Logo Przewdonik Katolicki

Zginął za głoszenie Chrystusa

Marcin Jarzembowski
Fot.

O spuściźnie duchowej, jaką pozostawił po sobie bł. ks. Jerzy Popiełuszko, jej podejmowaniu w codziennym życiu oraz o obchodach 30. rocznicy męczeńskiej śmierci kapłana rozmowa z ks. prałatem Józefem Kubalewskim, proboszczem bydgoskiej parafii Świętych Polskich Braci Męczenników oraz kustoszem sanktuarium Nowych Męczenników na Wyżynach.

O spuściźnie duchowej, jaką pozostawił po sobie bł. ks. Jerzy Popiełuszko, jej podejmowaniu w codziennym życiu oraz o obchodach 30. rocznicy męczeńskiej śmierci kapłana – rozmowa z ks. prałatem Józefem Kubalewskim, proboszczem bydgoskiej parafii Świętych Polskich Braci Męczenników oraz kustoszem sanktuarium Nowych Męczenników na Wyżynach.

Mija trzydzieści lat od męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Był wówczas Ksiądz dwa lata po święceniach. Jak wówczas postrzegał Ksiądz tę wyjątkową postać?

– Byłem akurat na parafii we wrzesińskiej farze. To tam dotarła do nas informacja o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki. Same wieści o nim, o jego działalności, dopiero zataczały coraz szersze kręgi w Polsce. Uświadomiłem sobie, że widzieliśmy go na Jasnej Górze podczas pierwszej pielgrzymki ludzi pracy, będąc z grupą z Osieka. To co mną wstrząsnęło, to świadomość, że kapłan za głoszenie Chrystusa, Jego Ewangelii został skrytobójczo zamordowany.

 

Niewielu przypomina sobie, że ks. Jerzy do parafii na bydgoskich Wyżynach przyjechał na zaproszenie ks. Jerzego Osińskiego. Kim był ten duszpasterz i jak wiele dobra zrobił dla środowiska ludzi pracy?

– Na pewno ks. Jerzy Osiński był kimś bardzo odważnym, dzielnym, a równocześnie bardzo zaangażowanym w środowisko duszpasterstwa ludzi pracy. Co prawda, były to początki i każda działalność duszpasterska była na cenzurowanym. Kapłanów szczególnie inwigilowano, nie brakowało tzw. wtyczek czy przecieków. Mimo to ks. Jerzy robił swoje, a że znali się z ks. Popiełuszką, więc zaprosił go do Bydgoszczy. To zaproszenie okazało się skuteczne, ale nikt nie myślał, że tak tragicznie to się zakończy.

 

Powróćmy jednak na Wyżyny, to dla Księdza kapłaństwa wyjątkowe miejsce. Dlaczego?

– Jest to przede wszystkim wielka parafia. Na bydgoskie Wyżyny trafiłem dwa lata po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, czyli w 1986 r. Byłem wikariuszem, prefektem młodzieży, w tym miejscu tętniło życie duszpasterskie. Była to największa parafia w mieście. Prawie co dziesiąty mieszkaniec Bydgoszczy był parafianinem wspólnoty Świętych Polskich Braci Męczenników. Z tej parafii odszedłem po pięciu latach do Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego jako kapelan. I po prawie dwudziestu latach, po śmierci budowniczego kościoła i pierwszego proboszcza ks. prałata Romualda Biniaka, powróciłem jako proboszcz tej wspólnoty.

 

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko będąc w Bydgoszczy, poprowadził rozważania różańcowe. W tym miejscu padły słowa, „aby zwyciężać zło dobrem”. Myśli, które stały się niejako testamentem kapłana. Myśli, które nabierają dzisiaj szczególnego znaczenia.

– Słowa te pochodzą z Listu do Rzymian. Myślę, że dziś, kiedy tak bardzo jest zagrożony pokój, i to wcale niedaleko naszych granic, przesłanie, by zło dobrem zwyciężać, nabiera szczególnej mocy. Także w kontekście męczeńskiej śmierci ks. Jerzego, który tyle razy był prześladowany. Jednak on nigdy o swoich przeciwnikach źle się nie wypowiadał. To, co głosił, potwierdził swoim życiem. Dziś, kiedy tak często eskaluje się nienawiść, epatuje się złem, przesłanie z listu św. Pawła jest w sposób wyjątkowy dla wszystkich nas aktualne i absolutnie niezbędne.

 

A może zapamiętał Ksiądz inne zdania, które warto przypomnieć przy okazji tej rocznicy?

– To również to, o co apelował ks. Jerzy, a co tak bardzo współbrzmiało z wołaniem św. Jana Pawła II w czasie inauguracji jego pontyfikatu: by otworzyć drzwi Chrystusowi. Ks. Popiełuszko podkreślał, aby być wolnym od lęku, zastraszenia, a przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy. Również papież mówił o tym po zamachu, kiedy przebaczył swojemu oprawcy. Wszystko to zbiega się w pewną całość i nic dziwnego, że obaj zostali wyniesieni przez Kościół na ołtarze.

