrzega przed brakiem roztropności









Niezwykle dużo zdarzyło się podczas tych Światowych Dni Młodzieży. Zlot młodych katolików z całego świata to naturalna demonstracja potęgi naszej religii, nawet gdyby te masy nie robiły nic poza wędrowaniem i śpiewaniem swoich pieśni.
A przecież te masy robiły coś jeszcze: modliły się. Tego nie potrafiły pojąć te postaci z kręgów laickich, które zdecydował się ujawnić swój niesmak: Magdalena Środa czy Ewa Wanat. Dla nich nie działo się nic szczególnego. No bo co ważnego powiedział ów raz skupiony, raz radosny, człowiek w białym stroju? I o co chodziło tym wiecznie hałasującym ludziom?
Po drodze zdarzyło się wprawdzie wiele, także partykularnie dla nas. Franciszek wykazał się niezwykłą orientacją odnoszącą się do polskiej tożsamości (uwagi o zanurzeniu w historii). Z drugiej strony jego usilne zachęty, aby młodzież brała sprawy w swoje ręce, zamiast pogrążać się w bierności  samozadowoleniu, wychodziły naprzeciw jednej z największych bolączek najmłodszych pokoleń. W Polsce dotkniętej paraliżem społeczeństwa obywatelskiego były to słowa szczególnie istotne.
Ale nikt nie ma obowiązku się nad tym zastanawiać, jeśli ma do czynienia ze światem sobie obcym. Dla mnie może nawet ważniejszym od papieskich przesłań było samo zaoferowanie młodemu pokoleniu alternatywnego wyboru. Choć barwne widowiska towarzyszące spotkaniom Franciszka z młodzieżą podbudowane były popkulturowymi rytuałami, to nieco inny, miększy rodzaj popkultury niż ta, jaką na co dzień kojarzymy z młodzieżą. Trochę naiwny, trochę przesłodzony, ale wciąż żywotny – jak harcerstwo. Dopóki mamy z czymś takim do czynienia, świat nie jest zgubiony.
Ale przecież może być zgubiony na sto innych sposobów. I tu chcę podjąć temat najtrudniejszy. Trochę mnie martwił chłód środowisk konserwatywnych w Polsce wobec tego zdarzenia, będący pochodną narastającej nieufności wobec samego Franciszka. Trochę się podczas wielodniowego karnawału ta szczelina zmniejszyła. Choć trzeba szczerze powiedzieć: pewnie do następnej teologicznej czy wręcz politycznej rozbieżności.
Ale jeden temat zaciążył nad tą wizytą. Chodzi o papieskie zaangażowanie na rzecz uchodźców, z którego media polskiego dawnego mainstreamu uczyniły pałkę na głowy obecnego rządu. On był zresztą obecny po obu stronach, skoro tuż przed przyjazdem Franciszka we Francji zabito katolickiego księdza. Ja się zetknąłem wręcz z rozżaleniem, zgasłym podczas następnych dni, ale na początku żywym. Byli ludzie, którzy frenetyczną radość młodych na krakowskich ulicach odbierali jako świadectwo opuszczenia sędziwego normandzkiego duchownego.
I można udzielać najróżniejszych odpowiedzi. Z tą najważniejszą, że papież stawiając tę kwestię, nie formułuje kompletnych scenariuszy. Że wręcz powiedział na spotkaniu z polskim Episkopatem, że liczą się miejscowe realia. Tak podchodzi Watykan do wielu innych swoich postulatów.
Ale to napięcie istnieje. Bo mamy tu konflikt rozmaitych wartości. W żądaniu miłosierdzia ostatni papieże bywali radykalni, skłonni do aplikowania ewangelicznych nakazów „bezpośrednio”. Ale równie mocno Kościół przestrzega przed postawami samobójczymi, przed brakiem roztropności.
Jeśli Franciszek adresuje wezwanie do heroizmu ryzyka do jednostek, to zrozumiałe. Ale czy może je adresować do polityków, kiedy ci są odpowiedzialni nie tylko za własne bezpieczeństwo? Jeśli tak, ta rozbieżność będzie się utrzymywać. I trzeba się nauczyć z nią żyć. Jak z tyloma innymi: czy Jan Paweł II nie wydawał się zbyt wielkim maksymalistą, żądając choćby unikania wojny za wszelką cenę? Problem w tym, aby owej rozbieżności nie stawiać na ostrzu noża. Budowanie katolickiej tożsamości na wojnie z papieżem to absurd. A tak przy okazji: mam wrażenie, że Franciszek to człowiek, z którym da się dyskutować. Łatwiej z nim niż z tymi, którzy ukrywają za jego słowami własne polityczne czy społeczne cele.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki