Logo Przewdonik Katolicki

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Łukasz Kaźmierczak
Fot. www.1994.PL

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… Musiało minąć ponad 70 lat, żeby mogła powstała interaktywna baza rozpoznanych cywilnych ofiar powstania warszawskiego. Ta lista cały czas jest jednak niepełna

Baza inauguruje swoją wirtualną działalność dokładnie 1 sierpnia, w kolejną rocznicę wybuchu powstańczego zrywu z 1944 r. Będzie dostępna na internetowej stronie Muzeum Powstania Warszawskiego: www.1944.pl. W tej chwili zbiór liczy zaledwie 60 tys. nazwisk – to nadal mniej niż połowa cywilnych ofiar powstania. I dlatego dyrekcja placówki apeluje, aby Polacy, których bliscy zginęli w powstaniu, „zaglądali” na tę listę, a „jeśli nie znajdą tam nazwiska bliskich, informacje o nich zgłaszali do Muzeum” – jak zachęca dyrektor placówki Jan Ołdakowski. Jest to tym bardziej ważne, że przywracanie pamięci o cywilnym obliczu męczeństwa Warszawy następuje wyjątkowo powoli. W naturalny sposób na pierwszy plan wybija się wątek militarny, bohaterskie akcje zbrojne, nazwiska dowódców i  żołnierzy – natomiast „zwykli” mieszkańcy stolicy pozostają nadal trochę w cieniu. Tymczasem, jak przypominają żyjący jeszcze świadkowie tamtych dni, żołnierze i cywile byli wówczas razem.
 
Liczba nieznana
Stworzenie bazy ofiar powstania jest efektem wieloletniej żmudnej pracy – początkowo indywidualnych historyków oraz zwykłych ludzi – pasjonatów sprawy, a od 2004 r. także  skoordynowanych działań pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego.
O ile jednak w miarę łatwo da się ustalić przybliżoną listę powstańców, którzy polegli w trakcie walk w Warszawie w okresie od 1 sierpnia do 2 października 1944 r., o tyle znacznie trudniejsze – czy wręcz niemożliwe – jest to w przypadku cywilnej ludności stolicy. Rozbieżności są bardzo duże. Sami Niemcy początkowo twierdzili, że w Warszawie zginęło 250 tys. cywilów, i kolportowali te informacje „ku przestrodze” mieszkańców innych okupowanych ziem. Natomiast dzisiejsi historycy wahają się między liczbą 130 tys. a 200 tys. osób. Dokładnych danych zapewne nie poznamy nigdy. Powód? Tysiące niezewidencjonowanych nigdzie osób zginęło pod gruzami bombardowanych i ostrzeliwanych budynków, w płomieniach pożarów, rozszarpanych na kawałki przez pociski „ryczących krów”, uduszonych trującymi gazami i utopionych w miejskich kanałach, którymi szukali dróg ewakuacji i schronienia, zamordowanych w masowych publicznych egzekucjach, których ofiary wraz z dokumentami tożsamości palono w pośpiesznie wykopanych rowach i na zbiorowych stosach. O wielu innych przez lata po prostu głośno nie mówiono – po wojnie w realiach stalinowskiej Polski nie było dobrego klimatu na kombatanckie wspomnienia z powstania warszawskiego – ludzie ci przetrwali wyłącznie w pamięci swoich bliskich.
Największa i najbardziej krwawa rzeź ludności cywilnej została przeprowadzona przez  Niemców w dniach 2–7 sierpnia 1944 r. na Woli – w zbiorowych egzekucjach, dokonywanych na zimno, w metodyczny sposób, zginęło wówczas kilkadziesiąt tysięcy niewinnych cywilów. W tym przypadku również istnieją rozbieżności co do liczby ofiar, która szacowana jest w przedziale między 50 tys. a 80 tys. zamordowanych. Niezależnie od tych niejasności skala hitlerowskiego ludobójstwa poraża – w ciągu pięciu dni zamordowano tak wielu ludzi, że da się to porównać tylko do wydajności hitlerowskiego obozu zagłady w Treblince, w najstraszniejszym okresie jego działania… Albo jeszcze inaczej – to dwukrotnie więcej niż liczba polskich jeńców zamordowanych przez Sowietów w Katyniu, Charkowie i Miednoje.
 

Uruchomiona przez Muzeum Powstania Warszawskiego baza zawierać ma oprócz imion i nazwisk ofiar cywilnych także datę i miejsce ich urodzenia, imiona rodziców, wykształcenie, ostatnie miejsce zamieszkania, jak również datę i miejsce śmierci. W zamyśle jej twórców dzięki interaktywnej bazie internauci będą mogli w szybki i łatwy sposób poszerzać, aktualizować oraz weryfikować dane, zebrane w jednym miejscu. Do tej pory były one eksponowane na wystawie plenerowej „Zachowajmy ich w pamięci”, która była prezentowana w parku Powstańców Warszawy.
Docelowo wszystkie nazwiska zabitych zgromadzone w bazie mają trafić na specjalną ścianę pamięci cywilnych ofiar powstania warszawskiego, która powstanie na terenie Cmentarza Powstańców Warszawy na Woli. Sama nekropolia to miejsce szczególne, na którym spoczywają szczątki i prochy ponad 104 tys. ofiar powstania. Aż 80 proc. z nich stanowią cywile. I jeszcze jedna charakterystyczna rzecz: tylko kilka tysięcy grobów ma tabliczki z wypisanym nazwiskiem, na reszcie figuruje wymowne N/N… Najwięcej jest jednak zbiorowych mogił. „Cmentarz założono w 1945 roku, w końcu października, początku listopada i zaczęto tu zwozić ciała, ale one tu leżały i prochy wiatr rozwiewał. Tu leżeli ci moi koledzy z powstania, dziewczyny i chłopaki i cywile, leżeli tygodniami czekając na pochówek. (…) Wreszcie wykopano wielki dół – sześć metrów na cztery – w który zaczęto zsypywać prochy z całej Warszawy” – opowiadała rok temu w wywiadzie dla PAP Wanda Traczyk-Stawska, ps. „Pączek”, łączniczka z powstania warszawskiego, która przez wiele lat  walczyła o to, by cmentarz nie został zapomniany. Bo wolska nekropolia stanowi nadal wielki, niemy wyrzut sumienia dla potomnych – przez lata niszczał, skazany celowo na zapomnienie przez komunistyczne władze. Po 1989 r. nie było z kolei pieniędzy na jego renowację. Prace konserwatorskie ruszyły tak naprawdę dopiero trzy lata temu. Przeprowadzane one są wspólnym wysiłkiem władz samorządowych, wojewody mazowieckiego i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Te działania wraz z powstaniem bazy ofiar mają pomóc przynajmniej częściowo zminimalizować białe plamy na mapie martyrologii powstańczej Warszawy. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki