Logo Przewdonik Katolicki

Siła sakramentu małżeństwa

Marcin Jarzembowski
Fot.

Domowy Kościół to gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie. Pomaga małżonkom czerpać siły z łaski i mocy sakramentu. Uczy ich również tym sakramentem żyć i celebrować go każdego dnia przez całe życie.

Ponadto Domowy Kościół łączy w sobie charyzmaty Ruchu Światło-Życie i międzynarodowego ruchu duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame, od którego przejął ideał duchowości małżeńskiej. Chodzi o dążenie ku Bogu w jedności ze współmałżonkiem.

Duchowość proponowana małżonkom w ramach Domowego Kościoła jest realizowana poprzez przyjęcie elementów formacyjnych, nazywanych zobowiązaniami, czyli darami. To codzienna modlitwa osobista połączona z lekturą Pisma Świętego, regularne spotkanie ze Słowem Bożym, codzienna modlitwa małżeńska jako wspólne stawanie przed Bogiem, codzienna modlitwa rodziny jako wspólnoty zanurzonej w Bogu, comiesięczny dialog małżeński i wynikająca z niego reguła życia (systematyczna praca nad sobą), uczestnictwo w comiesięcznych spotkaniach formacyjnych kręgu (grupa 4–7 małżeństw), uczestnictwo przynajmniej raz w roku w rekolekcjach formacyjnych.

Nic nie buduje bardziej jak żywe świadectwo. W parafii św. Kazimierza w Łochowie istnieje krąg Świętych Aniołów Stróżów. Liczy on siedem małżeństw, owocem których jest dwadzieścioro dwoje dzieci. Jak podkreślają jego członkowie, Domowy Kościół to silna formacja, pomoc w drodze do Nieba i szansa na wzrastanie ku życiu wiecznemu.

 

Ewa i Jarosław – 14 lat małżeństwa, 4 lata w Domowym Kościele

„Jesteśmy wdzięczni Bogu i wspólnocie za «nowe życie». Zostaliśmy obdarowani spokojem, siłą, zrozumieniem, życzliwością, wolnością myślenia, przyjaźnią. Czujemy się wciąż w sobie zakochani, nawet jeszcze mocniej niż kiedyś. Również na co dzień jesteśmy oddani dzieciom, zapracowani, zagonieni, lubimy  książkę, film, tańce do białego rana, podróże. Na pewno wciąż pozostajemy sobą, ale z oczami zwróconymi na niebo. Uczymy się prostej drogi do Pana. Spotkania formacyjne, rekolekcje, kapłan, zobowiązania, pomagają nam nie zabłądzić w gąszczu grzechu. Spoglądając za siebie, dostrzegamy, jacy byliśmy «ubodzy». Dzisiaj wiemy, że pozostawiając znak ryby na piasku, dajemy sobie i naszym dzieciom szansę na życie wieczne”.

 

Beata i Roman – 22 lat małżeństwa, 7 lat w Domowym Kościele

„Nie mamy żadnych korzeni oazowych. Dopiero w Łochowie zaczęliśmy szukać dla naszego małżeństwa nowej drogi do Chrystusa. Obecny proboszcz parafii św. Kazimierza ks. Janusz  Sawicki w 2006 r. zachęcił nas do stworzenia, wraz z czterema małżeństwami, kręgu Domowego Kościoła. Nie było nam łatwo zaakceptować zobowiązania dotyczące formacji. Były wzloty i upadki. Powątpiewania i radości płynące z wiary, która codziennie wypełnia nasz czas. Pogłębialiśmy również wiedzę dotyczącą Domowego Kościoła. Przełomem był wyjazd na oazę rekolekcyjną animatorów rodzin (ORAR I ) w Górce Klasztornej. Sabina i Piotr ze Złotowa – odpowiedzialni za te rekolekcje – w cudowny sposób zarazili nas formacją w Domowym Kościele. Od tego czasu było już tylko lepiej. Przez dwa lata pełniliśmy role animatorów kręgu. Przeżyliśmy także piętnastodniową oazę pierwszego stopnia w Ciężkowicach, gdzie Renia i Marek stworzyli rodzinną atmosferę dla sześćdziesięciu osób. Czas piętnastodniowego odpoczynku z Panem Bogiem był dla naszego małżeństwa wyznacznikiem nowej drogi z Jezusem Chrystusem, którego do naszej rodziny przyjęliśmy jako Pana i Zbawiciela. Tam także poznaliśmy Anię i Romka – ludzi, którzy zarazili nas służbą dla innych. Kochamy śpiew i muzykę, dlatego angażujemy się jako animatorzy muzyczni we wspólnocie. Dziś nie wyobrażamy sobie, aby zgodnie z zobowiązaniami Domowego Kościoła nie brać udziału w rekolekcjach formacyjnych lub tematycznych. Dziękujemy Panu Bogu, że postawił na drodze naszego małżeństwa ludzi, z którymi stworzyliśmy obecny krąg Świętych Aniołów Stróżów. Wiemy, że możemy liczyć na ich wsparcie w czasie problemów, czy to w modlitwie, czy w działaniu”.

 

Małgorzata i Darek – 16 lat małżeństwa, 2 lata w Domowym Kościele

„Do wspólnoty trafiliśmy dzięki modlitwie za naszego syna, który w tym czasie zmagał się z ciężką chorobą nowotworową. Wspólnota, już istniejąca w parafii, żywo interesowała się naszymi problemami i wypraszała łaskę zdrowia. Wdzięczni za to doświadczenie wstąpiliśmy do Domowego Kościoła,  który odmienił nasze życie. Pokazał nam, co jest najważniejsze, wzmocnił naszą jedność małżeńską. Bycie we wspólnocie i siła modlitwy dają nam poczucie bezpieczeństwa, zmieniają nasze życie z dnia na dzień. Dziękujemy Bogu za ludzi, których dał nam w naszym kręgu, za ich radość życia, za ich wiarę”.

 

Katarzyna i Krzysztof – 17 lat małżeństwa, 3 lata w Domowym Kościele

„Nie omijają nas troski i codzienne kłopoty, a i dzieci dają «popalić». Siłę czerpiemy z miłosierdzia Bożego, wsparcia Oazy Rodzin. Dzięki wspólnocie, która daje poczucie bezpieczeństwa, łatwiej nam rozwiązywać codzienne problemy. Zawierzając w pełni swe życie Panu Bogu, ufamy, że każde następne jutro przyniesie dobry dzień, który zaowocuje w nas samych”.

 

Izabela i Leszek – 13 lat małżeństwa, 4 lata w Domowym Kościele

„Życie we wspólnocie daje nam radość. Uczy nas odwagi do dawania świadectwa wiary wobec innych. Daje szansę i praktyczną pomoc w realizacji naszego powołania, którym jest doprowadzenie siebie nawzajem i naszych dzieci do Boga. Pomaga nam rozwiązywać problemy, pozornie odległe od powszechnie pojmowanej tematyki «kościelnej». Mamy na myśli chociażby szczere rozmowy małżeńskie, wymianę bogatych doświadczeń z innymi małżeństwami, budowę i pielęgnowanie zdrowych relacji rodzinnych, pracę nad własnym charakterem”.

 

Katarzyna i Krzysztof – 20 lat małżeństwa, 7 lat w Domowym Kościele

„Podczas kolędy w 2006 r. ks. proboszcz Janusz Sawicki zadał nam pytanie: «A myśleliście może o Domowym Kościele?». Niby proste słowa, a narobiły niezłego zamieszania. Obudził się w nas duch «starych oazowiczów», którzy po trzynastu latach małżeństwa zapomnieli o swoich korzeniach. Trochę wstyd, trochę strach przed nowym wyzwaniem i lęk – bo oazowicz to «nowy człowiek», a nam już było do tego daleko. Na początek spotkaliśmy się z dwoma «namówionymi» przez księdza proboszcza małżeństwami. Pomyśleliśmy: «Zobaczymy... może się samo rozejdzie». Ks. Janusz jednak nie dawał za wygraną. Słyszeliśmy nasze sumienia i towarzyszyło nam także poczucie zawiedzenia ks. Franciszka Blachnickiego, twórcy całego Ruchu Światło-Życie, którego gałęzią jest Domowy Kościół. Na początku 2007 r. do Łochowa sprowadziło się nowe małżeństwo, szukające właśnie kręgu Domowego Kościoła. Agnieszka i Marek od lat byli w jego strukturach i z niesamowitym zapałem podjęli się roli animatorów. W 2010 i 2011 r. dołączyły do nas kolejne cztery małżeństwa. Za nami siedem lat formacji. Czy staliśmy się «nowym człowiekiem»? Nie nam oceniać, ale wciąż walczymy. Pomimo ukształtowania przez «Suchą», przez ojca Czesława Chabielskiego SJ, nadal drzemie w nas «stary człowiek». Gdyby nie krąg Domowego Kościoła, gdyby nie małżeństwa, z którymi nie spotykamy się jedynie formacyjnie (świętujemy wspólnie rocznice ślubów, chrzciny, imieniny, ale również wspieramy się w dobrym i złym czasie), nasze małżeństwo, nasza rodzina, byłyby bardzo ubogie. Nie wiemy też, czy nadal bylibyśmy małżeństwem, gdyby nie propozycja ks. Janusza. W roku 2007 straciliśmy naszego synka i dopiero teraz, z perspektywy czasu, możemy powiedzieć, że to właśnie krąg dał nam siłę do życia”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki