Zagwarantowane bezpieczeństwo

Rozmowa z prof. Sebastianem Wojciechowskim, ekspertem OBWE ds. bezpieczeństwa, o problemach poruszanych podczas szczytu NATO
Czyta się kilka minut
fot. Piotr Jabłoński
fot. Piotr Jabłoński

Czy po szczycie NATO możemy czuć się bezpieczniejsi, przede wszystkim jako Polacy, ale też jako cała Europa i świat zachodni?
– W sensie mentalnym, politycznym oraz geostrategicznym niewątpliwie tak. Podczas szczytu NATO państwa członkowskie podkreśliły swoją jedność i determinację w działaniach na rzecz wspólnego bezpieczeństwa. Podjęły też stosowne decyzje w tym zakresie. Zagwarantowanie bezpieczeństwa jest jednak procesem długotrwałym i złożonym. Nie można tego osiągnąć z dnia na dzień. Trwa to latami. Co więcej, dla zapewnienia bezpieczeństwa trzeba zgromadzić również odpowiednie środki finansowe, a z tym NATO ma w ostatnich latach poważny problem. Świadczy o tym choćby fakt, że w 2015 r. budżety wojskowe tylko pięciu państw członkowskich (USA, Wielkiej Brytanii, Polski, Grecji i Estonii) przekroczyły proponowany poziom 2 proc. PKB. W 11 państwach odnotowano zaś spadek nakładów na obronność w stosunku do PKB. Bezpieczeństwo wynika bowiem nie tylko z siły argumentów, ale przede wszystkim z argumentu siły.
 
Jaki wpływ na warszawski szczyt miał Brexit? Niektórzy eksperci twierdzą, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej osłabiło również jej pozycję w NATO, a co za tym idzie także pewną wizję Sojuszu, która jest odmienna od partnerów choćby z Europy kontynentalnej.
– Podczas szczytu NATO przywódcy Wielkiej Brytanii zapewniali wielokrotnie, że ich państwo nie odwraca się od Europy w kwestiach bezpieczeństwa i pozostaje ważnym filarem współpracy transatlantyckiej. Brexit osłabi w wielu aspektach Unię Europejską, nie wpłynie jednak znacząco na funkcjonowanie Sojuszu. Może to jednak ulec zmianie na przykład w sytuacji rozpadu Wielkiej Brytanii i wystąpienia z jej struktur Szkocji.
 
Z naszej perspektywy najważniejsza wydaje się być wschodnia flanka NATO, przede wszystkim relacje z Rosją. W październiku 2015 r. Robert Kupiecki, ówczesny podsekretarz w MON, na portalu „Polska zbrojna” mówił: „Nowa konstrukcja musi silniej opierać się na wspólnych interesach oraz realnym i weryfikowalnym przestrzeganiu zasad. NATO nie stoi w tej kwestii w pozycji petenta, a jego potencjał jest wystarczający, by zachęcić Moskwę do zachowań konstruktywnych. Nic w tej kwestii nie szkodzi Sojuszowi tak bardzo jak niejednoznaczność narodowych polityk bezpieczeństwa czy okresowe «wahnięcia» sojuszniczej solidarności”. Czy warszawski szczyt zmienił cokolwiek w tych relacjach?
– Przytoczone słowa to trafne spostrzeżenie. Podsumowując w tym aspekcie przebieg szczytu, stwierdzić można, że NATO niewątpliwie o wiele lepiej niż Unia Europejska rozumie starą maksymę, która głosi, że ,,w jedności siła”. Jedność, podobnie jak sojuszniczą solidarność, łatwo deklarować, znacznie trudniej jednak realizować. Wynika to między innymi z odmiennych interesów poszczególnych państw Sojuszu czy ich różnej polityki, prowadzonej na przykład wobec Rosji, Izraela, Iranu itp.
 
A co z Ukrainą? Sprawa konfliktu na Ukrainie jest od lat traktowana priorytetowo przez różne polskie rządy.
– Członkostwo Ukrainy w NATO to problem bardzo złożony i odległy w czasie. Jego ewentualna realizacja będzie uzależniona od wielu różnych czynników, takich jak choćby: decyzje co do przyszłego kształtu Paktu, realia występujące zarówno w państwach członkowskich, jak i na świecie, relacje zachodzące na linii NATO–Rosja, a przede wszystkim sytuacja i dalszy przebieg konfliktu na Ukrainie. Kwestia ta jest traktowana priorytetowo przez niektóre państwa członkowskie NATO, takie jak choćby: Litwa, Łotwa, Estonia czy Polska. Wynika to zarówno z bardzo poważnego zainteresowania sytuacją, która rozgrywa się w najbliższym sąsiedztwie, jak i troski o własne bezpieczeństwo.
 
Czy szczyt przyniósł jakieś realne korzyści dla Polski? Choćby w postaci zwiększenia obecności sił Sojuszu w Polsce?
– Szczyt z jednej strony wzmocnił tzw. wschodnią flankę NATO, o co m.in Polska czy państwa nadbałtyckie od dawna zabiegały. Po raz pierwszy od zakończenia zimnej wojny na wschodnie granice Paktu zostaną skierowane większe jednostki bojowe. Z drugiej jednak strony nie należy zbytnio przeceniać militarnych możliwości sił, które np. zostaną rozlokowane w Polsce. Mają one bowiem przede wszystkim znaczenie polityczne czy psychologiczne. Najważniejszym gwarantem polskiego bezpieczeństwa pozostaje dalsza modernizacja i rozbudowa własnych sił obronnych. Szczyt w Warszawie przyczynił się również do wzmocnienia pozycji i prestiżu Polski wśród państw członkowskich Sojuszu. Polska po raz kolejny udowodniła, że jest aktywną i kreatywną jego częścią, posiadającą także odpowiednie zdolności logistyczne czy organizacyjne.
 
Czy w Warszawie poruszono temat kryzysu migracyjnego? Jaka może być, albo jaka jest rola NATO w rozwiązaniu tego problemu?
– Kwestie migracyjne były podczas szczytu poruszane, choć rola NATO w tym zakresie jest ograniczona. Sprowadza się ona przede wszystkim do próby niwelowania czynników eskalujących kryzysy migracyjne, zachodzące na przykład w Afganistanie, Libii, a w szczególności w Syrii i Iraku, oraz związany z tym problem Państwa Islamskiego (PI). PI dysponując rozbudowaną strukturą oraz dużymi środkami finansowymi (szacowanymi na około 2 mld dol.), doprowadziło do eskalacji trwającego już ponad pięć lat konfliktu. Tylko w Syrii spowodował on śmierć ponad 250 tys. osób oraz ucieczkę około 11 mln, w tym wielu chrześcijan. W trakcie szczytu ustalono ponadto, że NATO zwiększy swoje wysiłki na rzecz walki z przemytnikami ludzi na Morzu Śródziemnym.
 


Sebastian Wojciechowski - profesor, kierownik Zakładu Studiów Strategicznych Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM oraz pracownik Instytutu Zachodniego. Ekspert OBWE ds. bezpieczeństwa. Redaktor naczelny czasopisma ,,Przegląd Strategiczny”.
 
 
 
 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2016