Cuda po krzeszowsku

Cudów w Krzeszowie doświadcza się na różne sposoby. Zatapiając sięw modlitwie przed najstarszą w Polsce ikoną Matki Bożej, słuchając monumentalnych organów Englera, albo podziwiając imponujące freski pędzla Willmanna, nie na darmo zwanegośląskim Rembrandtem.
Czyta się kilka minut

Cudów w Krzeszowie doświadcza się na różne sposoby. Zatapiając się w modlitwie przed najstarszą w Polsce ikoną Matki Bożej, słuchając monumentalnych organów Englera, albo podziwiając imponujące freski pędzla Willmanna, nie na darmo zwanego śląskim Rembrandtem.

W środku nie ma żadnego żyrandola. Kościoła św. Józefa nie trzeba wcale doświetlać. Wpada tu ogromna ilość światła, ponieważ został on zorientowany nietypowo z północy na południe, na wyraźne życzenie Michała Leopolda Łukasza Willmanna – autora wszystkich tych cudownych malowideł.

Bez żyrandola

Willmann, zwany też śląskim Rembrandtem, to autor wszystkich malowideł w świątyni. – Samych ściennych polichromii jest 50, a on stworzył je w zaledwie trzy lata – mówi mój przewodnik Krystian Michalik. Nie sam, bo pomagali mu syn, pasierb i kilku pracowników. – Willmann przez ruchy pędzla wyprzedza swoją epokę, bo freskom nadaje impresjonistyczną manierę, powszechną dopiero w XIX w. – mówi Michalik. Dzieło śląskiego Rembrandta w kościele św. Józefa to Biblia w obrazkach. Inna niż wszystkie, bo widziana z perspektywy… św. Józefa. Krystian zwraca uwagę na czwarte przęsło stropu. – To genealogia Świętej Rodziny. Mamy tu nie tylko rodziców Maryi, ale i dziadków: św. Stolamusa i św. Emeryncjannę, którzy Mesjasza widzieli tylko oczami wiary, dlatego aniołek tłumaczy im fragmenty Pisma Świętego, dotyczące mającego się urodzić Jezusa – przewodnik wyjaśnia unikalną scenę, których jest tutaj więcej.

Trzy autoportrety

Siedem radości św. Józefa ciągnących się wzdłuż lewej nawy kościoła oświetla wschodzące słońce, a to zachodzące oświetla jego smutki. Są to najważniejsze freski w kościele św. Józefa. – Ich motywem przewodnim jest pieśń śpiewana na nieszpory 19 marca – mówi Michalik. Przewodnik pokazuje mi ołtarz główny. Za nim jest najważniejszy obraz ukazujący radość: Pokłon Trzech Króli, ale nie w stajence, a w… pałacu. – W Betlejem narodził się nie tylko Jezus, ale i król Dawid, a kiedyś sądzono, że Chrystus przyszedł na świat właśnie w pałacu tego ostatniego – stwierdza zaskakująco przewodnik. Wraz z Krystianem oglądamy najważniejsze freski. Pierwsze malowidło obrazujące smutek przedstawia poszukiwanie noclegu w Betlejem. – Józef pyta śląskiego oberżystę o nocleg, a ten pokazuje mu w oddali stajenkę. Ten karczmarz to Willmann, który jako protestant poszukuje swojego Betlejem – dodaje przewodnik. Swoje autoportrety malarz umieścił jeszcze dwa. W przedstawieniu smutnym, zatytułowanym Obrzezanie Jezusa, i radosnym pt. Znalezienie w Świątyni. – Willmann zawsze wygląda tak samo, jako jegomość w płaszczu i okularach. Przez te obrazy pokazuje też swoje nawrócenie; po początkowym nieprzyjęciu Świętej Rodziny, poprzez zastanowienie się nad tym, kim jest faktycznie Jezus, gdy ten otrzymuje imię, aż po postawę gorliwego katolika, który cieszy się, że odnalazł swoją wiarę – tłumaczy symbolikę, od której u św. Józefa odejść nie sposób.

To nie wydmuszki

Z 2806 piszczałek widocznych jest ledwie trzysta. By zobaczyć dwa i pół tysiąca pozostałych, trzeba wejść do wnętrza instrumentu. O jego wielkości niech świadczą liczne klatki schodowe i okno naświetlające serce organów. Kierownik krzeszowskiego sanktuarium miał okazję zwiedzić je... podczas gry. – Wrażenie jest piorunujące – kiwa z niedowierzaniem głową Grzegorz Żurek. Taką możliwość indywidualnie, tyle że za zgodą Biura Obsługi Pielgrzyma, no i organisty, mają też pielgrzymi. Oni jednak muszą poczekać do końca koncertu, który tu w bazylice mniejszej grany jest codziennie o godz. 11.00. Monumentalne dzieło Michael Engler budował trzy lata. Co ważne, jak mówi Krystian Michalik, oprowadzający po krzeszowskim opactwie pielgrzymów, zachowało ono w 95 proc. pierwotny kształt, nadany im w 1736 r. – Przy nich organy w Świętej Lipce czy Oliwie to wydmuszki – śmieje się przewodnik. – Tam całe wnętrze to XIX i XX wiek – wyjaśnia po chwili.

Na wieczne nieoddanie

Dziś możliwości krzeszowskiego instrumentu sprawdza Tomasz Gładysz, absolwent Wydziału Edukacji Muzycznej wrocławskiej Akademii Muzycznej. To ten niepozorny chłopak z podkarpackiej Izdebki jako pierwszy w tym roku gra swoją subiektywną listę utworów. Postawił na chorały i preludia Bacha. – Te utwory mi leżą – przyznaje. Leżą też słuchaczom, bo po dwóch kwadransach koncertu z dołu bazyliki słychać głośne brawa. – Przed pierwszym koncertem miałem tremę, bo nie znałem tego instrumentu. Dziś po kolejnym, moje nogi i ręce lepiej zapamiętują odległości od klawiatur i pedałów – mówi, przyznając, że największą trudność sprawia mu nietypowe rozmieszczenie manubri, wysuwanych gałek „otwierających” głosy. Jego grę podziwia też kustosz sanktuarium, ks. Marian Kopko. – Cieszę się, że dzięki ks. Piotrowi Dębskiemu z Wydziału Muzyki Kościelnej wrocławskiej Akademii Muzycznej udało nam się ściągnąć jego absolwentów i studentów. Grają pięknie, a co ważne, w tym roku będzie tak przez całe wakacje – uśmiecha się. Krystian Michalik zwraca za to uwagę na… drugie organy. Są mniejsze, ledwie 10-głosowe. Powstały wiek wcześniej niż te Englera, a debiutowały na uroczystość poświęcenia kościoła św. Józefa w 1696 r. – Opat Bernard Rossa wypożyczył je na tę okoliczność z opactwa benedyktyńskiego z Bromowa, a że kilka miesięcy później zmarł, nigdy ich już nie oddał – wyjaśnia.

Dwieście lat pod ziemią

Wiekiem w naszym kraju nie ma sobie równych. Ikona Matki Bożej Łaskawej jest starsza nawet od tej częstochowskiej. O całe 200 lat. W Europie równie leciwe są tylko cztery. Przedstawia typ Hodighitria, czyli tę, która prowadzi. Swoją dłonią wskazuje na serce i na Jezusa, jako źródło łaski. W obu legendach o pochodzeniu ikony część wspólną stanowią aniołowie. Według pierwszej, wracający z czwartej krucjaty rycerz Benitto z rodu Tankrettów przewiózł obraz z Bizancjum do Rimini, a stamtąd aniołowie zabrali go do Krzeszowa, a zgodnie z drugą – mieszkający nad rzeką Zadrą pustelnik Krzesz napisał ją z pomocą aniołów. Kiedy w 1426 r. husyci napadają na klasztor i mordują zakonników, ludność chroniąca się w pobliskich lasach jest przekonana, że ikonę, już wtedy słynącą z łask, utracili na zawsze. Nic bardziej mylnego. – 18 grudnia 1622 r. cystersi widzą smugę światła padającą na pękniętą posadzkę i... dobrze odczytują ten znak, bo wydobywają spod ziemi nienaruszoną ikonę – opowiada Michalik. Niewiarygodne, ale przeleżała tak 196 lat! Na swoje obecne korony Matka Boża Łaska musiała poczekać jeszcze trzy i pół wieku. Dopiero w roku 1997 św. Jan Paweł II w obecności 350 tys. pielgrzymów w Legnicy koronował Tę, której wizerunek na te korony wyjątkowo zasłużył. Świadczą o tym wytarte od kolan i stóp pokutników posadzki wokół obrazu i ramy ze złotymi wotami – dowodami wdzięczności za liczne uzdrowienia. Wśród nich są i te za odzyskanie wzroku czy przywrócenie sprawności w nogach. Wot jest więcej, ale uwagę zwracają dwie potężne puste ramy w bocznych nawach kościoła. – W nich też były wota, a że były ze srebra i złota, rząd pruski w 1810 r. je skonfiskował – przyznaje krzeszowski przewodnik.

Kiedyś Wehrmacht, dziś Różaniec

Pan Andrzej dwa razy w roku przyjeżdża do Krzeszowa na Jerycho Różańcowe. – To jest siedem dni i sześć nocy nieustannej adoracji – wyjaśnia ks. Marian Kopko, kustosz sanktuarium. Z panem Andrzejem bardzo się zaprzyjaźnił. Gdy pytam o cuda dziejące się dziś za sprawą ikony Matki Bożej Łaskawej, opowiada mi właśnie jego historię: „Zostawił żonę i dwie córki, by wyruszyć do Meksyku na wyprawę życia. Strasznie się pogubił, ale podczas tej wyprawy się nawrócił. Po powrocie do Polski zmienił życie, spłacił długi, a że nie mógł znaleźć pracy, wyjechał do Niemiec, gdzie pod opiekę dostał ponad 90-letniego żołnierza Wehrmachtu, który podczas wojny jechał lampartem na Moskwę”. Pan Andrzej niemieckiego dziadka zabierał na katolickie Msze, odmawiał z nim Różaniec, a jego syn mówi, że staruszek zmienił się nie do poznania. – Mało tego, ten dawny żołnierz Wehrmachtu dziś pomaga robić Andrzejowi polskie różańce, takie biało-czerwone – śmieje się kustosz. W zeszłym roku pan Andrzej zamówił Mszę za chorą na raka wątroby siostrę. – W intencji jej zdrowia modlił się dzień i noc. Po jakimś czasie napisał do mnie mejla, że chcieli siostrę operować w Jeleniej Górze, ale gdy otworzyli jej brzuch, guz ze zdjęcia zniknął! Pod koniec roku przyjechała tu, do Krzeszowa, zupełnie zdrowa – tłumaczy z ekscytacją kapłan. Potem przytacza jeszcze dwa przypadki. Oba, w których kobiety medycznie nie miały szans na urodzenie dziecka, a po modlitwie przed cudownym obrazem zaszły w ciążę. – Lekarka z pobliskiego miasta po trzech latach modlitwy, a pielęgniarka Kasia z Krzeszowa po tym, jak z mężem zaadoptowali dwie dziewczynki i chłopca – wylicza.

***

Podczas naszej rozmowy z ks. kustoszem Marianem Kopko kolejni pielgrzymi ze słuchawkami na uszach odwiedzają kościół św. Józefa. Przyszli tu pieszo z Lwówka Śląskiego. Blisko 70 km w upale. Zaraz udadzą się do mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich, a kilka zakochanych par przystanie tam nie przy Bolku, a przed relikwiami kości św. Walentego. A potem wejdą do bazyliki na organowy koncert Tomasza Gładysza i południową Mszę przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej. Dziś rocznica koronacji, więc można uzyskać odpust zupełny. Jeśli wystarczy czasu, przejdą też pewnie 33 stacje kalwarii, choć zbudowanej na płaskim terenie, to gabarytami i odległościami identycznej jak ta w Jerozolimie.


Bp Stefan Cichy, biskup senior diecezji legnickiej:

– Po raz pierwszy w Krzeszowie byłem jako młody ksiądz w sierpniu 1965 r., powtórnie już jako biskup legnicki nominat 2 kwietnia 2005 r. Przed rozpoczęciem mojej posługi pasterskiej w nowej diecezji, prosiłem Matkę Bożą Łaskawą o Jej wstawiennictwo. To miejsce mnie zachwyciło i chętnie tu przybywałem, zresztą nadal to czynię. Zachęcam też do odwiedzenia tego Domu Łaski Maryi. W ciągu roku jako ordynariusz diecezji legnickiej do sanktuarium przybywałem wiele razy. Modliłem się tu z dziećmi i ich rodzicami, z młodzieżą, z osobami niepełnosprawnymi i ich opiekunami, z członkami Żywego Różańca. Ze szczególną radością udawałem się tu na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Spotykałem się tu na modlitwie z osobami konsekrowanymi. Odwiedzałem Krzeszów w czasie ogólnopolskich spotkań, np. w czasie pielgrzymki ministrantów i lektorów czy spotkania Eucharystycznego Ruchu Młodych. Modliłem się tu z wieloma grupami wiernych z kraju i z zagranicy. Matce Bożej Łaskawej zawierzyłem dzieło I Synodu Diecezji Legnickiej i I Diecezjalny Kongres Eucharystyczny. Cieszę się, że mogłem się przyczynić do odnowy tego sanktuarium.

Ks. Marian Kopko, kustosz sanktuarium:

– Do Krzeszowa pierwszy raz przybyłem w wieku 11 lat. Z mamą i babcią wraz z pielgrzymką z Nowej Rudy najpierw jechaliśmy pociągiem do Wałbrzycha, potem do Boguszowa-Gorc, a stamtąd pieszo do Krzeszowa. Pamiętam, że tu, gdzie teraz jest restauracja, była stodoła, a my spaliśmy z mamą i babcią na sianie. Z tamtego czasu zapamiętałem cudowną ikonę Matki Bożej. Na powtórny przyjazd musiałem czekać aż do roku 1993. Wtedy jako proboszcz z Polkowic przybyłem tu znowu. Od sześciu lat codziennie szczypię się i sprawdzam, czy to prawda, że jestem tu kapłanem, proboszczem i kustoszem. To miejsce, ta bazylika, ten tron Maryi to coś niewyobrażalnie pięknego.

Jan Żurek, kierownik sanktuarium:

– Pochodzę z oddalonego od Krzeszowa o 15 km Gostkowa. Na odpust przychodziłem tu z rodzicami od najmłodszych lat. Z tamtego okresu zapamiętałem tylko Mauzoleum Piastów Śląskich. Później przez lata przyjeżdżałem tu na Dni Młodych Diecezji Legnickiej. Wtedy tu, przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, kształtowałem mocne podłoże mojej wiary. Po latach i skończonych studiach socjologicznych ksiądz kustosz przez mojego brata Zbyszka – księdza, wiceoficjała sądu, zaproponował mi pracę kierownika sanktuarium. Myśl o mojej kandydaturze przyszła księdzu do głowy podczas modlitwy przed cudownym obrazem. Nowe wyzwanie na początku mnie przeraziło ogromem odpowiedzialności. Na podjęcie decyzji miałem dwa dni, a gdy wróciłem do domu otworzyłem Pismo Święte. Fragment, który odczytałem nie pozostawił wątpliwości: „Usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie!” (Iz. 6, 8). Duch Święty zadecydował i nie było już odwrotu.


Informacje praktyczne:

Msze Święte: codziennie o godz. 7.00, 12.00, 18.00 w sanktuarium, w niedziele i święta o 7.30 (w kościele św. Józefa) oraz o 10.00, 12.00 i 17.00.

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej wraz z Eucharystią w sanktuarium odbywa się w każdą środę o godz. 17.00, a nowenna do św. Józefa wraz z Eucharystią w kościele św. Józefa – w każdy wtorek o 17.30

Odpust zupełny w sanktuarium można uzyskać 2 czerwca (w rocznicę koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Łaskawej przez św. Jana Pawła II), 29 czerwca (w uroczystość Świętych Piotra i Pawła), 3 lipca (w rocznicę poświęcenia bazyliki), 15 sierpnia (w uroczystość Wniebowzięcia NMP), 29 sierpnia (w rocznicę nadania kościołowi tytułu bazyliki mniejszej). Ponadto uroczystości odpustowe odbywają się: 1 maja (odpust ku czci św. Józefa), 26 lipca (odpust ku czci św. Anny), 14 września (odpust Podwyższenia Krzyża św.), 18 grudnia Święto Światła (rocznica odnalezienia obrazu Matki Bożej Łaskawej)

Koncerty organowe w lipcu i sierpniu odbywają się codziennie o godz. 11.00 w bazylice pw. Wniebowzięcia NMP, a o godz. 15.30 w kościele św. Józefa. Wstęp jest bezpłatny.

Jak dojechać?

Prywatnym transportem – Autostradą A4 do zjazdu Kostomłoty na drogę krajową nr 5 – kierunek Strzegom – Bolków – Lubawka. W Kamiennej Górze na światłach skręcić w lewo (wg znaków), a komunikacją publiczną: Wrocław – Kamienna Góra – Krzeszów.

Strona sanktuarium w Krzeszowie: www.opactwo.eu

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2014