 

„W obecnym czasie bł. ks. Popiełuszko jest wzorem w dziele nowej ewangelizacji. Jest wzorem zawierzenia Duchowi Świętemu, zaufania jego darów i łaski” – powiedział nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore. W jaki sposób powinniśmy to dzieło podejmować?

– Myślę, że przede wszystkim poprzez autentyzm naszego życia. Byśmy niczego nie robili na pokaz. Ewangelia jest wystarczająco jasnym przesłaniem, ponadczasowym, uniwersalnym, skierowanym do każdego człowieka. Bo jest to dobra nowina o zbawieniu. A wszyscy jesteśmy powołani, wezwani do zbawienia. Więc jeśli to przesłanie ewangeliczne będziemy wcielali w życie, będziemy żyli miłością Boga oraz bliźniego, będziemy wzajemnie się szanowali bez wielkich słów, wówczas pójdziemy drogą, którą wytyczał i czego nauczał ks. Jerzy.

 

Zaledwie rok od śmierci bł. Jerzego Popiełuszki postawiono przed świątynią pomnik. Potem były kolejne uroczystości. Mamy relikwie męczennika, są drzwi spiżowe ukazujące jego drogę. Mamy piękne sanktuarium Nowych Męczenników. Miejsce, które nas zobowiązuje...

– To miejsce zobowiązuje nas przede wszystkim do dojrzałości w wierze. Do tego, abyśmy umieli naszą wiarę wyznawać i żyć nią na co dzień. Równocześni byśmy nie bali się być w pełni tego słowa znaczeniu katolikami, ludźmi wierzącymi w środowisku coraz bardziej zlaicyzowanym, w którym wartości ewangeliczne zaczynają być wyśmiewane. Kiedy prawo ludzkie wynosi się ponad prawo Boże. Kiedy mówi się, że sumienie należy zostawić w domu. Ks. Jerzy Popiełuszko i jego męczeńska droga są świadectwem czegoś innego. Otóż mamy być odważnymi wyznawcami Chrystusa w każdym miejscu, o każdym czasie.

 

Mamy także jedno z najprężniej działających w kraju hospicjów, któremu patronuje kapłan  męczennik.

– Ks. Jerzy jest w naszych czasach szczególnym znakiem wskazującym na krzyż Chrystusa. W tym zawierają się dwie prawdy – z jednej strony cierpienie, nawet wiodące do śmierci, a z drugiej strony zwycięstwo, zmartwychwstanie. Kapłan, który urodził się 14 września, a więc w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, jest naznaczony tym cierpieniem. Jest dobrym patronem miejsca, w którym każdego dnia dotykamy cierpienia. I to nie tylko tego fizycznego, spowodowanego zaawansowaną chorobą, ale również udręczenia psychicznego. Ks. Popiełuszko jest więc dobrym wzorem, ale i skutecznym orędownikiem dla tych ludzi, którzy w hospicjum przebywają.

 

Przed nami obchody rocznicowe. Jak w tym roku będą one wyglądały?

– Obchody rozpoczną się już 16 października. W programie tradycyjna modlitwa różańcowa z rozważaniami ks. Jerzego, która rozpocznie się o godz. 16.30 przy jego pomniku pod krzyżem. Po Różańcu będzie można oddać cześć błogosławionemu przez ucałowanie jego relikwii. O 17.30 zapraszamy na koncert w wykonaniu Bydgoskiego Zespołu Muzyki Dawnej Collegium Vocale, dedykowany kapłanowi męczennikowi. Następnie o godz. 18.00 rozpocznie się Eucharystia pod przewodnictwem abp. Wojciecha Polaka. Prymas Polski wygłosi również swoje słowo. Po Mszy św. prapremiera filmu dokumentalnego Ostatnia droga o najważniejszych momentach w życiu ks. Jerzego. Również w dniu śmierci – 19 października – Mszy św. o godz. 13.00 transmitowanej przez TVP Polonia – będzie przewodniczyć biskup ordynariusz Jan Tyrawa. Natomiast wieczorem zapraszamy na koncert.

 

Jak przyjął Ksiądz informacje o rozpoczynającym się procesie kanonizacyjnym?

– Z wielką radością i nadzieją, że niebawem – za naszych dni – będziemy mogli czcić bł. ks. Jerzego Popiełuszkę już jako świętego.

 

Na zakończenie powiedzmy o „trwałym śladzie” – publikacji książkowej wydanej z okazji rocznicy śmierci kapłana.

W związku z 30. rocznicą męczeńskiej śmierci ks. Jerzego przygotowaliśmy album o naszym sanktuarium. Z jednej strony pokaże on to szczególne miejsce, w którym kapłan odprawiał ostatnią Mszę św. w swoim życiu, wyruszając w męczeńską drogę. Z drugiej strony przybliży tę niezwykłą postać, jeszcze nie do końca odkrytą. Po to, by jego wciąż rozwijający się kult – nie tylko w naszej ojczyźnie – spowodował, że będziemy coraz skuteczniej naśladowali tego niezwykłego kapłana męczennika, wcielając w życie jego przesłanie.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki