Efekty czteroletniej pracy naukowców z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Egiptu i Rosji można już oglądać na stronie internetowej www.codexsinaiticus.org. Litery stawiane przez anonimowych kopistów sprzed 1600 lat zostały zamienione na piksele.
Najważniejsze jest to, że najstarsza księga chrześcijaństwa od ponad stu lat przechowywana w czterech różnych miejscach ma szansę znów się połączyć. Choć będzie to połączenie jedynie wirtualne naukowcy z całego świata mają wielkie powody do radości. Każdy będzie mógł za darmo badać ten bezcenny skarb z dokładnością, o jakiej do niedawna mógł tylko marzyć. W lipcu oficjalnie otwarto stronę internetową i udostępniono ludzkości niemal 800 stron jednej z najważniejszych ksiąg świata.
Z miłości do manuskryptów
Historia Kodeksu Synajskiego i jego odnalezienia jest tak nieprawdopodobna, że mogłaby posłużyć za kanwę filmu przygodowego. Zamiast Indiany Jonesa głównym bohaterem byłby Niemiec, Konstantin von Tischendorf. Ten badacz najstarszych zachowanych pism chrześcijańskich, który zdobył już międzynarodową sławę, postanowił zwiedzić i przeszukać biblioteki poza Europą. Pisał później w swoich wspomnieniach: „Przyszła mi do głowy taka myśl: czy nie jest możliwe, że w zaułkach jakiegoś greckiego, koptyjskiego, syryjskiego czy armeńskiego klasztoru mogą znajdować się cenne manuskrypty, na których gromadzi się kurz i które otacza ciemność? I czy każda taka strona pokryta pismem z V, VI czy VII wieku nie będzie rodzajem literackiego skarbu i cennym dodatkiem do naszej chrześcijańskiej literatury? Te myśli od 1844 roku rozbudzały we mnie palącą chęć zwiedzenia Dalekiego Wschodu”. Konstantin von Tischendorf wyjechał więc w podróż i w maju 1844 roku zwiedzał już bibliotekę klasztoru św. Katarzyny na Synaju. Pomógł mu całkowity przypadek. Zauważył kosz pełen manuskryptów, które były przeznaczone na spalenie. Grzebiąc od niechcenia wśród papierów zauważył ze zdumieniem, że są tam karty z tekstem Nowego Testamentu, które wyglądają na bardzo starożytne. Bardziej, niż te, które dotychczas w swojej karierze widział. Nie zdołał ukryć swego zdumienia i radości przed mnichami, którzy nagle stali się ostrożni. Wypożyczyli naukowcowi 43 karty, aby mógł je skopiować i obiecali, że zaopiekują się resztą manuskryptu. Tischendorf wrócił do Saksonii i nie powiedział nikomu ani słowa o swoim odkryciu. Kilka lat później znów odwiedził klasztor św. Katarzyny, ale mnisi nie chcieli już rozmawiać o najstarszym manuskrypcie, wypożyczając mu lub dając wiele innych cennych rękopisów. Tischendorfowi sprawa ta jednak wciąż nie dawała spokoju. W 1859 roku zdobył pieniądze na kolejną wyprawę od… rządu rosyjskiego. Pozwolono mu na dokładne zapoznanie się ze słynną biblioteką klasztorną, w której spędził kilka tygodni. Trzy dni przed wyjazdem, kiedy był już zupełnie zrezygnowany i przeświadczony o tym, że reszty cennego manuskryptu nie odnajdzie, jeden z mnichów zaprosił go do swojej celi. Z kąta wyciągnął wolumin owinięty w czerwony materiał. „Wiedziałem, że trzymałem w ręku najcenniejszy istniejący biblijny skarb. Dokument, którego wiek i waga przewyższały wszystkie manuskrypty, jakie badałem w ciągu 20 lat moich poszukiwań” – wspominał badacz.
Wędrówka Kodeksu Synajskiego
Nie wiadomo, co wydarzyło się później. Mnisi do dziś twierdzą, że Tischendorf jest złodziejem i bez pozwolenia wywiózł na zawsze Kodeks Synajski z klasztoru, choć ten mu został jedynie wypożyczony. Inna wersja mówi, że mnisi za zgodą arcybiskupa Synaju sprzedali biblię za 9 tysięcy rubli w złocie. W każdym razie Tischendorf zawiózł manuskrypt do Petersburga, aby go zbadać. To jednak nie koniec jego losów, bo kilkadziesiąt lat później w sprawę wmieszał się Stalin. Otóż podzielił Biblię i 347 kart sprzedał za 100 tysięcy funtów British Library, gdzie są do dziś. Oprócz tego 43 karty znajdują się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Lipsku, 12 w klasztorze św. Katarzyny a 5 w Bibliotece Cesarskiej w St. Petersburgu.
Kilka lat temu to właśnie właściciel największej części Kodeksu Synajskiego zaproponował, aby scalić wszystkie części i przedstawić światu całość Kodeksu poprzez Internet. Zgodzili się na to nawet mnisi, którzy wciąż uważają się za prawowitego właściciela Kodeksu.
Dla badaczy możliwość ujrzenia i odczytania najstarszego egzemplarza Biblii to rzecz wielkiej wagi. To powrót do źródeł. –Szeroki dostęp do dokumentu otwiera badaczom szereg możliwości – mówił szef Działu Rękopisów Zachodnich w British Library, dr Scot McKendrick – ten 1600-letni rękopis jest oknem, przez które można patrzeć na wczesne chrześcijaństwo. To bezpośrednia relacja, dzięki której widzimy, jak powstawał tekst biblijny i jak był przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dostępność wirtualnego rękopisu dla studiujących Biblię na całym świecie otwiera możliwości, jakich nie było jeszcze kilka lat temu.
Zabytek w sieci
Codex Sinaiticus prawdopodobnie powstał w latach 330-350 i przypuszcza się, że jest jedną z pięćdziesięciu egzemplarzy Biblii, których wykonanie zlecił Konstantyn dla kościołów, które planował wybudować w Konstantynopolu. Kodeks składa się ze Starego i Nowego Testamentu i dołączonych tekstów: Listu Barnaby i „Pasterza” Hermesa, które w pierwszych wiekach należały do kanonu. Jest to najstarszy egzemplarz Biblii zawierający cały Nowy Testament! Spisany jest przez czterech anonimowych kopistów brązowym i czarnym atramentem na skórze cielęcej. Tytuły Psalmów i Pieśni nad Pieśniami wyróżniono czerwoną barwą. Tekst pisany jest jednym ciągiem, bez podziału na słowa i wersety. Karty mają wymiary 38 na 34 centymetry, zapisane są dwustronnie językiem greckim. Nad digitalizacją pracuje nadal wielu naukowców. Praca odbywała się w czterech miejscach, ponieważ strony są tak delikatne, że nie było mowy o tym, żeby je gdziekolwiek przenosić i przewozić. Każda karta była fotografowana z wielu stron, aby można było otrzymać jak najbardziej czytelny obraz. Zdjęcia są zrobione w tak dokładnej rozdzielczości, że widoczne są nawet ugryzienia owadów na skórze zwierząt, z której zrobiono karty.
W lipcu w British Library miało miejsce oficjalne otwarcie strony internetowej, na której udostępniono już około 800 stron Kodeksu. Podczas międzynarodowej konferencji naukowej zorganizowanej z tej okazji naukowcy z całego świata wygłaszali referaty dotyczące historii a także digitalizacji najstarszej Biblii świata. Do 7 września czynna jest wystawa „Od pergaminu do pikseli: wirtualne połączenie Kodeksu Synajskiego”. Wystawa gromadzi zabytki z czasów powstania rękopisu i w interaktywny sposób pokazuje szerokiej publiczności, jak doszło do projektu, którego owoce możemy dziś podziwiać na stronie www.codexsinaiticus.org .
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













