Logo Przewdonik Katolicki

Islam w Europie

Jacek Borkowicz
Fot. Erik Albers/Wikipedia CC0 1.0

Wśród muzułmanów Europy rosną kadry ludzi nam życzliwych, ale przybywa także tych, którzy traktują nas jak wrogów. Nie wiadomo, która tendencja zwycięży, wszelako w naszym interesie nie powinniśmy wrzucać wyznawców islamu do jednego worka.

Chrześcijanin może być złym człowiekiem wbrew Biblii, muzułmanin może być dobrym człowiekiem wbrew Koranowi – tego rodzaju opinie przychodzi nam słyszeć w Europie coraz częściej. I trzeba przyznać, że tym, którzy uważają, iż to nieprawda, coraz trudniej jest znajdować argumenty na obronę swoich pozycji. Intuicyjne przekonanie o fundamentalnym podobieństwie trzech wielkich religii – judaizmu, chrześcijaństwa oraz islamu – chwieje się w obliczu ostatnich aktów terroru, wieści o aktach barbarzyństwa popełnianych przez wojowników „kalifatu”, czy też informacji o prześladowaniu chrześcijan w muzułmańskich krajach Azji. Dyskryminacyjny stosunek do kobiet, relikty niewolnictwa, jednym słowem: wszystkie negatywne zjawiska, rzeczywiście obecne w kręgu cywilizacji islamu, umacniają nasze przekonanie, że religia ta z samej definicji przesiąknięta jest ksenofobiczną agresją i skłonnością do przemocy.
 
Między prawdą a stereotypem
To przekonanie zyskało zresztą potężnego sojusznika w postaci lewicowej doktryny politycznej poprawności. Hasła o dobrym, pokojowym islamie, który jakoby bez większego trudu można  „zeuropeizować” w kontakcie z zachodnim dobrobytem i demokracją, głoszone były najpierw ze względów ideologicznych. Teraz zaś, gdy ideologia zaczęła mocno trzeszczeć w kontakcie z rzeczywistością, ”poprawnościowe” środowiska Europy powtarzają swoje slogany bez wiary, wyłącznie z poczucia bezsilności i defetyzmu. Fałsz przyjętych przez nie założeń widoczny jest gołym okiem. W tym momencie powinniśmy jednak strzec się przed pokusą popadnięcia z jednego kłamstwa w drugie. Antyislamskie klisze, jak każdy stereotyp, zawierają w sobie okruchy prawdy – na tym polega ich atrakcyjność. Nie są jednak prawdziwe, bo zbudowano je na lęku. Nie mogą więc przynosić nam korzyści. Starajmy się patrzeć na rzeczywistość taką, jaką jest, bez złudzeń, ale i bez uprzedzeń.
 
Święta Księga
Czy Koran rzeczywiście jest księgą nietolerancji i przemocy? Faktycznie, na jej kartach niejednokrotnie znajdziemy wezwania do zabijania niewiernych. „I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili” (sura II, wers 191) – głosi jeden z bardziej znanych w Europie cytatów. Ostrze tych słów nie jest skierowane przeciw chrześcijanom czy Żydom jako takim (jak często próbuje się tłumaczyć), ale przeciw „najeźdźcom”. Bóg muzułmanów (Allah po arabsku) ustami proroka Mahometa potępia ludzi, którzy gwałcąc zasady pokojowego sąsiedztwa, napastują prawowiernych. Takich ludzi można, a nawet należy kontratakować i zabijać. Nie wolno jednak stosować przemocy bez przyczyny.
Uczniów Mojżesza i Jezusa muzułmanie, mówiąc oględnie, nie darzą zaufaniem. „Nie bierzcie sobie za przyjaciół Żydów i chrześcijan”  – przestrzega sura V (wers 51). Koran zalicza ich do obłudników, którzy znając Prawo, nie przestrzegają go. Chrześcijanie, ze swoją doktryną Trójcy Świętej, w oczach radykalnych monoteistów, jakimi są muzułmanie, narażają się także na zarzut uprawiania wielobóstwa (szirk), chociaż „rozkazano im przecież czcić tylko Boga jedynego” (sura IX, 31). I chrześcijanie, i Żydzi pozostają jednak „ludźmi Księgi”: zarówno Abraham, Mojżesz, jak i Jezus to wielcy prorocy, czczeni w świecie islamu. Ze względu na te postaci należy pozostawić Żydów i chrześcijan w spokoju – pod warunkiem że sami nie napadają muzułmanów.
Co innego poganie, nazywani w Koranie bałwochwalcami. „A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!” (sura IX, 5). Jednak nawet w stosunku do nich obowiązują muzułmanów ogólne zasady przyzwoitości: nie można na przykład zrywać zawartego z nimi przymierza.
 
Interpretacje
Tyle litera Koranu. Z powodu powtarzanych wielokrotnie na kartach tej księgi słów „Bóg nie miłuje najeźdźców”, niektórzy nazywają islam religią pokoju. Problem w tym, że islamscy radykałowie często interpretują koraniczne wezwania w antychrześcijańskim i antyjudaistycznym duchu. Najeźdźcami są w takiej wykładni wszyscy Europejczycy, północni Amerykanie i oczywiście Izraelczycy. Czyż to nie ich przodkowie najeżdżali kraje muzułmańskie w wyprawach krzyżowych oraz kolonialnych kampaniach? Czy to nie ich samoloty bombardowały Bejrut, Bagdad, a teraz Damaszek? Czy to nie oni wypędzili Palestyńczyków? Czy to wreszcie nie oni „najeżdżają” dziś ziemie islamu agresywną ideologią konsumpcji i bezbożnictwa? 
Niektórzy interpretatorzy Koranu (chociażby ideolodzy Państwa Islamskiego) wtłaczają dziś Żydów i chrześcijan w kategorię bałwochwalców. Tłumaczą to tym, że w ich oczach Europejczycy, a także większość izraelskich Żydów, sami wyrzekli się swojej wiary i obywają się bez Boga. Jasnym więc się staje, że takich „najeźdźców” i „bałwochwalców” należy atakować i zabijać – bo jest to „miłe Bogu” i pomnaża Jego chwałę. Stąd biorą się okrzyki „Allahu akbar!” (Bóg jest wielki), towarzyszące aktom terrorystycznym.
Jednak Koran sam w sobie jest księgą obszerną i nie poddaje się jednoznacznej ocenie. Z jego lektury wyrosły w kręgu islamu setki szkół, z których każda rości sobie prawo do wyłączności. I bardzo wiele zależy od tego, jacy muzułmanie czytają Koran i jacy go intepretują.
Weźmy za przykład 62 werset sury II: „Zaprawdę, ci, którzy uwierzyli, ci, którzy wyznają judaizm, chrześcijanie i sabejczycy, i ci, którzy wierzą w Boga i w Dzień Ostatni i którzy czynią dobro, wszyscy otrzymają nagrodę u swego Pana; i nie odczują żadnego lęku, i nie będą zasmuceni!”. Prawda że zdumiewające, w obliczu tego, co już o Koranie wiemy? Posłuchajmy dalej: „A gdyby Bóg zechciał, to uczyniłby was jednym narodem” – tłumaczy Prorok wiernym sens obecności na ziemi wyznawców Boga Żydów i wierzących w Chrystusa. „Do Boga powrócicie wszyscy razem. On obwieści wam to, w czym się różniliście” (sura V, 48). To także jest litera Koranu, równie prawdziwa i równie wyrazista jak słowa ostrzeżeń i potępień.
 
Szkoły koraniczne
Koran jest świętą księgą dla miliarda mieszkańców Ziemi. Rozumiemy teraz, jak ważne jest, także dla nas – Europejczyków i chrześcijan – na jakich treściach skupiają się jego czytelnicy.
Na terenie Europy działają dziesiątki koranicznych szkół, wszystkich szczebli nauczania, także na poziomie uniwersyteckim. Jeśli chodzi o te ostatnie, każdego roku opuszczają je szeregi imamów, przyszłych nauczycieli ich muzułmańskich współbraci (chociażby w Bośni). Ci ludzie opuszczają progi uczelni z przekonaniem, że „wszyscy którzy czynią dobro, otrzymają nagrodę u swego Pana”.
Ale w Europie działają także inne szkoły koraniczne, już bez państwowej subwencji. Głosi się w nich raczej, by „nie brać sobie za przyjaciół Żydów i chrześcijan”. Miejsca te zyskują na popularności tym bardziej, im liczniejszy potok muzułmański przybywa do nas z krajów kulturowo od Europy odległych. Zyskują także w miarę tego, jak szybko rozrastają się – i jak bardzo alienują – wielkomiejskie dzielnice ubóstwa i wykluczenia, zamieszkałe w dużej mierze właśnie przez muzułmanów.   
Za kim pójdą młodzi muzułmanie Europy drugiej dekady XXI stulecia? Odpowiedź poznamy prawdopodobnie szybciej, niżbyśmy się spodziewali. Ale niezależnie od tego, czy obecność islamu w Europie postrzegamy jako szansę, czy też jako zagrożenie, nie powinniśmy – we własnym interesie – wrzucać europejskich muzułmanów do jednego worka.
Wierzący chrześcijanin winien przy tym pamiętać, że rodzący się właśnie zachodni model antyislamskich uprzedzeń zawiera w sobie wiele klisz, którymi „oświecony” Europejczyk zwykł dotąd stygmatyzować samych chrześcijan. W tej chwili ostrze antyreligijnych uprzedzeń skupia się na islamie, ale nie dajmy się zwieść: prędzej czy później skierowane pod adresem „islamskich fundamentalistów” zarzuty uderzą rykoszetem także w wyznawców Chrystusa.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    AWK
    17.04.2016 r., godz. 16:36

    Tyle razy mówiłem sobie, by tego Przewodnika "katolickiego" (wyraz "katolickiego" jest coraz mniejszy, ale jeszcze idzie odczytać) nie kupować, ale dziś kupiłem. Już leży w makulaturze.

    Znalezione w internecie, ostatnie słowa zdychającego Mahometa: Miech będą przeklęci Żydzi i chrześcijanie. To jest prawda o islamie! No i zasada okłamywania dla ogłupienia durni i idiotów, autora tego artykułu widać też.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki