Niezwykle dużo zdarzyło się podczas tych Światowych Dni Młodzieży. Zlot młodych katolików z całego świata to naturalna demonstracja potęgi naszej religii, nawet gdyby te masy nie robiły nic poza wędrowaniem i śpiewaniem swoich pieśni.
A przecież te masy robiły coś jeszcze: modliły się. Tego nie potrafiły pojąć te postaci z kręgów laickich, które zdecydował się ujawnić swój niesmak: Magdalena Środa czy Ewa Wanat. Dla nich nie działo się nic szczególnego. No bo co ważnego powiedział ów raz skupiony, raz radosny, człowiek w białym stroju? I o co chodziło tym wiecznie hałasującym ludziom?
Po drodze zdarzyło się wprawdzie wiele, także partykularnie dla nas. Franciszek wykazał się niezwykłą orientacją odnoszącą się do polskiej tożsamości (uwagi o zanurzeniu w historii). Z drugiej strony jego usilne zachęty, aby młodzież brała sprawy w swoje ręce, zamiast pogrążać się w bierności samozadowoleniu, wychodziły naprzeciw jednej z największych bolączek najmłodszych pokoleń. W Polsce dotkniętej paraliżem społeczeństwa obywatelskiego były to słowa szczególnie istotne.
Ale nikt nie ma obowiązku się nad tym zastanawiać, jeśli ma do czynienia ze światem sobie obcym. Dla mnie może nawet ważniejszym od papieskich przesłań było samo zaoferowanie młodemu pokoleniu alternatywnego wyboru. Choć barwne widowiska towarzyszące spotkaniom Franciszka z młodzieżą podbudowane były popkulturowymi rytuałami, to nieco inny, miększy rodzaj popkultury niż ta, jaką na co dzień kojarzymy z młodzieżą. Trochę naiwny, trochę przesłodzony, ale wciąż żywotny – jak harcerstwo. Dopóki mamy z czymś takim do czynienia, świat nie jest zgubiony.
Ale przecież może być zgubiony na sto innych sposobów. I tu chcę podjąć temat najtrudniejszy. Trochę mnie martwił chłód środowisk konserwatywnych w Polsce wobec tego zdarzenia, będący pochodną narastającej nieufności wobec samego Franciszka. Trochę się podczas wielodniowego karnawału ta szczelina zmniejszyła. Choć trzeba szczerze powiedzieć: pewnie do następnej teologicznej czy wręcz politycznej rozbieżności.
Ale jeden temat zaciążył nad tą wizytą. Chodzi o papieskie zaangażowanie na rzecz uchodźców, z którego media polskiego dawnego mainstreamu uczyniły pałkę na głowy obecnego rządu. On był zresztą obecny po obu stronach, skoro tuż przed przyjazdem Franciszka we Francji zabito katolickiego księdza. Ja się zetknąłem wręcz z rozżaleniem, zgasłym podczas następnych dni, ale na początku żywym. Byli ludzie, którzy frenetyczną radość młodych na krakowskich ulicach odbierali jako świadectwo opuszczenia sędziwego normandzkiego duchownego.
I można udzielać najróżniejszych odpowiedzi. Z tą najważniejszą, że papież stawiając tę kwestię, nie formułuje kompletnych scenariuszy. Że wręcz powiedział na spotkaniu z polskim Episkopatem, że liczą się miejscowe realia. Tak podchodzi Watykan do wielu innych swoich postulatów.
Ale to napięcie istnieje. Bo mamy tu konflikt rozmaitych wartości. W żądaniu miłosierdzia ostatni papieże bywali radykalni, skłonni do aplikowania ewangelicznych nakazów „bezpośrednio”. Ale równie mocno Kościół przestrzega przed postawami samobójczymi, przed brakiem roztropności.
Jeśli Franciszek adresuje wezwanie do heroizmu ryzyka do jednostek, to zrozumiałe. Ale czy może je adresować do polityków, kiedy ci są odpowiedzialni nie tylko za własne bezpieczeństwo? Jeśli tak, ta rozbieżność będzie się utrzymywać. I trzeba się nauczyć z nią żyć. Jak z tyloma innymi: czy Jan Paweł II nie wydawał się zbyt wielkim maksymalistą, żądając choćby unikania wojny za wszelką cenę? Problem w tym, aby owej rozbieżności nie stawiać na ostrzu noża. Budowanie katolickiej tożsamości na wojnie z papieżem to absurd. A tak przy okazji: mam wrażenie, że Franciszek to człowiek, z którym da się dyskutować. Łatwiej z nim niż z tymi, którzy ukrywają za jego słowami własne polityczne czy społeczne cele.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













