Logo Przewdonik Katolicki

Gdy każda rozmowa kończy się źle

Bogna Białecka
Fot.

Problem konfliktów, które wydają się brać nie wiadomo skąd, to stosunkowo częste doświadczenie rodzica. Szczególnie gdy nasze dziecko jest nastolatkiem. Wtedy mamy wrażenie, że każda próba rozmowy z dzieckiem kończy się krzykiem i konfliktem. Co z tym zrobić?

Oczywiście pewien poziom konfliktu jest normalny i nieunikniony. Gdy dobrze sobie z nim radzimy i potrafimy go rozwiązać, wręcz wzmacnia pozytywne relacje w rodzinie. Problem pojawia się, gdy dziecko reaguje silnymi negatywnymi emocjami na jakąkolwiek naszą prośbę, propozycję, polecenie.

Pomóc nam może zrozumienie kilku podstawowych spraw z tym związanych. Konflikt jest czymś więcej niż niezgoda. To sytuacja, gdy jedna ze stron (lub obie) uważają, że coś dla nich istotnego jest zagrożone. Jeżeli próbujemy go ignorować, narasta w ukryciu. Ponieważ konflikt angażuje emocje, żadna ze stron nie spostrzega problemu obiektywnie, a przez pryzmat swojego sposobu widzenia, swoich emocji, swoich zagrożonych potrzeb. Pamiętajmy jednak, że konflikt jest także okazją do wzrostu. Jeśli nauczymy się radzić sobie z nim w sposób konstruktywny, zyskujemy ogromnie przydatną w życiu umiejętność.

 

Problem poczucia zagrożenia

Wiele osób boi się konfliktów i stara się ich uniknąć za wszelką cenę. Iluż rodziców, wiedząc, że konkretne polecenie wydane dziecku skończy się awanturą, woli po prostu odpuścić? Dzieje się tak szczególnie, jeśli sami mamy wspomnienia z własnego dzieciństwa pełnego domowych kłótni, wzajemnych pretensji czy awantur. W tym momencie postrzegamy konflikt jako coś z gruntu złego, krzywdzącego. Łatwo wpadamy w bezsilność, możemy czuć się sparaliżowani w obliczu problemu. Gdy traktujemy go jako zagrożenie, staje się to samospełniającym się proroctwem. Ponieważ od samego początku czujemy się zagrożeni, emocje nie pozwalają nam na rozwiązanie problemu w zdrowy sposób. Po prostu „czujemy”, że zaczniemy płakać z bezsilności lub złościć się, a dziecko i tak nie zrobi tego, co powinno.

Niezdrowy sposób radzenia sobie z konfliktem wiąże się też z niezdolnością do rozpoznania i odpowiedzenia na potrzeby drugiej strony. Nawet w sytuacji, gdy dziecko w świadomy sposób manipuluje nami, gdzieś pod spodem kryją się autentyczne potrzeby, które należy rozpoznać. Na czym tak naprawdę zależy drugiej stronie? Czego się obawia, skoro reaguje w ten sposób? Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa, choć często trudna.

Przykład. Aneta ma ogólne poczucie winy związane z byciem mamą. Uważa, że się nie sprawdza, nie poświęca wystarczająco dużo uwagi córce, za dużo pracuje. Trzynastoletnia córka Zofia dobrze rozpoznaje emocje mamy i wykorzystuje to w sytuacji konfliktu. Jej wyjazd na obóz letni był uzależniony od ocen. Aby dostać pieniądze na wyjazd, musiała osiągnąć konkretną średnią, jednak przez cały rok to ignorowała. Jej kiepskie oceny wynikają bezpośrednio z lenistwa. Aneta boi się rozmowy o tym. Przewiduje, że Zofia zrobi jej awanturę z wypominaniem sytuacji, w których mamie brakowało dla niej czasu, ze zrzucaniem winy. Boi się, że na końcu po prostu się rozpłacze, a tata i tak biednej córeczce da pieniądze potrzebne na wyjazd. Ta rozmowa jest z góry skazana na porażkę.

 

Zdrowe rozwiązywanie konfliktu

Negatywnych emocji nie da się w sytuacji konfliktu uniknąć. Jeśli jednak nie umiemy ich w sobie rozpoznać, zaciemniają nam myślenie do tego stopnia, że nie potrafimy rozpoznać własnych potrzeb. Na czym nam tak naprawdę w tej konkretnej sytuacji zależy? Nie wiem, czy zauważyliście, ale domowe kłótnie często dotyczą drobiazgów: kwestii sposobu powieszenia ręczników, siorbania przy jedzeniu, zostawiania butów w nieodpowiednim miejscu, a nie tego, co naprawdę jest problemem.

Dlatego potrzebne nam umiejętności to przede wszystkim zdolność rozpoznawania własnych emocji i emocji drugiej osoby oraz trafnego ich nazywania. Dotyczy to także kwestii zwracania uwagi na sygnały niewerbalne, czyli mowę ciała. Po drugie, niezbędna jest umiejętność szybkiego radzenia sobie z napięciem, tak by móc rozmawiać na spokojnie. Po trzecie, wymaga to zdania sobie sprawy, że występowanie różnic w sposobie widzenia problemu jest nie do uniknięcia i że podstawą jest doprowadzenie do tego, by obie strony konfliktu potrafiły spojrzeć na problem z podobnej perspektywy. Innymi słowy, nawet gdy jako rodzice mamy sto procent racji, druga strona też ma swoje racje (ujęte z innej perspektywy).

Radzić sobie z napięciem

Psycholog Connie Lillas wyróżnia trzy sposoby reakcji na napięcie: „Noga na gazie” – emocje nas zniewalają i nie potrafimy nad nimi zapanować. „Noga na hamulcu” – popadamy w zniechęcenie czujemy się bezsilni, od razu się poddajemy. „Noga na gazie i hamulcu” – emocje są tak silne, że nas paraliżują. W środku się gotuje, na zewnątrz nie potrafimy nic powiedzieć czy zdziałać. Niezależnie od tego, jakim typem jesteśmy, napięcie zaburza naszą zdolność myślenia i poszukiwania rozwiązań. Zadbaj zatem, by ważną rozmowę odbyć z dzieckiem w momencie, gdy oboje jesteście we w miarę dobrych humorach, np. po obiedzie. Przygotuj się do rozmowy. Zastanów nad tym, jak problem może wyglądać z perspektywy dziecka. Co jest dla niego zagrożeniem? To pomoże ci lepiej zrozumieć jego reakcje. Pamiętaj, że to ty jesteś osobą dorosłą, odpowiedzialną za wychowanie. Oznacza to między innymi, że jednak masz lepiej rozwiniętą kontrolę emocji niż dziecko czy nastolatek, więc od ciebie zależy, jak to będzie przebiegać. Zdaj sobie sprawę ze swoich słabych punktów, bo być może dziecko będzie próbowało je wykorzystać.

W czasie rozmowy mogą dopaść cię emocje – oto kilka drobiazgów, które pomogą rozładować napięcie. Spróbuj podnieść krzesło, na którym siedzisz. Oczywiście się nie uda, ale pomaga rozładować narastającą złość. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w miękkiej, przezroczystej kuli, izolującej cię od złych wpływów i tłumiącej hałasy. To może pomóc w nabraniu dystansu do tego, co się aktualnie dzieje. Każdy z nas ma jakiś ulubiony zapach, który się nam przyjemnie kojarzy. Przygotuj go sobie przed rozmową. Jeśli jest to np. zapach świeżych bułek, przygotuj je i połóż gdzieś w pobliżu. Jeśli to konkretne perfumy, wetrzyj je w nadgarstek. Gdy poczujesz napięcie – powąchaj. Zapachy oddziałują na mózg inną drogą niż reszta bodźców, dlatego łatwiej mogą nam w szybki sposób poprawić nastrój. Powiedz na głos: „Mówię ci to, bo cię kocham i zależy mi na twoim dobru”. Nawet jeśli dziecko zareaguje negatywnie, mówisz to dla siebie, by sobie przypomnieć, dlaczego podnosisz trudną kwestię. To też pomaga w uspokojeniu emocji.

Tak naprawdę umiejętność rozpoznawania i panowania nad emocjami jest tu najważniejsza. Dzięki niej jesteśmy w stanie rozpoznać, co gnębi drugą stronę, zrozumieć, co nas niepokoi, pozostać zmotywowanym do momentu zakończenia konfliktu. Jest to też podstawą wpływania na innych.

 

Jak rozwiązać konflikt?

Kluczowa jest mowa ciała, czyli jak się zachowujemy, ton głosu, jakim mówimy. Unikajmy stania nad głową drugiej osoby – wzmaga to jeszcze poczucie zagrożenia, siedźmy zwróceni ku dziecku, mówmy zdecydowanym, ale miłym tonem głosu.

Badania pokazują, że wprowadzenie elementu humoru pomaga w znalezieniu rozwiązania, ważne jest jednak, by śmiać się razem z drugą osobą, a nie z niej.

Słuchaj tego, co mówi druga osoba, ale też tego, czego nie mówi, a przekazuje mową ciała. Pozwól się wypowiedzieć i nie przerywaj. Niech twoim priorytetem będzie rozwiązanie konfliktu, a nie wygrana. Nie pozwól, by rozmowa zeszła na wzajemne wypominanie sobie wydarzeń z przeszłości czy luźno związanych z problemem, koncentruj rozmowę na tu i teraz. Wybieraj, o co walczysz. Nie trać energii na spory o drobiazgi, lecz na rzeczy ważne. Bądź skłonny do przebaczenia i nastawiony na znalezienie realistycznego rozwiązania, wiedz, kiedy warto odpuścić.

 

Przykład. W przypadku Anety oznaczało to przede wszystkim omówienie wspólnej strategii z mężem. Zosia dostała szansę, by poprawić oceny z kilku kluczowych przedmiotów w ciągu ostatniego miesiąca. Jednak i tak nie pojedzie na wymarzony przez siebie obóz, a jedynie będzie mogła skorzystać z urlopowej propozycji rodziców. Przy czym uznała to za o wiele lepsze rozwiązanie niż siedzenie przez całe wakacje w domu.

 

Taki sposób podejścia do konfliktu powinien nam pomóc przede wszystkim w lepszym przygotowaniu się do trudnej rozmowy. W tym momencie zamiast wpaść w pułapkę nawykowych a niezdrowych sposobów radzenia sobie, możemy wypracować nową relację z dzieckiem.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki