Logo Przewdonik Katolicki

Gdy nastolatek się wykłóca

Bogna Białecka
Rys. A.Kurasińska/PK

Emocjonalne dyskusje czy wręcz kłótnie są normalnym elementem okresu dojrzewania. Czy możemy swojemu dziecku pomóc lepiej radzić sobie w sytuacji konfliktowej?

Pamiętajmy, że część mózgu (kora przedczołowa) odpowiedzialna za racjonalne myślenie i samokontrolę dojrzewa najdłużej i w pełni rozwija się dopiero w dorosłości. Kluczowy wpływ na ten proces mają oddziaływania zewnętrzne – przyjaciele, wychowawcy i oczywiście rodzice. W sytuacji przepełnionego emocjami konfliktu, kora przedczołowa jest wyłączona. Co się dzieje, gdy obie strony sporu reagują na poziomie emocjonalnym? Po pierwsze rozpoczyna się wzajemne obwinianie: „To wszystko przez ciebie... To ty nie chcesz rozwiązania problemu...”, co do niczego nie prowadzi, karmi tylko irytację i podsyca wybuchową atmosferę. Po drugie, następuje eskalacja złości. Wymiana zdań podniesionym tonem głosu zmienia się w oskarżenia, krzyki, trzaskanie drzwiami. Czasem coś co rozpoczęło się jako drobny spór, a zmienia się w gigantyczny konflikt. Po trzecie – łatwiej o kolejne konflikty. Druga osoba zaczyna nam działać na nerwy samą obecnością – i nawet zupełnie neutralne zdania, a nawet spojrzenia są interpretowane jako atak.
Oznacza to jedno – jako dorośli mamy bardziej sprawną korę przedczołową, mamy większe doświadczenie w samokontroli i panowaniu nad emocjami. To my musimy być stroną spokojnego głosu rozsądku. Co więcej – odpowiednim zachowaniem zmuszamy niejako swoje dziecko do uruchomienia myślenia. Jaka zatem przyjąć postawę?
  
Wysłuchaj
Gdy widzimy, że racjonalne argumenty spływają po dziecku jak woda po kaczce, większość rodziców próbuje po prostu zamknąć rozmowę. To nieskuteczne. Najlepiej daj dziecku wylać swoje żale, wypowiedzieć je. Może to zająć chwilę. Jeżeli nastolatek otwarcie mówi o tym, na czym mu zależy, wprost artykułuje istotę problemu, nie uciszaj go. Wręcz przeciwnie, zachęć do pełniejszej wypowiedzi. Powiedzmy, że syn sprzeciwia się twojemu zakazowi picia alkoholu, podważa jego sensowność. Powiedzenie: „Nie i koniec dyskusji” wcale nie kończy konfliktu. O wiele bardziej przydatne jest zdanie wytrych: „Jeśli pozwolę ci opowiedzieć, jak ty widzisz problem, czy wysłuchasz, jak on wygląda z mojego punktu widzenia?”. Gdy przyjdzie twoja kolej, krótko i precyzyjnie przedstaw swoje argumenty, jeśli dziecko ci przerywa,  przypomnij, że ustaliliście słuchać siebie nawzajem. Dzięki temu uświadamiamy dziecku, że w sporze chodzi o prawdę, zdrowie, dojrzałość, wartości, a nie o próbę sił, kto postawi na swoim.
Mimo to może się zdarzyć, że ciągle zdarzają się wam spory, że dziecko kłóci się praktycznie o wszystko, wszystko jest problemem. W tym wypadku nie warto się skupiać na dociekaniu prawdy, a na samy problemie kłótliwości.
 
Kłótliwość
Sama skłonność do wykłócania się też może być przedmiotem rozmowy. Kiedy następnym razem dziecko zacznie się o coś kłócić, skieruj rozmowę nie na przedmiot sporu, a sam fakt wykłócania się. Pomóż dziecku zdać sobie sprawę, że ma problem ze spokojnym wyrażaniem próśb, opinii, potrzeb. Możesz powiedzieć np. „Widzę, że kłócisz się ze mną o wiele rzeczy, za każdym razem używasz agresywnego tonu głosu. Staram się zawsze popatrzeć na problem twoimi oczyma, ale nie widzę, żebyś odpłacał się tym samym. Mam wrażenie, że nie chodzi ci o dojście do prawdy, a o postawienie na swoim. Szanuję twoje dążenie do wolności, niezależności, jednak patrząc na twoje zachowanie, uważam, że jeszcze do niej nie dojrzałeś”.
W sytuacji konfliktu staraj się nie angażować emocjonalnie, a raczej patrzeć oczyma chłodnego obserwatora. Na przykład postaraj się zidentyfikować schemat kłótni. Często jest tak, że najpierw pojawia się argument: „wszyscy inni mogą, a ja nie”, a potem oskarżenie o despotyzm lub brak miłości. Wtedy zaczynamy stosować tzw. zepsutą płytę – na spokojnie, bez wciągania w dyskusję powtarzamy swoje, np. „Nie będę o tym z tobą teraz rozmawiać. Mam nadzieję, że mnie słuchasz, bo będę to powtarzać. Za każdym razem gdy czegoś chcesz wszczynasz kłótnię. Chcę, żebyś się nauczył rozmawiać o różnicach zdań czy potrzeb bez wpadania w złość. Będę na to nalegać”.
Wypowiedziami takimi zmuszamy nasze dziecko do popatrzenia na problem z innej perspektywy. Na początku będzie to odrzucać, jednak świadomość problemu (np. że się nie potrafi wyrazić prośby bez złości) jest pierwszym krokiem w kierunku zmiany.
Pamiętaj, że w takich wypadkach dziecku nie chodzi o ustalenie, kto ma rację, jakie rozwiązanie jest sprawiedliwe lub co jest prawdą, lecz o postawienie na swoim. Dlatego bądź cierpliwy, wysłuchaj, nie daj się sprowokować, a jednocześnie postaw jasne granice. Jeśli tego nie zrobisz, uczysz dziecko, że może wymuszać na innych ludziach spełnienie swoich zachcianek. To nie jest zbyt dobre przygotowanie do dorosłego życia.
Pamiętaj w tym wszystkim, że twoim zadaniem nie jest przekonanie dziecka do twojego zdania czy uszczęśliwienie go. Twoim zadaniem jest dziecko kochać i pomóc mu przetrwać w świecie realnym. „Kocham cię i na tym kończymy dyskusję”.
Pamiętaj, że twoim celem jest wychowanie człowieka, który będzie potrafił kulturalnie przedstawić swoje argumenty, ale też zaakceptować rzeczy takimi, jakimi są. Prawdziwie dojrzały człowiek potrafi dostosować się do sytuacji, a nie robi awantury za każdym razem, gdy coś idzie nie po jego myśli.
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki