Logo Przewdonik Katolicki

Rękopis znaleziony w Austrii

Szymon Bojdo

Rozmowa z dr. Marcinem Kuźmickim, badaczem staropolszczyzny, o najstarszym rękopisie w języku polskim – Psałterzu floriańskim, z okazji jego pierwszej publicznej prezentacji.

Czy z tego niezwykłego kodeksu mogła modlić się królowa Jadwiga?
– Myślę, że nawet jeśli, to nie robiła tego sama, gdyż nie jest to forma modlitewnika. Jest to rękopis, który waży około 4 kg, o wymiarach około 35 na 25 cm, czyli ogromny kodeks.
 
W jakim celu powstawały takie księgi?
– Psałterze w językach narodowych najczęściej powstawały właśnie z myślą o kobietach. Były one zazwyczaj mniej wykształcone niż mężczyźni i na ogół posługiwały się tylko językiem narodowym.
 
Jak tworzono Psałterz floriański?
– Według jednej z koncepcji, pierwszą część tłumaczyła i iluminowała jedna osoba – Bartłomiej z Jasła. Najnowszy stan badań pokazuje, że jest to po prostu niemożliwe. Wiemy, że ten kodeks powstawał etapami. Widać to choćby na przykładzie tzw. rąk pisarskich. Da się stwierdzić, że do psalmu 101 pisała jedna osoba, później kilkanaście kart zapisał ktoś inny i resztę trzecia ręka. Oprócz tego pracowali jeszcze iluminatorzy, rubrykator. Co ciekawe, najstarsza część powstała pod koniec XIV w., o czym świadczy analiza paleograficzna (analiza „ręki pisarskiej”), dwie pozostałe powstały w wieku XV i one się dosyć od części pierwszej różnią pod względem redakcji. W pierwszej praktycznie nie ma błędów – w drugiej pojawiają się i błędy, i uzupełnienia, tzw. glosy. Jednak tzw. inicjałki, które rozpoczynają poszczególne wersety oraz ich filigranki, czyli dodatkowe zdobienia, wykonywała na początku ta sama osoba, która pracowała nad ostatnimi kartami. Oznaczałoby to, że rękopis wrócił do środowiska, w którym zaczął być tworzony. Można też sobie wyobrazić, jak drogocenna to rzecz: by wyprodukować 300 kart pergaminu przynajmniej kilka stad bydła musiało poświęcić swoje życie. To naprawdę było wielkie przedsięwzięcie. Swoją nazwę Psałterz zawdzięcza natomiast opactwu austriackiemu w Sankt Florian, gdzie w 1637 r. odnotowuje go w katalogach Wolfgang Reiner. Po niespełna dwustu latach odnalazł go ks. Chmel, który nie znał żadnego języka słowiańskiego i zwrócił się do Bartłomieja Kopitara, wybitnego slawisty, który zidentyfikował język polski i w 1827 r. przekazał tę informacje Samuelowi Bandtkiemu. Ten opublikował w tym samym jeszcze roku „Wiadomość o najstarszym może psałterzu polskim…” i to jest moment, kiedy dla nas zaczynają się nowoczesne dzieje Psałterza floriańskiego i badania nad nim.
 
Jak zbudowany jest Psałterz?
– Warto to podkreślić – jako Polacy jesteśmy przywiązani do niego jako skarbu naszej kultury i języka – ale nie jest to zabytek wyłącznie polski. Trzy równorzędne jego części tworzy zapis polski, łaciński i niemiecki. W rękopisie ten układ wersetów jest naprzemienny: na początku pojawia się werset łaciński, po nim następuje werset polski i pod nim dopiero niemiecki. Zajmując się kilkanaście lat psałterzem, odczytując go, sprawdziłem i okazało się, że te wersety nie odpowiadają sobie w pełni. Nie jest tak, że najpierw wpisywano werset łaciński, z którego tłumaczono na polski, a z niego na niemiecki. Czasami wersja polska uzgodniona jest z niemiecką, a nie łacińską, czasami zgodna jest wersja polska z łacińską, ale już nie z niemiecką. Widać, że te teksty były kopiowane pewnie z jakichś wcześniejszych psałterzy, ale nie były kopią: dosłownie. Przy przepisywaniu wersetów, tekst był również opracowywany.
 
A jaka jest polszczyzna w tym tekście?
Psałterz mówi nam sporo o języku. Warto wziąć pod uwagę, że jest to jednak tłumaczenie z łaciny. Tłumaczono słowo w słowo, ale pisarze dbali, żeby odtworzyć konstrukcję łacińską i to można pokazać w Psałterzu. Zdarza się, że jakiś werset powtarza się trzy, cztery razy. Pierwsza konstrukcja, która wydaje się niewłaściwa, jest kalką z łaciny, ale za moment ten sam werset kopista opracowuje piękną, zgrabną polszczyzną, którą nawet dzisiaj byśmy zrozumieli. Zatem nie jest tak, że pisarze nad polszczyzną nie panowali, ale prawdą jest, że zdarzają się także pomyłki.
 
Pana referat towarzyszący prezentacji Psałterza nosi tytuł Historia małomównego manuskryptu. Mimo to badacze wciąż nad nim pracują.
– Myślę, że najnowsze fotografie, przygotowane przez pracowników Biblioteki Narodowej dadzą nam możliwość lepszego wniknięcia w ten tekst. Mnie samemu, nie chwaląc się, udało się coś w nim odkryć – może nie rzeczy przełomowe, ale takie, które wniosły coś nowego do nauki. Chociażby to, że początek i koniec manuskryptu tworzyła jedna osoba. Albo inny przykład. Warto przypomnieć, że Psałterz to nie tylko zbiór psalmów, ale też dwa prologi na początku, a na końcu zbiór kantyków. Nie jest też kompletny: brakuje początkowej części pierwszego prologu. Podejrzewa się, że w tym miejscu znajdowała się jakaś dedykacja i być może herb Polski. Gdy kodeks wrócił już do kraju i rozcięto pierwszą okładkę znaleziono w niej ciekawe informacje, m.in. napis mówiący o tym, że w 1557 r. Bartłomiej Sies zakupił Psałterz od włoskiego kupca. To z kolei przenosi nas do braku pierwszej strony – poprzedni właściciel mógł po prostu ją usunąć, by następnie móc łatwiej sprzedać całe dzieło. Z oprawy dowiedzieliśmy się, że w XVI w. sporządzono nową i to wiemy, że nie wcześniej niż w 1564 r., co uwieczniło na obecnej oprawie specjalne radełko.
 
Wie Pan, że chodziło mi także o „tajemnice” Psałterza.
– Jest w nim takie miejsce, którego interpretacji było bez liku. Znajdujemy w nim plecionkę, złożoną z dwóch liter „M”. Przypuszczano, że jest to zapis dewizy królowej Jadwigi, oznaczającej imiona Marii i Marty, symbolizujące połączenie życia aktywnego i kontemplacyjnego. Inna koncepcja przypisuje ten znak zakonowi kanoników regularnych z kościoła Bożego Ciała na Kazimierzu (gdzie być może również tworzono kodeks) i ich dewizie Mons Mariae – wzgórze Maryi. Tak czy inaczej plecionka ta znajduje się na Wawelu w komnacie królowej Jadwigi, ale także widnieje na jednym z pucharów z Drezna, na obrazach w Czechach, a nawet w Szwajcarii. Co więcej – we Wrocławiu odnaleziono tzw. kartę praską – rodzaj brudnopisu do Psałterza floriańskiego, na którym znajduje się próbka zapisu psalmu pierwszego, i również dwie litery minuskulne „mm”! Jest to niezwykle tajemnicze i nikt dotychczas nie wyjaśnił, z czym związane. Albo na przykład karta 204, na której pierwotnie przerwano prace: tam na marginesie znajduje się napis mocno wytarty i nieczytelny. Może w przyszłości technika pozwoli go odczytać i dowiemy się np., dlaczego przerwano prace nad Psałterzem.
 
Co dla nas jest w Psałterzu najważniejsze?
– Jest to najstarszy kodeks, zawierający niemal 300 kart. To pierwszy długi, ciągły tekst w języku polskim. Wcześniejsze teksty polskie to fragmenty: Bulla gnieźnieńska zawiera tylko nazwy np. osobowe, miejscowe. Kazania Świętokrzyskie to polsko-łaciński tekst, dalej Bogurodzica i to wszystko. Dopiero pod koniec XIV w. pojawia się wielkie dzieło, jakim jest Psałterz floriański.
 
ramka
dr Marcin Kuźmicki
adiunkt w Zakładzie Historii Języka Polskiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zajmuje się staropolszczyzną, prowadził badania nad Psałterzem floriańskim.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki